"To wszystko jest do kosza!" - związkowiec dobitnie o projekcie umowy ws. górnictwa, który przygotował resort Jacka Sasina

Suchej nitki na projekcie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa, przygotowanym przez Ministerstwo Aktywów Państwowych, nie zostawia szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. - Tak fatalnego projektu transformacji górnictwa nikt się nie spodziewał - przyznał.
Zobacz wideo

- Tak fatalnego projektu transformacji górnictwa, która dotyczy kilkuset tysięcy ludzi, nikt się chyba nie spodziewał. Ktoś sobie coś wymyślił, jakieś bzdury i te bzdury starał się przelać na papier wielkiej umowy społecznej, która składa się z pięciu paragrafów, a pierwszy paragraf to jest wymienienie stron tej umowy - ocenił Dominik Kolorz w rozmowie z TOK FM.

Umowa społeczna, zgodnie z wrześniowym porozumieniem związkowców i przedstawicieli rządu określającym harmonogram likwidacji kopalń w Polsce, miała być już podpisana w połowie grudnia. Nad jej szczegółami przez ostatnie miesiące intensywnie pracowało kilkanaście zespołów we wszystkich spółkach węglowych. Na szczeblu centralnym odrębny zespół zajmował się też kwestiami dotyczącymi czystych technologii węglowych oraz jeszcze jeden zespół związany z mechanizmem udzielenia zgody przez KE na pomoc publiczną.

Kolorz o projekcie: Jakieś bzdury. Do kosza!

Zdaniem szefa Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności w projekcie umowy nie tylko nie uwzględniono prac tych zespołów, ale też treści porozumienia zawartego 25 września między rządem i związkami zawodowymi. Według Kolorza żaden paragraf tego projektu umowy nie tylko nie nadaje się do podpisania, ale i do negocjacji.

- Tam nic nie zostało uwzględnione. To wszystko jest do kosza! Ktoś sobie coś wymyślił - jakieś bzdury i te bzdury starał się przelać na papier wielkiej umowy społecznej, która składa się z pięciu paragrafów. A pierwszy paragraf to jest wymienianie stron tej umowy - podkreślił Kolorz.

Zgodnie z ustaleniami po ostatnim spotkaniu w grudniu związkowców i przedstawicieli rządu, umowa społeczna miałaby zostać podpisana w lutym 2021 roku, tak by w marcu możliwe było przystąpienie do jej notyfikacji w Komisji Europejskiej.

Ale w tych okolicznościach dotrzymanie terminów zdaje się być coraz mniej realne. Kolejne spotkanie stron 13 stycznia. - To nie jest punkt wyjścia. 13 stycznia, wracamy do dokumentu, który ma być realistyczny, ma być tak spisany, żeby były wskazane jego źródła finansowania i oparty na tym, co podpisaliśmy 25 września - stwierdził Dominik Kolorz.

Związkowcy nie wykluczają, że na rozmowy 13 stycznia przygotują własny projekt umowy.

Ostatnia kopalnia ma być zamknięta do 2049

Porozumienie podpisane 25 września, po czterech dniach negocjacji, zakładało, przypomnijmy, że odchodzenie od węgla w Polsce będzie działaniem długofalowym - ostatnia kopalnia będzie zlikwidowana do 2049 roku (kopalnia - Jankowice). W dokumencie znalazły się też gwarancje zatrudnienia dla wszystkich pracujących pod ziemią lub w zakładach przeróbki węgla w dniu zawarcia porozumienia. Zapis dotyczy pracowników spółek kontrolowanych bezpośrednio lub pośrednio przez Skarb Państwa.

Dokument zakładał również, że w niektórych przypadkach, jeśli nie będzie możliwości ciągłości pracy w innej kopalni lub zakładzie przeróbczym, będzie możliwość skorzystania z osłon: urlopów przedemerytalnych lub jednorazowych odpraw pieniężnych. Z urlopów będą mogli skorzystać górnicy, którym do emerytury zostało nie więcej niż cztery lata, oraz pracownicy zakładów przeróbczych co najmniej na trzy lata przed emeryturą.

DOSTĘP PREMIUM