Zdjęcia martwych płodów na banerach i furgonetkach. Wojewoda nie zgodził się na wprowadzenie zakazu. Sprawa trafi do sądu?

Krakowscy radni w listopadzie przyjęli uchwałę, zgodnie z którą w przestrzeni publicznej miasta nie mogłyby być publikowane m.in. zdjęcia martwych płodów. Wojewoda uznał jednak, że Rada Miasta nie miała kompetencji, by takie prawo uchwalać. I uchwałę uchylił. 13 stycznia radni zdecydują, czy skierować sprawę do sądu administracyjnego.
Zobacz wideo

Inicjatywa w sprawie uchwały zabraniającej publikacji zdjęć płodów na ulicach Krakowa wyszła od samych mieszkańców. Pod projektem zebrano ponad 500 podpisów. Mieszkańcy uznali, że mają dość prezentacji brutalnych treści w przestrzeni publicznej. Kontrowersyjne billboardy oraz furgonetki z antyaborcyjnymi zdjęciami często stoją m.in. w okolicy szpitali; patrzą na nie mieszkańcy miasta oraz odwiedzający miasto turyści.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

"Na kontakt z makabrycznymi zdjęciami narażone są nie tylko osoby dorosłe, ale i dzieci, które nie rozumieją tych obrazów i u których nieintencjonalny kontakt z takimi treściami doprowadzić może do negatywnej reakcji emocjonalnej, a w skrajnych wypadkach do trwałej traumy" - pisali autorzy uchwały. "Podobnie u osób, które doświadczyły w przeszłości poronień lub straty dziecka, konfrontacja z omawianymi treściami może wyzwolić szereg przykrych emocji" - napisano w uzasadnieniu.

Uchwała została przyjęta większością głosów.

Za pokazywanie w przestrzeni publicznej drastycznych zdjęć groziła kara grzywny.

Uchwała tylko na papierze

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wojewoda małopolski zdecydował o unieważnieniu uchwały, uznając, że narusza obowiązujące prawo. Według wojewody gmina może wydawać przepisy porządkowe tylko wtedy, gdy chodzi o unormowanie sytuacji lokalnych, co do których brak jest regulacji w przepisach krajowych.

A tu - jak stwierdza wojewoda - można się odwołać choćby do art. 141 Kodeksu Wykroczeń: "Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany". Tylko że zapis w kodeksie jest, a furgonetki jak jeździły po Krakowie, tak jeżdżą. kontrowersyjne billboardy także nie znikają.

"Czuję się bezsilna"

"Obywatele i obywatelki Krakowa, którzy zgłaszają wykroczenie policji lub Straży Miejskiej słyszą, że uchwała Rady Miejskiej nie obowiązuje, bo "wojewoda ją unieważni” lub że policjanci/strażnicy o uchwale „nie słyszeli”. Tymczasem krakowianie, którzy dokonali obywatelskiego zatrzymania furgonetki, mają sprawę w sądzie" - napisała nam jedna z mieszkanek Krakowa, Natalia Siekierska.

- To jest okropne, nikt na te banery nie chce patrzeć, tyle, że nie daje się nic z tym zrobić. Ja osobiście czuję się w tej sprawie bezsilna - mówi w rozmowie z TOK FM pani Natalia.

Krakowska radna Alicja Szczepańska sama kilka razy zgłaszała na policji, że ją oraz inne osoby rażą makabryczne zdjęcia, ale niewiele to dało. Nikogo nie ukarano. Jak podkreśla, najwyższa pora, by sprawą zajęli się parlamentarzyści. Bo problem jest, a nie widać jego rozwiązania.

"Przecież dzieciom można zasłonić oczy"

- W trakcie debaty w listopadzie jeden z radnych PiS powiedział, że nie trzeba na te zdjęcia patrzeć, nikt nikogo do tego nie zmusza. A jak się przechodzi z dziećmi, to można dzieciom zasłonić oczy. To jest tak absurdalna propozycja, że aż brak słów. Wybierzemy się na spacer po Krakowie z dziećmi i będziemy im zasłaniać oczy. Bo tak ktoś sobie wymyślił. I to ma być rozwiązanie problemu - mówi z przekąsem radna Szczepańska.

- Moim zdaniem, ta narracja na tych banerach i furgonetkach jest zbyt drastyczna. Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, ale w sposób taki, który nie naraża wolności innego człowieka. A w tym przypadku - poczucie wolności drugiego człowieka, jego poczucie komfortu - jest w rażący sposób naruszane - dodaje Alicja Szczepańska.

- W ocenie radców prawnych, wojewoda powinien zastosować inne rozstrzygnięcie nadzorcze, powinien unieważnić częściowo uchwałę radnych, pozostawiając główny jej zapis - mówi przewodniczący Rady Miasta Dominik Jaśkowiec.

Radna Alicja Szczepańska liczy, że 13 stycznia na sesji Rady Miasta zapadnie decyzja o przekazaniu sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I że to sąd przyjrzy się sprawie, czy uchwała powinna obowiązywać, czy też nie. Bo jak słyszymy, billboardy antyaborcyjnie nie powinny się pojawiać w przestrzeni publicznej - nie tylko w Krakowie, ale i wielu innych miastach. Tymczasem pojawiają się dość często, a walka z nimi przypomina walkę z wiatrakami.

DOSTĘP PREMIUM