Czy Morawiecki jest dobrym liderem? Ocenił go Jacek Santorski

Pandemia to czas, który może pokazać, ile wart jest stojący na czele rządu lider lub liderka. Jacek Santorski dowodził w TOK FM, że im przekaz lidera jest spójniejszy, a on sam szczery, tym społeczeństwo jest spokojniejsze i bardziej mu ufa. Problem jednak w tym, że to niekoniecznie są cechy przywództwa premiera Mateusza Morawieckiego.
Zobacz wideo

Aby ocenić, jakim przywódcą jest Mateusz Morawiecki, Jacek Santorski, twórca Akademii Psychologii Przywództw, użył typologii z przywództwa biznesu. Podzielił przywódców na realnych i tych, którzy realizują agendę właściciela albo rady nadzorczej. Mateusza Morawieckiego uznał "spikera" i "koordynatora", czyli tego, który realizuje wizję kogoś ponad sobą, a czasem tylko miewa własne inicjatywy. - Pytanie, czy premier ma być spikerem i koordynatorem - pytał retorycznie w TOK FM. 

Opowiadał również, że na swojej uczelni analizuje działania i wystąpienia niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. - Od początku epidemii wszelkie jej komunikaty i wystąpienia miały bardzo głęboką spójność. Najpierw mówiła, szczerze i uczciwie, jak jej zdaniem sytuacja wygląda na świecie, co ogarnia, a czego nie wie. Potem, jak wie i wyobraża sobie, że czują się ludzie i poszczególne grupy, potem jak docenia, jakie mają trwogi i niepokoje, potem jak docenia wiedzę tych, którzy się poświęcają - dowodził Santorski. 

Zdaniem eksperta w ten sposób Angela Merkel nawiązywała kontakt ze społeczeństwem i uwiarygadniała się jako liderka. Zauważał też, że to cecha bardziej charakterystyczna dla liderek niż liderów, a wśród przywódców, którzy sprawdzają się podczas pandemii, dominują kobiety. Jako przykład podawał nie tylko Niemcy, ale też Nową Zelandię czy Norwegię. - Pytanie, czy to są takie państwa, takie narody i demokracje, które wygenerowały sobie kobiety liderki - zastanawiał się. 

Stwierdził też, że przywództwo w obliczu pandemii się polaryzuje. - Polaryzuje na wzorce, które, można powiedzieć, są wyprzedzające epokę, wyprzedzające standardy przywództwa - wyjaśniał. - Czyli przywództwo oświecone, które jest i dostrojone, i realistyczne, i w gruncie rzeczy szczere, w tym bardzo spójne, w ten sposób podnoszące wiarygodność lidera, a z drugiej strony dające poczucie bezpieczeństwa, że sprawy są we właściwych rękach - mówił. 

Przywoływał również wyniki badań, które pokazują poziom lęku w poszczególnych krajach Europy. Okazuje się bowiem, że te kraje, które mają spójne i konsekwentne przywództwo w czasach pandemii, mają znacznie niższy poziom lęku. Nawet jeżeli rządy myliły się w swoich decyzjach, tak jak Szwedzi, tam jednak władze powiedziały otwarcie, że popełniono błąd. - Poziom lęku społeczeństwa niemieckiego jest bardzo niski, nowozelandzkiego również, ale już we Francji, Włoszech i Grecji jest znacznie wyższy - zauważał. - Tam ta spójność liderów bywała niższa - podkreślił. 

 - Tu już nie chodzi o osobowość, bo osobowość to są różne style, można być bardziej opiekuńczym, bardziej wymagającym, czy dominującym. To jest kwestia charakteru - stwierdził ekspert. - A ten charakter to jest spójność i ta spójność się opłaca. Pod warunkiem, że ktoś ma dosyć odwagi, pewnie też zaplecza, tak jest poukładany ze swoją "radą nadzorczą", że może sobie na tę własną spójność i charakter pozwolić - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM