"Bez ogłoszenia stanu nadzwyczajnego nie można zakazać obywatelom przemieszczania się"

Bez wprowadzenia któregoś ze stanów nadzwyczajnych nie ma podstaw, by zakazać obywatelom przemieszczania się - mówiła w TOK FM dr Jowanka Jakubek-Lalik z Wydziału Prawa i Administracji UW, odnosząc się do najnowszych obostrzeń ogłoszonych przez rząd.
Zobacz wideo

Od 28 grudnia w Polsce obowiązywać będą nowe obostrzenia związane z koronawirusem. To między innymi zamknięcie hoteli, stoków narciarskich czy galerii handlowych. Ponadto w noc sylwestrową rząd chce zakazać przemieszczania się. Jak mówił na konferencji minister zdrowia, od godziny 19 (31 grudnia) do 6 rano (1 stycznia) nie będzie można wychodzić z domów, z wyjątkiem załatwienia niezbędnych potrzeb życiowych (np. zakupu leków w aptece) czy wyjść w celach zawodowych.

Prawniczka dr Jowanka Jakubek-Lalik wskazała w TOK FM, że taka decyzja jest "problematyczna" z prawnego punktu widzenia. 

- Nie mamy na razie opublikowanego aktu prawnego. Jest tylko zapowiedź rządu. Zakładam jednak, że nic się nie zmieni i tak jak do tej pory będziemy mieć rozporządzenie, które wprowadzi zapowiedziane ograniczenia - wskazała. Cały czas nie mamy sensownej podstawy prawnej w postaci wprowadzenia stanu nadzwyczajnego - dodała.

Zakaz przemieszczania się w sylwestra? Nie ma podstaw prawnych

Jej zdaniem bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, ograniczanie obywatelom wolności przemieszczania się jest zwyczajnie niezgodne z konstytucją. 

Jakubek-Lalik zaznaczyła, że "oczywiście rozumie sensowność tej decyzji z medycznego punktu widzenia". - Ale prawo powinniśmy stanowić i stosować w sposób zgodny z pewnymi zasadami - podkreśliła. Dodała, że nie jest w tym poglądzie odosobniona. 

- Wielu prawników już od marca podnosi argument, że aby ograniczać prawa i wolności obywatelskie, należy korzystać z instrumentów, które daje nam nasza konstytucja, czyli ze stanów nadzwyczajnych, na przykład stanu klęski żywiołowej czy stanu wyjątkowego - powiedziała Jakubek-Lalik. 

Wcześniej w TOK FM decyzje rządu komentował lekarz dr Łukasz Durajski. Jego zdaniem, decyzja o zakazie przemieszczania się w sylwestra jest "w jakimś sensie rozsądna". - O ile święta spędzamy na ogół w najbliższym, rodzinnym gronie, o tyle sylwester do tej pory rządził się innymi prawami. To były imprezy ze znajomymi, większe wypady organizowane w szerszym gronie - wskazywał.

Przypomnijmy, minister Niedzielski zapowiedział, że za złamanie zakazu przemieszczania w sylwestrową noc grozić będą mandaty. 

DOSTĘP PREMIUM