Liczba wiernych spada, niechęć rośnie. Prof. Bartoś: Kościół wie, że słabnie. Ale nie umie tego zatrzymać

Coraz więcej Polaków negatywnie ocenia działalność Kościoła katolickiego w Polsce. Zdaniem filozofa prof. Tadeusza Bartosia, Kościół jest tego świadomy, ale "nie ma zdolności do przerwania przyrostu krytyki związanej z wcześniejszymi zaniedbaniami".
Zobacz wideo

W ostatnim czasie opublikowano wyniki dwóch niezależnych od siebie badań na temat pozycji Kościoła katolickiego w Polsce i zaufaniem Polaków do tej instytucji. Z obu płynie ten sam wniosek - że Kościół naprawdę ma się czym martwić.

Raport z pierwszego ze wspomnianych badań opublikował kilka dni temu Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. Wynika z niego, że w 2019 r. w niedzielnych mszach uczestniczył tylko co trzeci polski katolik. Do komunii przystępowało zaledwie 16,7 proc. wiernych - o 2 punkty procentowe mniej niż w 2018 r. Warto dodać, że te statystyki nie są oparte na deklaracjach badanych (które w kwestiach tak osobistych, jak wiara bywają często nieszczere), lecz na danych z liczenia wiernych, które co roku odbywa się w polskich parafiach.

Interesujące badania przeprowadził również CBOS. Wynika z nich, że opinie o działalności Kościoła katolickiego w Polsce znacznie się pogorszyły. Są dziś najgorsze od 1993 roku, kiedy to po raz ostatni zarejestrowano wyraźną przewagę negatywnych ocen funkcjonowania tej instytucji nad pozytywnymi

CBOS podaje, że obecnie działalność Kościoła katolickiego dobrze ocenia dwie piąte Polaków (41 procent, od września spadek o 8 punktów procentowych), natomiast niemal połowa (47 procent, wzrost o 6 punktów) wypowiada się o niej z dezaprobatą.

Prof. Tadeusz Bartoś, który komentował te wyniki w TOK FM, wskazał, że spadki widoczne w badaniach ISKK nie są gwałtowne, aczkolwiek są systematyczne. - Widzimy tendencję i ona jest trwała - powiedział. 

Zdaniem filozofa, Kościół katolicki w Polsce "jest świadom - nawet bardziej niż państwo polskie" swojej słabnącej pozycji i "zabezpiecza się finansowo na czas posuchy". - Czyli na ten czas za 20 czy 30 lat, kiedy będzie olbrzymia liczba księży emerytów, mało młodych księży i trzeba będzie jakoś tak to zorganizować, żeby to działało - mówił.

Podkreślił też, że Kościół w Polsce nie ma zdolności do przerwania tego przyrostu krytyki związanej z wcześniejszymi zaniedbaniami. - To jest jak efekt kuli śniegowej - ocenił. 

Jego zdaniem - jeśli ktoś chciałby rozsądnie doradzić Kościołowi polskiemu i jego hierarchom - powinien polecić uczynić wszystko, by "uniknąć sytuacji, w której co chwila wyszarpuje się jakąś tajemnicę". Zdaniem gościa TOK FM, powinno się to przerwać, zrobić uczciwy przegląd w archiwach kościelnych bądź powołać jakąś naprawdę niezależną komisję. 

Wspomniał m.in. o ostatnim głośnym reportażu Marcina Gutowskiego z TVN24 o kard. Stanisławie Dziwiszu czy innych aferach związanych z tuszowaniem pedofilii w Kościele. 

- Natomiast tu jest też kwestia pokoleniowa. Ludzie, którzy w tym wszystkim uczestniczyli nie będą chętni nadstawiać głowy, żeby im ktoś radośnie ją ściął. Będą się bronić, tak jak biskup [Edward] Janiak, który został ogłoszony męczennikiem przez księdza Rydzyka - mówił dalej Bartoś. 

- Mało kiedy jest tak, żeby przestępcy czy tolerujący przestępstwa zgłaszają się na policję, bądź prokuraturę. Przestępstwa są wykrywane, kiedy organy ścigania się tym zajmują. W Polsce to jest zaniedbane, ale są za to media, które wyciągają różne sprawy - podkreślał gość naszego radia. Jego zdaniem, ten "karnawał odkrywania kwestii ukrytych w Kościele katolickim" będzie trwał w Polsce jeszcze około 10-15 lat i skończyć się może "totalną kompromitacją katolicyzmu". 

DOSTĘP PREMIUM