Rząd wprowadza "kwarantannę narodową". Zamyka hotele, stoki i galerie handlowe

To koniec wynajmowania "schowków na narty" i wyjazdów służbowych z rodziną. Rząd zamyka hotele i stoki narciarskie, a także galerie handlowe. W sylwestrową noc będą ograniczenia co do poruszania się.
Zobacz wideo

- Niewykluczone, że przed nami trudniejsze dni i tygodnie; efekt szczepienia populacyjnego nie pojawi się w styczniu i lutym - zaczął minister Adam Niedzielski. Jak dodał, apeluje do każdego Polaka o odpowiedzialność - za siebie i innych. - Wiem jednak, że apele to za mało - powiedział. 

- Dlatego od 28 grudnia do 17 stycznia wprowadzamy kwarantannę narodową. Oprócz dotychczasowych obostrzeń, które zostają w mocy, zamykamy hotele. Zamykamy hotele również na ruch służbowy - powiedział minister. 

- Zamykamy również stoki. Nie będą one mogły funkcjonować do 17 stycznia - podał. 

Kolejna ważna regulacja dotyczy galerii handlowych. - Zamykamy galerie, oprócz oczywiście tych sklepów, które zapewniają zaspokojenie podstawowych potrzeb, czyli sklepy spożywcze i drogerie i inne, które w takiej kategorii zamieszczamy - podał minister. 

Ograniczenia w poruszaniu się w sylwestra

- Zbliża się sylwester. Chcemy tego dnia wprowadzić zakaz i ograniczenia w przemieszczaniu się. To ograniczenie będzie obowiązywało od godziny 19 do 6 rano dnia następnego [1 stycznia] - podał. 

W odpowiedzi na pytania dziennikarzy minister doprecyzował, że "będzie się to odbywało na podobnych zasadach, jak na wiosnę". Uzasadnione w noc sylwestrową mają być "tylko wyjścia z domu w celu zaspokojenia nagłych potrzeb, np. wizyta w aptece czy wyjście w celu zawodowym".

Dziennikarze zastanawiali się też, co będzie, jeśli Polacy udadzą się na sylwestrową imprezę np. o godzinie 18. Czy to będzie jakoś kontrolowane. - Dopuszczamy możliwość spotkań w pięcioosobowym gronie w cudzym gospodarstwie domowym, nie licząc domowników danego gospodarstwa - podał Niedzielski. Za niestosowanie się do tych zasad będą groziły mandaty.

To nie wszystko - dla wszystkich osób, które będą przyjeżdżały do Polski transportem zorganizowanym będzie obowiązek odbycia kwarantanny na odgórnych zasadach, to jest 10 dni. 

Wyjazdy służbowe z rodziną. Były sposoby by obejść obostrzenia

Obecnie obowiązujące obostrzenia epidemiczne pozwalają na pobyty w hotelach tylko w czasie podróży służbowych. To była jedyna możliwość funkcjonowania branży hotelarskiej, która od marca znajduje się w stanie zapaści. Wprowadzenie nowych regulacji oznacza koniec jej działalności. Oraz kolejne znaczne utrudnienie mobilności dla wszystkich. 

Rządzący mieli oczywiście świadomość, że istnieje "hotelowe podziemie" (o czym na konferencji wspomniał sam Niedzielski).  

Według "GW", prognozy uderzenia kolejnej fali zachorowań w 2021 roku przyczyniły się do planów zaostrzenia restrykcji. Rządzący mieli obawiać się, że rosnącą liczba zachorowań na początku przyszłego roku może sprawić, że niewypałem stałby się hucznie zapowiadany Narodowy Program Szczepień.

Profesor Horban: chcemy uniknąć tłoku na stokach i w miejscowościach wypoczynkowych

Główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban mówił w TVN24, że jako społeczeństwo zaczynamy próbować obchodzić zalecenia mające na celu zmniejszenie ryzyka zakażeń koronawirusem, a nadal - jak podkreślił - mamy bardzo duży poziom nowych zakażeń. - W tej chwili mamy 500 zgonów dziennie i 12 tysięcy nowo zdiagnozowanych zakażeń i zupełnie się tym nie przejmujemy. W momencie, kiedy sobie poluzujemy i zaczniemy zachowywać się tak jak normalnie, to istnieje bardzo duża szansa, żebyśmy sobie natychmiast zdublowali te liczby - przestrzegał.

Horban był pytany, czy możemy spodziewać się, że rządowe zalecenia antycovidowe pójdą jeszcze dalej przed świętami. - Po pierwsze chcemy uniknąć tłoku na stokach i tłoku w miejscowościach, które są uważane za miejsce wypoczynku zimowego. Chodzi nam o to, żeby to było zdecydowanie miejsce wypoczynku zimowego, a nie miejsce powodujące wzrost zakażeń i zgonów w konsekwencji, nie mają to być miejsca pogrzebowe" - powiedział Horban. Określił jako zgrozę pomysły, że "jedziemy służbowo do hotelu i udajemy, że narty są przyklejone do nas zupełnie przypadkiem, a w barze siedzimy, bo się chłodzimy".

Premier "odwołał zimę", ludzie są wkurzeni

Zamknięcie hoteli może jednak być gwoździem do trumny dla hotelarzy, ale też wszystkich innych branż, które związane są z turystyką. Mieszkańcy górskich miejscowości turystycznych od samego początku mówili, że to dla nich tragedia, choć mieli jeszcze nadzieję, że przepisy zostaną zmienione.  - Rząd chce zamknąć zimę, ale wtedy wrócą lata siedemdziesiąte i będzie bieda - mówił w rozmowie z TOK FM sołtys Małego Cichego Marek Migiel. - Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, jak to może wyglądać. Ludzie są teraz przygnębieni, ale nie tracą nadziei. Będziemy walczyć do końca - zapowiadał pod koniec listopada.

Sołtys mówił, że przedsiębiorcy przygotowali petycję nie tylko do premiera, ale też do posłów i senatorów z regionu. Pisali w niej, że zamknięcie pensjonatów zimą oznacza dla wielu z nich bankructwo, zapewniali, że są w stanie sprostać reżimowi sanitarnemu, co udowodnili w sezonie letnim, apelowali nie o bony i zapomogi, ale o możliwość pracy, co pozwoli im utrzymać działalność. - Chociaż lato też nie było takie, jak zawsze. Spadek mamy duży, jeżeli chodzi o obroty. Wszyscy się nastawiali, że zima poprawi sytuację - martwił się sołtys. Ale okazuje się, że zima nie pomoże im ani trochę. 

Wiele osób wskazuje też, że zamknięcie stoków narciarskich przypomina zamykanie lasów na wiosnę. 

DOSTĘP PREMIUM