Prezes sądu chce ukarać sędzię za "nakłanianie do działań niezgodnych z prawem". Chodzi o wsparcie dla Morawiec, Juszczyszyna i Tulei

Pismo z zapowiedzią zwolnienia z wykonywanej funkcji dostała sędzia Ewa Maciejewska, wiceprzewodnicząca I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego z Łodzi. Jak napisał prezes sądu, przyczyną jest rzekome "nakłanianie innych sędziów do działań niezgodnych z prawem". A chodzi o ogólnopolską akcję, którą prowadzą sędziowie, by okazać wsparcie tym, którzy zostali ukarani przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego: Beacie Morawiec, Pawłowi Juszczyszynowi i Igorowi Tulei.
Zobacz wideo

Akcja polega na tym, że na 18. dzień każdego miesiąca nie są wyznaczane rozprawy.

Zdaniem prezesa sądu w Łodzi Michała Błońskiego, który napisał do sędzi Ewy Maciejewskiej, pani sędzia nakłania kolegów do działań niezgodnych z prawem "w postaci bezzasadnego odwoływania wyznaczonych sesji rozpraw i posiedzeń, co bezpośrednio godzi w konstytucyjne prawo obywatela do sądu i rozpoznania sprawy bez zbędnej zwłoki".

Prezes w piśmie do sędzi pisze również o tym, że odwoływanie spraw "naraża Skarb Państwa na nieuzasadnione i dodatkowe wydatki (...), a także przyczynia się do obniżenia autorytetu wymiaru sprawiedliwości w opinii publicznej".

Prezes dał sędzi siedem dni złożenie wyjaśnień

Ewa Maciejewska na zarzuty odpowiedziała publicznie. Wzięła też udział w nagraniu spotu łódzkich sędziów na temat akcji, zaplanowanej na 18 stycznia, pod hasłem "Żądamy przywrócenia do pracy niezależnych sędziów". 

 

Dowodzi, że nikogo do niczego nie musiała nakłaniać, bo informacja o akcji jest ogólnodostępna. "Sędziowie I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Łodzi są sędziami z ogromnym doświadczeniem życiowym i zawodowym oraz znają obowiązki sędziego wynikające z pełnionej funkcji i złożonego przyrzeczenia, w tym, aby stać na straży prawa, a obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, zaś w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości" - pisze.

Sędzia argumentuje, że symboliczną formą wyrażenia sprzeciwu wobec łamania art. 180 Konstytucji RP i zasady trójpodziału władzy (po wcześniejszych akcjach takich jak m.in. Marsz Tysiąca Tóg, który odbył się w styczniu 2020 roku) jest ogłoszony przez Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia” solidarnościowy protest polegający na powstrzymaniu się od orzekania w każdy 18. dzień miesiąca.

Maciejewska uważa, że obowiązki wiceprzewodniczącej wydziały wypełnia sumiennie i z zaangażowaniem, a funkcję objęła dlatego, że prosili ją o to inni sędziowie. "Moje poglądy na temat tzw. reformy wymiary sprawiedliwości oraz konieczności czynnego oporu sędziów wobec podporządkowania sądów władzy politycznej są powszechnie znane od lipca 2017 r. Nigdy ich nie ukrywałam ani przed sędziami swojego wydziału, ani przed kierownictwem Sądu Okręgowego w Łodzi" - pisze.

"Prezes chce zwolnić sędzię za stanie w prawdzie"

Sędzia Maciejewska zwraca też uwagę, że jeśli prezes pisze o kosztach odwołanych rozpraw, to - w jej ocenie - są one nieporównywalne do konsekwencji wynikających z funkcjonowania tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz jej decyzji o zawieszeniu w czynnościach sędziów Beaty Morawiec, Igora Tulei i Pawła Juszczyszyna. Izba Dyscyplinarna SN nie jest, przypomnijmy, uznawana za sąd m.in. przez TSUE.

"Ostatni zarzut obniżenia autorytetu wymiaru sprawiedliwości w opinii publicznej proszę kierować do publicystów i polityków partii rządzącej wypowiadających się publicznie z pogardą i wrogością o stanie sędziowskim" - czytamy w wyjaśnieniach sędzi Maciejewskiej.

- Prezes chce zwolnić panią sędzię z funkcji za stanie w prawdzie i obronę konstytucyjnych wartości - mówi nam jeden z sędziów, który zna sprawę.

Z kolei adwokat Konrad Pogoda napisał na Twitterze, że wpis Ewy Maciejewskiej na blogu "jest swoistym manifestem i pokazaniem jak bardzo PiS zniszczył sądownictwo. Ale jest też promykiem nadziei, że nie wszystko jeszcze stracone".

DOSTĘP PREMIUM