"Cała władza w rękach policji". Co się stanie, jak w sylwestra wyjdziesz z domu po godzinie 19?

Nie wyobrażam sobie, żeby zaistniał bezprawny szantaż w stylu: jak nie przyjmiesz mandatu, to kierujemy notatkę do sanepidu i kara będzie surowsza - mówił na antenie TOK FM dr hab. Mikołaj Małecki, odnosząc się do możliwych sankcji związanych z "godziną policyjną" w sylwestrowy wieczór.
Zobacz wideo

Wiele niejasności wiąże się z restrykcjami zapowiedzianymi przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, a dotyczącymi wychodzenia z domu w sylwestrową noc między 19 a 6 rano. Choć premier Mateusz Morawiecki prostował, że rząd nie wprowadza godziny policyjnej - do tego niezbędne byłoby wprowadzenie stanu nadzwyczajnego - a jedynie apeluje o nieprzemieszczanie się, policja zapowiedziała, że będzie karać za przebywanie poza domem bez ważnego powodu. 

Okazuje się, że problem z określeniem, czym są wprowadzane ograniczenia, ma sama kancelaria premiera. Dziś na twitterowym koncie KPRM pojawił się wpis z informacją, że obowiązuje "apel o nieprzemieszczanie się". Wpis szybko usunięto, ale uważni zdążyli złośliwie skomentować tę wpadkę. 

Czy w sylwestra wieczorem można wyjść z domu?

Czy można więc wyjść z domu w sylwestrowy wieczór? I co zrobić, jeśli na naszej drodze spotkamy patrol policji? Dr hab. Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego na Uniwersytecie Jagiellońskim, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, który był gościem Agnieszki Lichnerowicz w audycji "Światopodgląd" przyznał, że gdyby policja chciała mu wystawić mandat, on odmówiłby jego przyjęcia. Podkreślił oczywiście, że jego opinia nie jest uniwersalną poradą prawną dla każdego, ale oceną sytuacji. 

- Jeżeli policjant wchodzi w tryb mandatowy, to jedyną reakcją policjanta na naszą odmowę przyjęcia mandatu, może być skierowanie sprawy pod ocenę sądu karnego, gdzie będziemy mieli prawo do obrony i przedstawienia dowodów niewinności. I tu ważna uwaga - sąd nie jest związany przepisami rozporządzenia. Sąd jest związany tylko konstytucją i ustawami - podkreślał Małecki. Jego zdaniem nie może być więc mowy o tym, że policja zagrozi np. przekazaniem notatki do sanepidu, co miałoby skutkować wysoką grzywną. 

Jak tłumaczył Małecki, problemem jest rozporządzenie, z którego ma wynikać "zakaz przemieszczania się". - Ustawa pozwalałaby na określenie sposobu przemieszczania się, np. w dystansie społecznym. Ale ustawa nie mówi nic o zakazie wychodzenia z domu bez celu - tłumaczył. Dlatego rozporządzenie nie może przewidywać kary za zakaz, którego nie ma. - "Godzina policyjna" jest całkowicie nielegalna. To nielegalny zakaz przemieszczania wprowadzony rozporządzeniem, które jest rażąco sprzeczne z ustawą o chorobach zakaźnych i z konstytucją - przekonywał prawnik.

Jak dodał, wielkim problemem jest to, że w tej sytuacji "cała władza trafia w ręce policji", która ma interpretować prawo indywidualnie. - Żadne polityczne wytyczne nie usprawiedliwią funkcjonariuszy, którzy będą stosowali restrykcje niezgodnie z ustawami i konstytucją - zastrzegał Mikołaj Małecki. 

DOSTĘP PREMIUM