Sędziowie nie poddadzą się w nowym roku. "Im szybciej Unia zrozumie prawdziwe intencje władzy w Polsce, tym lepiej dla nas"

Sędziowie Bartłomiej Starosta, przewodniczący Forum Współpracy Sędziów, i Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie podsumowują w TOK FM miniony rok w sądownictwie. Ale mówią też o tym, co przed nami. - UE musi być w swoich działaniach stanowcza, bo to, co robią polskie władze, to zabawa w kotka i myszkę - mówi Maciej Czajka.
Zobacz wideo

Jednym z ważniejszych wydarzeń 2020 roku w polskim sądownictwie był marsz w Warszawie, w którym około 30 tysięcy prawników protestowało przeciwko zmianom w wymiarze sprawiedliwości, w tym przeciw tzw. "ustawie kagańcowej". - Marsz był wielkim wydarzeniem na skalę europejską, ale można nawet powiedzieć, że na skalę światową. Uczestniczyli w nim sędziowie z praktycznie wszystkich krajów Europy - mówi sędzia Bartłomiej Starosta, przewodniczący Forum Współpracy Sędziów. Jak dodaje, dla sędziów ważne było jednak nie tylko wsparcie ze strony prawników europejskich, ale też obywateli. - Stali wzdłuż trasy naszego przemarszu, bili brawo, wspierali nas - mówi sędzia Starosta.

- Na wspomnienie Marszu Tysiąca Tóg do dziś łamie mi się głos - dodaje z kolei sędzia Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie - Wtedy, na marszu, widziałem prawdziwe łzy w oczach wielu sędziów. A wsparcia ze strony tłumu obywateli, na całej trasie marszu, nie zapomnę do końca życia. I jeszcze druga rzecz, czyli niesamowita wspólnota sędziów, która się tam wtedy, na marszu, pojawiła - mówi sędzia Czajka.

Sędziowie podkreślają, że władzy nie udała się próba dezintegracji środowiska. - To jest jedna z metod stosowanych przez obecną władzę, zresztą jest to bardzo popularna metoda dezintegracji jakiegokolwiek przeciwnika. Ale to się tej władzy niestety dla niej, a na szczęście dla nas, nie udaje. Bo w sądach w całej Polsce wielu z nas ma wątpliwości, czy nie jestem sam, czy nie zostałem opuszczony. Na Marszu Tysiąca Tóg okazało, że nie. Że nie pozwolimy się zastraszyć, bo nie jesteśmy sami - zaznacza sędzia.

Odsunięcie sędziów od orzekania. Na tym nie koniec?

Miniony rok w sądownictwie to także zapadające w pamięć obrazy z posiedzenia trzech izb Sądu Najwyższego i wydana przez te izby uchwała. To również zawieszenie w obowiązkach trojga sędziów - Pawła Juszczyszyna, Igora Tuleyi i Beaty Morawiec i odsunięcie ich od orzekania. Decyzję w ich sprawach podjęła Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, która - zgodnie z uchwałą SN, ale też wytycznymi unijnych instytucji - nie jest sądem, nie powinna orzekać, a mimo to dalej wydaje rozstrzygnięcia.

- Jestem przekonany, że rzecznicy dyscyplinarni dla sędziów nie zatrzymają się na tych trzech sędziach. Postępowań dyscyplinarnych przybywa, bo oni nadal wierzą, że polskich sędziów da się zastraszyć - mówi Bartłomiej Starosta. - Jestem przekonany, że i rzecznicy, i minister sprawiedliwości powinni w końcu zdać sobie sprawę, że nic z tego nie wyjdzie. Sędziowie nie dadzą się zastraszyć, oprócz tych, którzy poszli na pewnego rodzaju współpracę z politykami, a szacujemy tę grupę na około 5 procent stanu sędziowskiego - tłumaczy 

Nadzieja. To coś, co w nowym roku czują sędziowie

W 2021 roku sędziowie czekają z nadzieją na rozstrzygnięcia, m.in. z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Czekają na konkretne decyzje unijnych instytucji - decyzje, które spowodują, że polskie władze zmienią swoje nastawienie i wycofają się choćby z funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej dla sędziów. W lutym mamy poznać opinię Rzecznika Generalnego w sprawie sędziów Moniki Frąckowiak i Waldemara Żurka - chodzi m.in. o wniosek o wyłączenie od rozpoznawania osób powołanych do obu nowych izb Sądu Najwyższego. Mówiąc wprost, chodzi o to, czy "neosędziowie" choćby z Izby Dyscyplinarnej zostali skutecznie powołani.

Z kolei w marcu ma się pojawić opinia Rzecznika Generalnego w sprawie skargi wniesionej przez Komisję Europejską na polskie przepisy o postępowaniu dyscyplinarnym sędziów. W tej sprawie Wielka Izba TSUE wydała już postanowienie zabezpieczające. Izba Dyscyplinarna nie powinna działać, ale... działa dalej. - Dużo na pewno nadziei jest w tym, że Europa, która jest naszą Europą, pomoże nam jako sędziom - mówi sędzia Bartłomiej Starosta.

Zdaniem sędziego Macieja Czajki, UE musi zrozumieć, że polskie władze posługują się cały czas schematem "ani kroku wstecz". - Jestem przekonany, że takie sytuacje, jak z sędziami Morawiec, Juszczyszynem i Tuleyą, będą się powtarzać do momentu, aż polski rząd nie zostanie postawiony pod ścianą i nie będzie miał nad sobą jakichś ogromnych kwotowo grzywien przymuszających - nie ma wątpliwości sędzia Czajka. W jego ocenie, UE musi być w swoich działaniach stanowcza, bo to co robią polskie władze to zabawa w kotka i myszkę.

- Ubolewam, że czynniki europejskie tego nie dostrzegają. A jest przecież tak, że jeżeli Unia Europejska podejmuje jakieś kroki w pewnym obszarze, to wtedy w Polsce w innym obszarze zostaje zintensyfikowana działalność represyjna wobec sędziów. I tak, można się domyślać, będzie dalej -mówi sędzia. - Spodziewam się na przykład, że może się pojawić pomysł, by Izba Dyscyplinarna została rzeczywiście zlikwidowana, natomiast postępowania wobec sędziów zostaną przeniesione, ponownie, do Izby Karnej. Tyle, że najprawdopodobniej zostanie wymyślony jednocześnie jakiś nowy, pozaustawowy mechanizm zastraszania sędziów tak, by Unia Europejska musiała od nowa wszczynać swoje procedury, by polskich sędziów bronić - stwierdza.

Sędzia Czajka uważa, że to jest właśnie "zabawa w kotka i myszkę". - Dlatego dla mnie, im szybciej Unia zrozumie prawdziwe intencje władzy w Polsce, tym lepiej dla nas - sędziów, ale i dla wszystkich obywateli - tłumaczy Maciej Czajka.

Tymczasem wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova kilka dni temu zapowiedziała zajęcie się Polską i Węgrami - w kwestii praworządności. Odnosząc się do zastrzeżeń wobec Warszawy i Budapesztu, Jourova powiedziała, że przeciwko obu państwom toczą się postępowania na podstawie art. 7 traktatów unijnych. W przypadku Polski chodzi między innymi o reformę wymiaru sprawiedliwości.

DOSTĘP PREMIUM