Ekspert przewiduje, co sprawi, że w 2021 roku możemy pokonać pandemię. "Najważniejsze, żeby się zaszczepić"

- Zaryzykuję stwierdzenie, że najlepszym modelem epidemiologicznym, w tym momencie, będzie badanie kwestionariuszowe, które pokaże nam, ile możemy spodziewać się osób zaszczepionych - mówił w TOK FM dr Rafał Mostowy, biolog chorób zakaźnych. Zdaniem eksperta o przebiegu pandemii w 2021 roku zdecyduje to, ile osób zaszczepi się przeciwko COVID-19.
Zobacz wideo

Wkrótce minie rok, odkąd w Europie potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa. Przez cały ten czas na świecie potwierdzono prawie 85 milionów zakażeń, w Polsce na początku grudnia liczba ta przekroczyła milion. Teraz pozostaje pytanie, czy rok 2021 będzie rokiem powrotu do normalności, czy jednak na wiosnę czeka nas kolejna fala epidemii. - To zależy od tego, ile z nas się zaszczepi. Tak naprawdę to główne pytanie w tym momencie, na to mamy największy wpływ - mówił w TOK FM dr Rafał Mostowy, biolog chorób zakaźnych i epidemiolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ i Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki.

Problem jednak w tym, że prawie połowa Polaków deklaruje, że nie będzie się szczepić przeciwko COVID-19. - Pytanie, czy to są osoby, które rzeczywiście się nie zaszczepią, czy to są osoby, które po uzyskaniu wiarygodnych i rzetelnych informacji na temat szczepionki zmienią zdanie. To jest to, co zdeterminuje przebieg pandemii w 2021 roku - ocenił ekspert. - Zaryzykuję stwierdzenie, że najlepszym modelem epidemiologicznym, w tym momencie, będzie badanie kwestionariuszowe, które pokaże nam, ile możemy spodziewać się osób zaszczepionych. Zakładając oczywiście, że nasze państwo jest w stanie w sposób jak najszybszy i wydajny zaszczepić dużą liczbę osób - dodał. 

- Chodzi o to, żeby jak najszybciej zredukować ilość wirusa, ilość zakażeń. Jeżeli zaszczepi się tylko część z nas, to możemy się spodziewać, że dalej będziemy mieć do czynienia z epidemią, być może z lokalnymi wybuchami epidemii na mniejszą skalę - przewidywał dr Mostowy. - Najważniejsze jest, żeby zaszczepić osoby, które są najbardziej narażone, czyli osoby starsze - zaznaczał. 

Mutacje wirusa będą problemem? "Ciężko przewidzieć ich efekt"

Dr Mostowy uspokajał również, że "z punktu widzenia biologicznego" większość mutacji wirusa, o których głośno jest w mediach, nie robi większej różnicy. - Im więcej mamy wirusa, tym większa jest możliwość tworzenia różnych kombinacji - wyjaśniał. Jak jednak dodał, zazwyczaj każda zmiana "zmienia coś na gorsze". - Może się zdarzyć tak, że ta zmiana będzie na lepsze, oczywiście z punktu widzenia wirusa - zaznaczał. Wyjaśniał, że chodzi o mutację, która jest bardziej zakaźna, ale tak samo zjadliwa, czyli nie powoduje większej śmiertelności ani cięższych objawów. 

Ekspert zwracał uwagę, że wariant wirusa wykryty niedawno w Wielkiej Brytanii jest najprawdopodobniej bardziej zakaźny, ale nie powoduje zwiększonej śmiertelności. - Najlepsze, co możemy zrobić, to starać się zrozumieć efekt poszczególnych mutacji. Ale jak wszystko w biologii, jest to bardziej skomplikowane niż nam się wydaje - stwierdził. - Bardzo ciężko przewidzieć efekt różnych mutacji, a tym bardziej kombinacji różnych mutacji (...). Nawet jeżeli moglibyśmy precyzyjne przewidzieć, jakie mutacje mogłyby się pojawić, to ciężko przewidzieć, jaki będą mieć wpływ na zakaźność wirusa - powiedział. 

Zaznaczał też, że mutujący wirus może stawać się w przyszłości mniej podatny na szczepionkę, dlatego szczepionki należy cały czas aktualizować. Ale stanowczo nie zgodził się ze stwierdzeniem, że lepiej się nie szczepić, skoro szczepionka może nie zadziałać na każdy wariant wirusa. - Im szybciej jesteśmy w stanie zredukować ilość zakażeń, czyli ilość wirusa w populacji, tym mniej wirus ma dróg, żeby mutować i stawać się groźniejszy. Dlatego myślenie, że nie będę się szczepić, skoro i tak ten wirus zmutuje, to jest trochę takie myślenie, że nie włożę czapki, skoro i tak się przeziębię, jeżeli wyjdę na zewnątrz - zaznaczył. - To jednak jest problem globalny, to nie jest problem Polski. Musimy zaszczepić jak najwięcej osób nie tylko w Polsce i Europie, ale też na całym świecie - podsumował ekspert. 

DOSTĘP PREMIUM