Najbliższa dostawa szczepionek do Polski będzie mniejsza o połowę. Dworczyk: Jest problem

Szef KPRM Michał Dworczyk przyznał w TOK FM, że "jest problem" z dostawami szczepionek firmy Pfizer, jednak na ten moment wiadomo tylko, że o połowę mniejsza będzie najbliższa dostawa. Zapewnił też, że jeżeli do końca roku Polska dostanie zamówioną liczbę szczepionek, to nadwyżka będzie "bardzo duża". Tymczasem już teraz zaczyna brakować terminów na szczepienia.
Zobacz wideo

Pfizer zapowiedział, że dostawy szczepionek przeciwko COVID-19 do europejskich krajów będą mniejsze, ale wciąż nie wiadomo, o ile. Szef KPRM Michał Dworczyk powiedział w TOK FM, że najbliższa dostawa do Polski będzie mniejsza o połowę, jednak na tym informacje od Pfizera się kończą. Rząd cały czas czeka na oficjalne pismo od koncernu, po którym rządzący mają zaprezentować ewentualne zmiany w harmonogramie szczepień. 

Dworczyk przekazał też, że w najbliższy weekend Agencja Rezerw Materiałowych powinna, zgodnie z planem, wydać 330 tys. szczepionek. - Jeżeli nie będziemy mieli precyzyjnej wiedzy, to będziemy w bardzo trudnej sytuacji, bo nie będziemy wiedzieli, czy możemy te szczepionki przekazywać, czy nie - stwierdził. Zapewnił jednak, że rząd zrobi wszystko, aby terminy szczepień były aktualne. - Mamy taką przestrzeń, że gdyby te obniżenia dostaw nie były zbyt dotkliwe, to jest to możliwe - zapewnił. 

Poza tym, jak mówił szef KPRM, teraz dostawy mają być mniejsze, ale później zostaną zwiększone, co sprawi, że do końca marca dotrze do Polski tyle szczepionek, ile zostało zamówionych. Stwierdził też, że "nie żal" mu rezygnacji ze szczepionek Moderny. - To miały być szczepionki dostarczone w czwartym kwartale 2021 roku - podkreślił. - Polska, zgodnie z deklaracjami dostawców, ma otrzymać do końca czwartego kwartału 60 milinów dawek. Zakładamy, że te 60 milionów dawek wystarczy dla co najmniej 30 milionów osób - zapowiedział.  

- Mówię co najmniej, bo wśród tych dawek są szczepionki firmy Johnson&Johnson, a wszystko wskazuje na to, że zostaną one zarejestrowane jako jednodawkowe. W konsekwencji, w tej liczbie 60 milionów dawek, szczepionek będzie więcej niż dla 30 milionów Polaków - wyjaśnił i dodał, że badania wskazują, że wszystkich Polaków i tak nie uda się zaszczepić. - W konsekwencji mamy bardzo dużą nadwyżkę, więc uznaliśmy, że kupowanie kolejnych kilku milionów na koniec 2021 roku nie ma w tej sytuacji sensu - podsumował. 

Brak terminów na szczepienia w Łodzi i Poznaniu

Tymczasem już teraz w Polsce zaczyna brakować terminów na szczepienia przeciwko COVID-19. Wystarczyło pół dnia, by POSUM, jedna z największych przychodni w Poznaniu, wyczerpała kalendarz terminów do końca marca. Spora część poznańskich seniorów postanowiła zapisać się na szczepienie osobiście. Pierwsi chętni pojawili się jeszcze przed otwarciem przychodni.

- Seniorzy ustawili się w kolejkę, przygotowaliśmy dla nich krzesła, żeby nie czekali na stojąco. Do godziny 13 wyczerpaliśmy wszystkie dostępne terminy do końca marca. Zarejestrowało się u nas 288 osób - relacjonował dyrektor POSUM Krzysztof Albiński. Jak dodał, dla 150 osób nie udało się znaleźć terminu. Poznański magistrat zaznaczył, że w najbliższym czasie POSUM ma dostawać 30 dawek szczepionki na tydzień.

Podobnie było w Łodzi, gdzie w jednej z przychodni miejsca skończyły się w ciągu pół godziny. Dyrektor Miejskiego Centrum Medycznego Bałuty Maciej Adamiec mówił reporterowi TOK FM, że przychodnia mogłaby szczepić 500 osób tygodniowo, ale szczepionek starczy tylko dla 60. Dlatego seniorzy, dla których zabrakło miejsc, usłyszeli w przychodzi, że muszą iść do innego punktu lub znaleźć go telefonicznie pod numerem 989.

DOSTĘP PREMIUM