Dwa lata od ataku na Pawła Adamowicza. Rodzina i przyjaciele prezydenta Gdańska apelują o niezwłoczne rozpoczęciu procesu

Dwa lata temu doszło do zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zabójca do tej pory nie stanął przed sądem. O proces apelują rodzina i przyjaciele zmarłego. Oświadczenie wydał także Rzecznik Praw Obywatelskich.
Zobacz wideo

Paweł Adamowicz został zaatakowany podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy,  na scenie podczas tzw. światełka do nieba. Zabójca wszedł na scenę i kilkukrotnie ranił prezydenta Gdańska nożem.

Samorządowiec w ciężkim stanie trafił do szpitala, a dzień później zmarł. Do dziś nie rozpoczął się proces sprawcy.

Rodzina i przyjaciele zamordowanego prezydenta Gdańska apelują do organów ścigania o niezwłoczne rozpoczęcie procesu w tej sprawie. - Wiemy kto i wiemy, jak zabił mojego męża. Chcielibyśmy poznać motyw tej zbrodni, co go inspirowało - powiedziała Magdalena Adamowicz, żona zmarłego prezydenta, podczas konferencji prasowej.

Jak mówił z kolei brat Pawła Adamowicza, przez dwa lata prokuratura nie zdecydowała się wysłać Stefana W. na salę sądową, mimo tego, co stwierdził zespół biegłych. - Wydał opinię liczącą 337 stron, w której tenże zespół biegłych fachowców stwierdził jednoznacznie, że morderca może być sądzony i nie kwalifikuje się do umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym - podkreślił Piotr Adamowicz.

Prokuratura, mimo iż wydawało się, że pracuje już nad aktem oskarżenia, zasygnalizowała potrzebę zbadania mordercy jeszcze raz, odsuwając perspektywę procesu o przynajmniej kilka miesięcy. - Czy chcemy, czy nie chcemy, to na kilometr pachnie polityką - stwierdził Adamowicz.

"Jesteśmy zaniepokojeni decyzjami śledczych"

Apel o rozpoczęcie procesu sygnowały (oprócz rodziny prezydenta) takie prawnicze autorytety jak Małgorzata Gersdorf, prof. Adam Strzembosz, prof. Andrzej Zoll czy prof. Andrzej Rzepliński, ale również pisarka i laureatka Nagrody Nobla Olga Tokarczuk i prezydenci dużych miast, między innymi Warszawy i Krakowa.

"Nie ma żadnych wątpliwości, kto dopuścił się zbrodni, kiedy i w jakim miejscu. Sprawca publicznie ujawnił motywacje. Naocznymi świadkami zamachu na życie prezydenta Adamowicza były tysiące zgromadzonych w Gdańsku, a setki tysięcy widziały za pośrednictwem telewizji, co się stało. Sprawca przebywa w areszcie" - napisali autorzy apelu.

"Jesteśmy zaniepokojeni kolejnymi decyzjami śledczych, które opóźniają osądzenie sprawcy. Uważamy, że sprawa Stefana W. powinna zostać już skierowana do niezawisłego sądu, który w przypadku ewentualnych wątpliwości, może sam uzupełnić materiał dowodowy, również w zakresie niezbędnym do oceny stanu psychicznego sprawcy" - zaznaczyli.

W ich ocenie wyrok w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza będzie symbolicznym aktem sprawiedliwości. Oczekują oni "niezwłocznego rozpoczęcia procesu".

"Wierzymy, że wyrok w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza będzie symbolicznym aktem sprawiedliwości i przestrogą dla wszystkich opętanych nienawiścią. Zarówno najbliższym Pawła Adamowicza, jak i gdańszczankom i gdańszczanom oraz polskiemu społeczeństwu potrzebna jest prawda w tej sprawie. Niezawisły sąd dojdzie do prawdy i wyda sprawiedliwy wyrok" - podkreślili.

Oświadczenie RPO

W przeddzień drugiej rocznicy śmierci Pawła Adamowicza oświadczenie wydał także Rzecznik Praw Obywatelskich. Adam Bodnar również zwraca uwagę na to, że Stefan W. nie stanął przed sądem.

"Jako RPO wskazywałem na wątpliwości i zastrzeżenia dotyczące działań prokuratury wobec Pawła Adamowicza. Przedstawiłem raport o jej wyjątkowej aktywność, wręcz nadgorliwości, w okresie poprzedzającym zabójstwo. Obecnie natomiast obserwujemy opieszałość w zakresie wyjaśnienia okoliczności zabójstwa" - napisał. Podkreślił, że nie chce podważać kompetencji śledczych, ale apeluje o konsekwencję w działaniu i możliwie pilne doprowadzenie tej sprawy do etapu sądowego.

Co ważne, Bodnar zwraca również uwagę na fakt, iż od czasu zamordowania Pawła Adamowicza "nie udało się obniżyć w przestrzeni publicznej poziomu emocji i konfliktu".

"Nie uległy zmianie sprzyjające temu polityczne i społeczne mechanizmy - dalej produkują nienawiść, wyszukują nowe cele, urządzają kolejne polowania z nagonką. Znamienne jest pod tym względem zachowanie mediów publicznych, których politykę ‘zaszczuwania’ wiele osób wiązało z wydarzeniami gdańskimi" - pisze. "Choć  brzmi to przerażająco smutno, nie możemy potwierdzić, że zwiększyło się przez ten czas nasze bezpieczeństwo" - dodaje.

Na koniec Adam Bodnar apeluje, że jeżeli chcemy godnie uczcić pamięć prezydenta Gdańska, powinniśmy być "odważni i tolerancyjni, zawsze solidarni z tymi, którzy mogą potrzebować naszego wsparcia".

DOSTĘP PREMIUM