"Wkurza mnie ten narodowy lament i jeremiada nad utraconym sylwestrem". Paweł Ilecki opowiada o sytuacji w DPS-ach

Mieszkańcy domów pomocy społecznej od wielu miesięcy mają zakaz odwiedzin. - Nie rozumieją, co się stało i dlaczego ich bliscy nagle przestali ich odwiedzać. Czują się odrzuceni - mówił w TOK FM Paweł Ilecki, antropolog kultury i mieszkaniec DPS-u. W placówce, w której się znajduje, sytuacja przed świętami uległa pogorszeniu, bo wykryto koronawirusa. W efekcie podopieczni spędzali wigilię zamknięci w pokojach.
Zobacz wideo

Paweł Ilecki to antropolog kultury, dziennikarz i osoba, która zmaga się z problemem bezdomności. Obecnie przebywa w jednym z domów pomocy społecznej. Przed kilkoma dniami w mediach społecznościowych napisał, że "wkurza go ten narodowy lament i jeremiada nad utraconym sylwestrem". "Ponad 100 tys. osób, mieszkańców DPS w całej narodowej Polsce od marca przebywa w totalnej izolacji. Zakaz wyjść i co najgorsze zakaz odwiedzin. Samotna Wigilia, samotne Święta, samotny Nowy Rok..." - podał.

Sam Ilecki również przebywa w izolacji. Jak wspominał na naszej antenie, wszystko zaczęło się w marcu, kiedy jeszcze był podopiecznym Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, organizacji zajmującej się pomocą osobom w kryzysie bezdomności. Zaznaczał jednak, że tam aż tak bardzo tego nie odczuwał. Można było wyjść od czasu do czasu na spacer, a podopieczni Misji - młodsi ludzie - spotykali się czasami na dziedzińcu i "jakoś to życie towarzyskie się toczyło". 

Wszystko zmieniło się w lipcu, kiedy Ilecki trafił do domu pomocy społecznej. Przez pierwsze dwa tygodnie miał ścisłą kwarantannę i nie mógł wychodzić ze swojego pokoju nawet na korytarz. Później przeniesiono go do innego pomieszczenia, w którym mieszka już z kolegą.

Jak mówił Agnieszce Lichnerowicz, różnica między DPS-em a Kamiliańską Misją Pomocy Społecznej jest ogromna. - W DPS-ach mieszkają ludzie w podeszłym wieku, którzy mają kłopoty z komunikacją przez internet. Ja tu chyba jestem na 80 mieszkańców jedyny, który korzysta z laptopa i internetu - powiedział.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak dodał, jego DPS już od marca ma zakaz wyjść i zakaz odwiedzin, który jest dla podopiecznych znacznie bardziej bolesny. - Wcześniej, w dni powszechnie, bywało tu kilkanaście osób odwiedzających, a w weekendy nawet po kilkadziesiąt. I naprawdę przykro jest patrzeć na starszych ludzi, którzy prowadzą tak monotonny tryb życia. Rano wstają, umyją się i ubiorą, zjedzą śniadanie, potem czekają do obiadu, potem znów czekają do kolacji, a po kolacji idą spać - opowiadał.

Przedświąteczny koronawirus

Jak mówił, osoby te często nie rozumieją w ogóle, co się stało. Dlaczego ich bliscy nagle przestali ich odwiedzać. Czują się odrzuceni i samotni. Sytuacja pogorszyła się jeszcze przed samymi świętami, kiedy okazało się, że w DPS-ie pojawił się koronawirus. 

- Znów weszliśmy wszyscy w kwarantannę i jesteśmy znów zamknięci w pokojach. Nawet drzwi nie można otworzyć. Wszystko jest przynoszone do pokoju - powiedział. Podkreślał, że pracownicy i dyrekcja DPS bardzo się stara. Ciężko pracują, a na święta przygotowali wszystkim podopiecznym świąteczne paczki. - Ale to nie jest to - stwierdził.

- To siedzenie cały dzień przed telewizorem, brak możliwości wyjścia i kontaktu. Ja się obawiam, że COVID-19 zbierze mniejsze żniwo niż depresje i jakieś utraty sensu życia u ludzi starszych - przewidywał Ilecki.

Dopytywany, czy wśród podopiecznych DPS-u, w którym przebywa jest obawa przed zarażeniem się koronawirusem podał, że taki strach występował raczej na samym początku. - Teraz bardziej się odbija to poczucie samotności, beznadziei i takiej nieustannej monotonii - stwierdził.

Zobojętnienie, jak dodał, przejawia się także w kontekście szczepionki przeciwko COVID-19. Pracownicy i podopieczni DPS-ów są jedną z pierwszych grup, które szczepienia będą mogły dostać. Mimo to, jak wskazywał Ilecki, na większości podopiecznych DPS-u, w którym mieszka nie robi to aż takiego wrażenia. Nie wiadomo zresztą, czy po ich zaszczepieni zniesiony zostanie zakaz odwiedzin (zwłaszcza, że bliscy osób przebywających w DPS-ach nadal mogą być nieszczepieni). 

- Ja się oczywiście bardzo chętnie zaszczepię i wszystkim powtarzam, że jak mi tylko pozwolą wyjść, to całe dnie mnie nie będzie - śmiał się Ilecki.

Na koniec redaktor Lichnerowicz pytała też o problem bezdomności. Gość TOK FM przyznał, że obawia się, że po pandemii zacznie on narastać. Zamykane będą restauracje czy inne biznesy, które nie poradzą sobie z ograniczeniami, a przez to ludzie będą tracić zatrudnienie. - A mamy dużą grupę osób, która żyje na zasadzie "od wypłaty do wypłaty", w wynajętych mieszkaniach albo na kredytach, więc to może być duża tragedia. Ludzie potracą prace i, nie mając oszczędności, w pewnym momencie mogą znaleźć się na ulicy - przewidywał.

DOSTĘP PREMIUM