18 zaszczepionych "bez kolejki". Olgierd Łukaszewicz twierdzi, że listę ułożyła Krystyna Janda i przekazała rektorowi

- Jestem wśród osób, które zgodziły się być ambasadorami akcji szczepień. Te nazwiska zostały przez panią Krystynę Jandę podane rektorowi Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - powiedział w rozmowie z Interią aktor Olgierd Łukaszewicz. Jak dodał, on sam propozycję przyjęcia szczepionki usłyszał od lekarzy.
Zobacz wideo

Wśród osób spoza "grupy zero", którym podano szczepionkę przeciwko COVID-19, poza Łukaszewiczem są m.in.: Andrzej Seweryn, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski, Magda Umer, Radosław Pazura, Edward Miszczak, Krzysztof Materna, a także Krystyna Janda. To ona, według słów Łukaszewicza, miała przygotować listę nazwisk i przekazać ją rektorowi WUM. Jednak według komisji, która przeprowadziła kontrolę w tej sprawie, rektor nie znał z wyprzedzeniem nazwisk osób wybranych do akcji.

Aktor zwrócił uwagę, że to lekarze wyszli z propozycją szczepień. "Nie włamałem się na teren szpitala i nie żądałem szczepienia" - powiedział były prezes Związku Artystów Scen Polskich (ZASP) i ceniony aktor.

- Czekam na wyjaśnienia ze strony komisji i całej tej kontroli. Bo nie wiem, na jakie pytania mam odpowiadać. Słyszę tyle domniemań, ale żadnych konkretów. Czy na pytanie: "czy chcesz się zaszczepić?", mam odpowiedzieć jak antyszczepionkowiec? - mówił Łukaszewicz. Zaznaczył, że składa hołd i wyrazy szacunku lekarzom i pielęgniarkom, którzy od miesięcy z narażeniem życia pracowali, by nieść pomoc chorym. - Zdaję sobie sprawę, że to oni są grupą priorytetową. Tyle tylko, że przecież mnie szczepili lekarze i to oni wyszli z propozycją - tłumaczył aktor.

Lekarz zaprasza na szczepienie

O tym, że inicjatywa wyszła od WUM, mówił również inny z zaszczepionych, Radosław Pazura. Tłumaczył, że otrzymał zaproszenie, które brzmiało tak jak wiele innych zaproszeń do udziału w inicjatywach charytatywnych (aktor promował m.in. oddawanie krwi). - Oczywiście powiedziałem o swojej otwartości, ale poprosiłem o wiadomość, dlaczego to się dzieje teraz i czy ja mogę być zaszczepiony. Dostałem informację z WUM-u, że to pula szczepień oddzielna, dodatkowa, zupełnie niezależna od tej, która jest dedykowana strefie "zero" - wyjaśniał w rozmowie z Polsat News. Jak dodał, na decyzję miał tylko kilka godzin. 

Pazura zacytował wiadomość, jaką otrzymał od WUM. "450 szczepień Agencja Rezerw Materiałowych przekazała do Centrum Medycznego WUM jako dodatkową pulę dawek odrębną od puli szczepionek przeznaczonych dla etapu zerowego akcji. Dzięki temu szczepienia rozpoczęto jeszcze w tym roku. Pomimo zrozumienia dla korzyści ze szczepień przeciw COVID-19 wiele osób wyraża obawy co do jej (szczepionki - red.) bezpieczeństwa. Tym większą rolę odgrywa udział naszej społeczności - tu mowa o społeczności WUM - w promowaniu szczepień poprzez udział w tej akcji" - cytował aktor. "Zgodnie z sugestią NFZ szczepieniami w dniu dzisiejszymi objęto też szereg osób ze świata kultury, m.in. aktorów, kompozytorów, reżyserów, którzy będą promować w Polsce akcję szczepień przeciw COVID-19" - czytał na antenie Polsatu.

Akcja promocyjna - bez nazwisk

Łukaszewicz w rozmowie z portalem Interia.pl przekonywał, że "zgodnie z dżentelmeńską umową miał promować akcję szczepień". Dlaczego więc nie upubliczniono listy zaszczepionych? Dlaczego nie przygotowano żadnej kampanii promocyjnej, w której aktorzy zachęcaliby do szczepień? - To już nie jest pytanie do mnie, bo to nie ja odpowiadam za strategię promocyjną - podkreślił Łukaszewicz.

- Jeśli słyszę, że to ambasadorowanie akcji to blef, bo nie zostały podpisane żadne umowy, to odpowiadam, że wszystko było umową dżentelmeńską. Kiedy przed laty zgodziłem się być w komitecie poparcia Lecha Kaczyńskiego, czego dziś żałuję, nikt nie kazał mi podpisywać dokumentu, a przecież nagrałem nawet promującą go płytę. Są sytuacje, kiedy znane osoby są proszone o wsparcie akcji bez jakiejkolwiek umowy. To po prostu gest z naszej strony - mówił artysta.

- Działałem w dobrej wierze. Myślałem, że przyczyniam się do frontu zachęcającego do szczepień - podkreślił Łukaszewicz, wyjaśniając, że został zaszczepiony 29 grudnia 2020 r.

Wyniki kontroli: były nieprawidłowości

W poniedziałkowe popołudnie podane zostały wyniki kontroli zarządzonej w Centrum Medycznym WUM na wniosek rektora tej uczelni. Komisja wymieniła we wstępnym raporcie "liczne nieprawidłowości", m.in. złą organizacja akcji szczepień i brak należytego doboru osób. Przeczytaj więcej >>

DOSTĘP PREMIUM