PiS chce, by nie można było odmówić przyjęcia mandatu. "To państwo ma udowodnić naszą winę, a nie my niewinność"

Zniesienie możliwości odmowy przyjęcia mandatu - to jeden z zapisów przedstawionego przez posłów PiS projektu nowelizacji "Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia", który w piątek został złożony w Sejmie. Rozwiązaniu są przeciwni posłowie opozycji, wielu prawników, a podobno nawet Jarosław Gowin.
Zobacz wideo

Projekt zakłada, że jeśli ukarany uzna, że dostał mandat niesłusznie i tak będzie musiał go przyjąć, a potem w ciągu siedmiu dni ewentualnie zaskarżyć decyzję do sądu rejonowego. Obecnie każdy może odmówić przyjęcia mandatu np. od policjanta. W takim przypadku to policja kieruje sprawę do sądu.

Pomysłodawcy projektu argumentują, że większość takich spraw i tak kończy się ukaraniem, a rozpatrywanie mandatów to dodatkowa praca dla sądów.

Taki sposób na odciążenie sądów w TOK FM skrytykowała prawniczka z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Anna Rakowska-Trela. Według niej takie pomysły "naruszają szereg praw człowieka". - Jeżeli państwo w osobie policjanta podejrzewa, że ktoś popełnił wykroczenie, to ma nam to udowodnić przed sądem. A według projektu to my mamy udowadniać, że jesteśmy niewinni - oceniła.

Prof. Rakowska-Trela zwróciła uwagę także na inne problemy z projektem. - Pojawia się też takie straszne wyrażenie "prekluzja dowodowa". Czyli jak już się zdecydujemy do tego sądu odwołać, to w pierwszym piśmie musimy wskazać wszystkie okoliczności i dowody, bo później ich już nie będziemy mogli powołać. To też konstrukcja nieznana prawu karnemu, gdzie powinna liczyć się prawda, a nie szybkość, formalizm i bystrość tego, kto się odwołuje - mówiła.

Kolejne założenia projektu, które budzą jej poważne wątpliwości to choćby "ukaranie jeszcze przed rozpoznaniem przed sąd - bo my tę grzywnę musimy zapłacić" oraz możliwość zaostrzenia kary, którą zaskarżył obywatel.

- To, że sąd może zmienić mandat na naszą niekorzyść to złamanie podstawowej zasady prawa karnego, że gdy się odwołuje ten, kto został ukarany i tylko on, to nie musi się bać, że stanie się coś gorszego niż się stało wcześniej - tłumaczyła prof. Rakowska-Trela.

Projekt budzi zastrzeżenia wielu innych prawników, m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Krytykują go także politycy KO i Lewicy. Według nieoficjalnych informacji do których dotarł portal Wirtualna Polska - z pomysłem zmian w przepisach nie zgadza się trzeci koalicjant Zjednoczonej Prawicy - Porozumienie Jarosława Gowina.

DOSTĘP PREMIUM