Wielu sędziów na poniedziałek nie wyznaczyło spraw. To gest solidarności z Tuleyą, Morawiec i Juszczyszynem

Sędziowie w całej Polsce w geście solidarności z Beatą Morawiec, Igorem Tuleyą i Pawłem Juszczyszynem na poniedziałek nie wyznaczyli rozpraw. Tak ma być każdego 18 dnia miesiąca. Nie zgadzają się na działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, czyli sądu, który - w opinii wielu polskich i europejskich prawników - nie jest sądem.
Zobacz wideo

Niebawem minie rok, odkąd Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego odsunęła sędziego Pawła Juszczyszyna od orzekania. Nie ma wyznaczanych wokand, nie może rozstrzygać sądowych sporów, ma obniżoną pensję. Juszczyszyn tej decyzji nie uznaje, regularnie jest w sądzie i regularnie składa wnioski o przywrócenie do pracy. Na razie musi czekać, bo prezes sądu nie dopuszcza go do orzekania.  

W podobnej sytuacji od kilku miesięcy jest też sędzia Beata Morawiec z Krakowa i sędzia Igor Tuleya z Warszawy. Nie orzekają, mają obniżone pensje. I też czekają. W ramach solidarności z nimi w poniedziałek w sądach w całej Polsce sędziowie nie wyznaczali w swoich kalendarzach wielu rozpraw. By pokazać, że wspierają swoich kolegów. 

A sami sędziowie Beata Morawiec, Igor Tuleya i Paweł Juszczyszyn?

Kilka dni temu na spotkaniu z internautami Morawiec, Tuleya i Juszczyszyn mówili m.in. o sędziach i prawnikach, którzy stoją z boku. - W dzisiejszych czasach nie wolno być obojętnym, bo patrząc na to co się dzieje - taka obojętność też jest zbrodnią. Dziś nie można stać z boku - mówił Igor Tuleya.

- Nie ma wytłumaczenia dla osób, które czekają, aż życie minie im bokiem, a potem powiedzą "no, wygraliśmy" - mówiła z kolei sędzia Beata Morawiec. - Oczywiście, wszyscy chcielibyśmy natychmiastowych reakcji europejskich, chcielibyśmy wskazania tych uchybień, które są przez nas piętnowane. I na to czekamy - dodała pani sędzia.

Sędzia Paweł Juszczyszyn odniósł się do sytuacji tych sędziów, którzy dziś decydują się na awans do sądu wyższej instancji. - Jeśli takie osoby decydują się na awans czy na przyjęcie do sądu, muszą się moim zdaniem liczyć z tym, że po przywróceniu zasad praworządności - zostaną poddane weryfikacji i w wielu przypadkach utracą stanowiska - mówił Juszczyszyn.

Ogromna solidarność i wsparcie

- Jest taka solidarność ludzka, o której ciągle mówimy. I to jest najważniejsze plus to wewnętrzne przekonanie o słuszności drogi, którą obrałem - mówił Tuleya. - Choćby nie wiem, jak wysoka miała być cena, niczego nie żałuję. Mogę tylko potwierdzić, że o pryncypia zawsze warto walczyć, warto bić się o wartości - dodał sędzia.

Odniósł się również to wypowiedzi przedstawicieli władzy o sędziach jako "nadzwyczajnej kaście". - Mam nadzieję, że państwo już dostrzegli, że ta propaganda, że rzekomo bronimy naszych koryt - jest po prostu fałszywa - mówił Tuleya do internautów. - Wprost przeciwnie - używając tego słownictwa - my te koryta straciliśmy i od samego początku liczyliśmy się z tym, że takie mogą być koszty mówienia prawdy i walki o praworządność - tłumaczył sędzia.

Sędziowie mówili również o tym, że wierzą w rozstrzygnięcia unijnych instytucji. - Jestem przekonany, że wyjdziemy wszyscy z tej ciemnej nocy. Młyny sprawiedliwości organów Unii Europejskiej czy Rady Europy owszem - mielą powoli, ale mielą. I to może też dobrze, że nam daje się możliwość, żebyśmy własnymi rękoma zrobili porządek w naszym kraju, żebyśmy wzmocnili demokrację, instytucje demokratyczne, żebyśmy wrócili do trójpodziału władzy, do praworządności - mówił sędzia Paweł Juszczyszyn.

Sędzia Beata Morawiec mówiła o wartościach, takich jak przyzwoitość, walka o prawdę czy praworządność. - Wartości wpajano nam przez całe życie, nie potrafimy z nich zrezygnować i nie chcemy z nich rezygnować, bez względu na to, jaką musimy ponieść cenę - dodała sędzia. Tłumaczyła, że trzeba walczyć o możliwość życia w kraju, w którym normy i zasady nie są łamane, a praworządność nie jest pustym słowem.

DOSTĘP PREMIUM