"Staramy się nie zostawić tych osób samych". Jak wyglądają święta w kryzysie bezdomności?

Pandemia zabrała nam tę namiastkę bycia razem i przeżywania świąt wspólnie, ale staramy się nie zostawiać tych ludzi samych - mówiła w TOK FM Katarzyna Toeplitz z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, która pomaga osobom w kryzysie bezdomności.
Zobacz wideo

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia dla większości z nas są inne niż zwykle. Zamiast w szerokim rodzinnym gronie, spędzamy je na ogół jedynie wśród najbliższych. Jednak w znacznie trudniejszej sytuacji są ci, którzy nie mają swoich domów.

- Święta dla osób w kryzysie bezdomności różnią się zasadniczym czynnikiem, to jest brakiem domu. (…) A w tych szalonych i dziwnych czasach te osoby są dodatkowo wykluczone, ponieważ muszą spędzić je na ulicy - mówiła w TOK FM Katarzyna Toeplitz, streetworker i psycholog z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Wspominała, że przed pandemią wiele organizacji zajmujących się pomaganiem osobom w kryzysie bezdomności organizowało różne spotkania wigilijne lub świąteczne. Uczestniczyli w nich nie tylko bezdomni, ale także ludzie samotni czy ubodzy. - Każdy miał swoje miejsce przy stole. Można się było poczuć normalnie, jak w domu. Nikt nikogo nie przeganiał i nie patrzył wilkiem. Wszyscy byliśmy jedną wielką rodziną. Zawsze były też jakieś drobne upominki - dodała. Zaznaczyła, że w tego typu spotkaniach brał udział m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

- Staramy się, by także teraz, mimo okoliczności i restrykcji, nie zostawiać tych wszystkich ludzi samotnych - powiedziała Toeplitz. 

W tym roku Kamiliańska Misja Pomocy Społecznej zorganizowała dla swoich podopiecznych mały poczęstunek. Ze względu na pandemię - zamiast wspólnej rozmowy i spędzania czasu razem, konieczne było ograniczenie się do przekazywania paczek "na wynos". Jak podała Toeplitz, dzień przed wigilią wydano ponad 60 paczek żywnościowych. Obdarowani nie kryli wzruszenia i byli wdzięczni, że ktoś w tym trudnym czasie i o nich pamięta.

- To tym bardziej przykre, że nie można usiąść z tą osobą i porozmawiać. Że wszystko sprowadza się do wydania posiłku i pożegnania tej osoby - przyznała ze smutkiem rozmówczyni Piotra Maślaka. - To jest coś, co ta pandemia nam zabrała. Tę namiastkę bycia razem i przeżywania tego święta wspólnie - dodała.

Dopytywana, czego osoby w kryzysie bezdomności życzą sobie na święta - odparła, że są to życzenia bardzo różne. Niektórzy marzą o znalezieniu pracy i wyprowadzeniu się do własnego mieszkania, inni o naprawieniu relacji rodzinnych. - Wszystko sprowadza się do tego, żeby było po prostu normalnie i żeby każdy sobie jakoś ułożył to życie - powiedziała.

DOSTĘP PREMIUM