Justyna Kowalczyk: Kilka lat temu zaproponowano mi, żebym została ministrem sportu

Justyna Kowalczyk mogła być ministrem sportu. Ale, jak przyznała w TOK FM, nie była na to gotowa. - Nie wyobrażałam sobie tego - powiedziała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem. Nasza najbardziej utytułowana biegaczka narciarska zajmuje się obecnie m.in. propagowaniem sportu i zdrowego stylu życia.
Zobacz wideo

Justyna Kowalczyk od jakiegoś czasu przebywa już na "sportowej" emeryturze, choć nadal jest bardzo aktywna nie tylko w mediach społecznościowych. Podczas ostatniej gali "Przeglądu Sportowego" najbardziej na polska narciarka odebrała nagrodę Superczempiona.

– Wzruszający moment, choć taki ostateczny. Po takiej nagrodzie to już nie wiem, co w sporcie można zrobić – przyznała z uśmiechem Kowalczyk w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Wielokrotna medalistka mistrzostw świata w biegach narciarskich szczególnie w czasach pandemii dała się poznać jako wielka propagatorka sportowego stylu życia.

– Od początku walczyłam np. z zamykaniem lasów. Wraz z całą moją ekipą staramy się przekazywać wiedzę o tym, że im bardziej człowiek jest aktywny fizycznie, dba o siebie, przestrzega diety, to może być bardziej odporny i wirus może zrobić na nim mniejsze wrażenie. Choć warto zaznaczyć, że i sportowcom zdarzało się przechodzić zakażenie koronowirusem – podkreśliła gościni TOK FM.

Justyna Kowalczyk przyznała, że nie wyobraża sobie życia w oderwaniu od sportu. – Uprawiałam narciarstwo z wyboru i wielkiej chęci, dlatego teraz dalej chce być blisko tego wszystkiego – mówiła.

Obecnie nasza najbardziej utytułowana biegaczka narciarska pomaga młodszym koleżankom w kadrze narodowej, a z mężem Kacprem Tekieli - jak sama stwierdziła - "gania" po górach.  A w jakiej roli widzi siebie w przyszłości?

– Kilka lat temu dostałam propozycję, żeby zostać najważniejszą osobą w polskim sporcie, ministrem. Jednak nie byłam na to gotowa, nie wyobrażałam sobie tego – zdradziła mistrzyni olimpijska.

Wyjaśniła, że w tamtym czasie kończyła wyczynową karierę i żyła jeszcze w "sportowej klatce". – Bo tego wymagały ode mnie narty. Jednak teraz czas ucieka i moje postrzeganie sportu się zmienia. Nabieram innych doświadczeń. Teraz mogę widzieć więcej. Dlatego szukam, sonduję, w czym mogłabym sprawdzić się najlepiej – podkreślała Justyna Kowalczyk.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM