Czarzasty o szczepieniu Leszka Millera: Ocenę moralną pozostawiam tym, którzy się na to zdecydowali

Szef SLD Włodzimierz Czarzasty poinformował w TOK FM, że choć sam jest pod opieką szpitala WUM w Warszawie, to nie dostał propozycji szczepienia przeciwko COVID-19. Zapewnił też, że gdyby taką propozycję otrzymał, to by jej nie przyjął. - Pozostawiam ocenę moralną tym ludziom, którzy się na to zdecydowali - stwierdził.
Zobacz wideo

Były premier, a obecnie europoseł Leszek Miller jest w gronie osób, które zostały w WUM zaszczepione poza kolejnością przeciwko COVID-19.

Dominika Wielowieyska zapytała w Poranku Radia TOK FM Włodzimierza Czarzastego o to, dlaczego SLD nie wyrzuciło za to Millera z partii. Jako pierwszy to pytanie publicznie postawił dziennikarz "Wyborczej" Stanisław Skarżyński.

- Rozumiem, że redaktor Skarżyński też by chciał, żeby polska kultura wyeliminowała kilkunastu artystów, którzy przyjęli te dawki - odparł szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Jak dodał, widzi "dwie drogi' do opisania tej sytuacji. Pierwsza z nich to "brak procedur, które dokładnie opiszą, jak szczepionki mają być używane". - Jeżeli zostanie jakaś pula, to w jaki sposób ma być dystrybuowana. To jest ewidentna niedoróba, którą trzeba natychmiast ze strony rządu poprawić - podkreślał.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Wicemarszałek Sejmu zwrócił też uwagę, że przy okazji dyskusji nad szczepieniami poza kolejnością z debaty publicznej zniknęła zupełnie kwestia respiratorów od handlarza bronią, przez które rząd stracił miliony złotych, albo bezużytecznych maseczek, które przyleciały z Chin.

- I jest druga strona, dotycząca tych osób, które wzięły szczepionkę. Ja jestem pod opieką szpitala przy ul. Banacha, bo mam schorzenia, które mnie do tego kwalifikują - przyznał. - Nie dostałem tej propozycji, jeżeli bym dostał taką propozycję, to bym odmówił. Nie dlatego, że w tej chwili jest afera wokół tego, tylko dlatego, że uważam, że pierwszą pulę powinni wziąć lekarze, a potem powinny być jasne zasady wiekowe, zagrożeń, chorób współistniejących - powiedział Czarzasty.

Stwierdził też, że "ocenę moralną" pozostawia tym osobom, które zdecydowały się przyjąć szczepionkę. - Jeżeli chodzi o karanie osób, które ją przyjęły, to myślę, że oni już usłyszeli to, co opinia publiczna o tej sprawie myśli - powiedział. I ocenił, że sama akcja szczepień "na pewno mogłaby przebiegać szybciej". - Rząd, jeżeli chodzi o COVID, zarządza w sposób bałaganiarski. Do czego byśmy się nie dotknęli, to są z tym problemy - podsumował. 

Leszek Miller wśród zaszczepionych. Wyjaśniał, że zadzwonił po leki

Po ujawnieniu sprawy szczepień dla aktorów, polityków, celebrytów Leszek Miller sam kilkukrotnie zabrał głos.  Jak wyjaśniał były premier, sam od lat jest pacjentem uniwersyteckiej placówki, a kiedy zadzwonił po leki, dowiedział się, że jest możliwość szczepienia dla pacjentów. - Zapytałem, czy mogę z tego skorzystać, a odpowiedź była pozytywna - powiedział były premier w TVN24. 

Miller stwierdził również, że część polityków i dziennikarzy "rozdmuchała to wydarzenie do monstrualnych rozmiarów". - Mam 75 lat, różne schorzenia i najzwyczajniej w świecie boję się tego wirusa. Co tydzień latam do Brukseli i gdy wracam, po kontakcie z dziesiątkami osób, to mam duszę na ramieniu. Teraz już po pierwszym szczepieniu ten lęk będzie mniejszy i nie chodzi przecież o mnie, tylko o moich najbliższych - powiedział. - Skorzystałem z zaistniałej możliwości zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nie traktowałem tego jako branie udziału w zorganizowanej promocji szczepień - dodał.

Jednak minister zdrowia Adam Niedzielski, podczas konferencji prasowej w piątek, skrytykował decyzję dotyczącą kryteriów dodatkowych szczepień w WUM. Poinformował też, że poprosił prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o przeprowadzenie szczegółowej kontroli w jednostkach związanych z WUM. Wewnętrzną komisję powołał również sam rektor uczelni, który początkowo tłumaczył, że o sprawie szczepienia znanych osób nic nie wiedział.

Z kolei wiceminister sprawiedliwości Michał Woś chce o działaniach rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zawiadamiać prokuraturę. 

DOSTĘP PREMIUM