Dwóch 16-latków stanie przed sądem za nalepkę "***** ***" na biurze posła PiS-u

Sąd Rejonowy w Malborku zajmie się sprawą dwóch 16-latków, którzy umieścili nalepkę "***** ***" na biurze posła PiS-u Kazimierza Smolińskiego. Jak informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza", policja uznała, że nalepka "symbolizuje obraźliwy stosunek" do władzy i została umieszczona nielegalnie.
Zobacz wideo

Nastolatkowie umieścili nalepkę z ośmioma gwiazdkami na biurze posła Kazimierza Smolińskiego 21 listopada. Domu Rzemiosła, w którym mieści się biuro, pilnowali policjanci, bo tego dnia w Malborku zapowiedziano protest Strajku Kobiet.

"Funkcjonariusze uznali, że nalepka z gwiazdkami 'symbolizowała obraźliwy stosunek' do władzy. Jednemu z chłopców udało się uciec, drugi został obezwładniony i zatrzymany przez funkcjonariuszy. (...) Policja uznała, że umieszczenie nalepki na biurze posła PiS-u narusza art. 63a Kodeksu wykroczeń, który mówi, że 'umieszczenie w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku bez zgody zarządzającego tym miejscem grozi kara ograniczenia wolności albo grzywny'" - informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza".

Pierwsze posiedzenie w sprawie 16-latków zaplanowano na styczeń. Malborski sąd rejonowy zbada, "czy zachowanie nastolatków wyczerpuje znamiona demoralizacji".

14 listopada, na drzwiach do budynku, w którym mieści się biuro posła Smolińskiego zawisło "kilkadziesiąt podpasek z hasłami: 'Won!', 'Stop dyktatorom', 'Mamy dość!'".

Protesty po wyroku TK w sprawie aborcji. Zatrzymania nastolatków

W związku z trwającymi w całym kraju od 22 października protestami, po wyroku TK w sprawie aborcji, media informowały o zatrzymaniu co najmniej kilkorga bardzo młodych osób.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że w Olsztynie policjanci zatrzymali 14-latkę, bo uznali ją za jedną z organizatorek demonstracji. Nastolatka na proteście była z babcią. Sąd odmówił wszczęcia postępowania wobec 14-latki.

Policja skierowała też wniosek o ukaranie 14-latka z Krapkowic. Nastolatek udostępnił na swoim prywatnym profilu FB informację o "spacerze" będącym protestem przeciwko prawu antyaborcyjnemu. Twierdził, że był zastraszany przez funkcjonariuszy, którzy za nawoływanie do nielegalnych zgromadzeń, mieli mu przedstawić wizję kary ośmiu lat pozbawienia wolności, którą może odbywać w zakładzie poprawczym, a potem w więzieniu dla dorosłych.

Także w tym wypadku sąd odmówił wszczęcia postępowania wobec nastolatka.

- Byliśmy pod kilkoma komisariatami, bo przerzucano Janka, tak, jak innych zatrzymanych, z jednego komisariatu do drugiego. Pod każdym młodzież urządzała akcje solidarności z zatrzymanymi - opowiadał w TOK FM Anna Radziwon, matka 17-latka, którego zatrzymano podczas jednej z demonstracji przed budynkiem Sądu Okręgowego w Warszawie. 

- To, co widziałam przed komisariatami, jest wstrząsające - stwierdziła. Oceniła, że w ostatnim czasie policja się "zradykalizowała", a demonstrujący pod komisariatami młodzi ludzie byli zastraszani.

Wysłuchaj całej rozmowy Piotra Maślaka z Anną Radziwon i jej synem Jankiem.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM