Na Mazowszu zabraknie dyspozytorów w pogotowiu? Mieli pomagać żołnierze, ale zgłosił się tylko jeden

Dyspozytornie mają przejść do struktur wojewódzkich, na Mazowszu przy tej okazji pojawiły się jednak problemy kadrowe i groźba, że dyspozytorów zabraknie. Dlatego wojewoda Konstanty Radziwiłł zwrócił się do MON z prośbą o wsparcie wojska. Problem w tym, że wnioskował o 50 żołnierzy, a zgłosił się jeden. W dodatku z niewystarczającymi uprawnieniami.
Zobacz wideo

O tym, że dyspozytornie pogotowia mają przejść do struktur wojewódzkich, wiadomo od dwóch lat. Według zmian w ustawie wojewodowie w całym kraju mają stworzyć dyspozytornie pogotowia ratunkowego, czyli znaleźć miejsce i zatrudnić personel. Ustawa weszła w życie w czerwcu 2018 roku, więc były na to ponad dwa lata. Tymczasem dyspozytornie medyczne na Mazowszu nadal nie są gotowe na zmiany, które wejdą w życie już za dwa dni. Bo wojewoda Konstanty Radziwiłł wciąż nie rozwiązał sprawy braków kadrowych na stanowiskach dyspozytorów.

Jak donosi reporter TOK FM Szymon Kępka, na Mazowszu zamknięto już dwie spośród pięciu dyspozytorni pogotowia ratunkowego - w Ostrołęce i Płocku. Nowy system zakłada bowiem, że będą działały jedynie trzy - w Warszawie, Siedlcach i Radomiu. Zaś władze województwa mówią o chaosie i śmiertelnym niebezpieczeństwie, które może czekać pacjentów na początku nowego roku. 

W związku z brakami kadrowymi wojewoda prosił o pomoc wojsko, jednak, według ustaleń naszego reportera, spośród 50 żołnierzy, o których wojewoda wnioskował do MON, do warszawskiego pogotowia zgłosił się zaledwie... jeden. W dodatku bez uprawnień, tylko po medycznej szkole policealnej. Dlatego od Nowego Roku spośród obecnego, 70-osobowego zespołu dyspozytorni, dalej pracować będzie około 20 osób. Reszcie zaproponowano przeniesienie do Radomia czy Siedlec.

- Pacjent, który zadzwoni, liczy na to, że jego telefon zostanie odebrany, a karetka przyjedzie. Ale może się okazać, że w tym momencie wezwanie nie będzie przekazane do karetki - ostrzegał w TOK FM dyrektor Meditransu Karol Bielski. Służby wojewody milczą jednak w sprawie systemu ratownictwa, choć marszałek Mazowsza o sprawie powiadomił premiera, rząd i ABW.

Do przejęcia systemu przez wojewodę pozostały niecałe dwa dni, a za ewentualne błędy w czasie pracy karnie i administracyjnie będą odpowiadać sami dyspozytorzy. 

Inni wojewodowie wybrali inne rozwiązania. Niektórzy skorzystali z ustawy covidowej

W trakcie epidemii niektórzy wojewodowie zdecydowali się skorzystać z prawnych możliwości przełożenia tej operacji, którą Mazowsze chce przeprowadzić teraz. - Skorzystali z ustawy covidowej bądź innej formy prawnej, by dotychczasowym dysponentem przekazać na czas przejściowy prowadzenie dyspozytorni pogotowia ratunkowego. To dało im kluczowe kilka miesięcy, by przejęcie tych zadań nie odbyło się z narażeniem życia i zdrowia mieszkańców - mówił w TOK FM radny mazowieckiego sejmiku Krzysztof Strzałkowski. 

W województwie mazowieckim tak się jednak nie stało. Nie sfinalizowano też rozmów z Meditrans Warszawa o wynajęciu pomieszczeń, jak i urządzeń radiotechnicznych, które służą utrzymaniu ruchu karetek. Choć w międzyczasie Sejm wyraźnie wskazał, że możliwe jest powierzenie dyspozytorni dotychczasowym podmiotom. Krzysztof Strzałkowski uspokajał jednak, że każde województwo jest wspierane przez dyspozytornie innych województw, więc mieszkańcy województwa mazowieckiego nie zostaną bez pomocy. 

DOSTĘP PREMIUM