Branża fitness chce się otworzyć 1 lutego. "Politycy władzy traktują nas jak 'piwniczne' kluby"

Jeśli się nie otworzymy teraz, to wiele firm upadnie - mówił w TOK FM Maciej Kowalski, członek Polskiej Federacji Fitness. Organizacja przygotowała pomoc dla firm, które zdecydują się na otwarcie 1 lutego. - Przekazujemy przykładowe strategie, na podstawie których ryzyko stwierdzenia niezastosowania się do obostrzeń może być minimalizowane - wyjaśnił Kowalski.
Zobacz wideo

Od połowy października kluby fitness i inne obiekty rekreacyjne są zamknięte ze względu na rządowe obostrzenia, które mają ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Po trzech miesiącach właściciele siłowni i klubów chcą dołączyć do tzw. buntu przedsiębiorców i otworzyć firmy już 1 lutego. Bez względu na decyzję rządu w kwestii dalszych obostrzeń.

– Do tej pory politycy władzy traktują nas jako "piwniczne kluby fitness”, a to są duże biznesy. Jeśli się nie otworzymy teraz, to wiele firm upadnie. Szczególnie ci najmniejsi, którzy od rządu nie dostali żadnej pomocy. Oni muszą zacząć zarobkować, choćby w podwyższonym rygorze sanitarnym – wyjaśniał w TOK FM Maciej Kowalski, członek Polskiej Federacji Fitness i współwłaściciel sieci klubów Organic Fitness.

W związku z restrykcjami kluby próbowały np. organizować treningi online.

– Czy to pozwala nam utrzymać kontakt z klientami? Tak. Czy jest rentowne? Absolutnie nie. Dłużej tak wytrzymać się nie da, nie mamy już wyjścia – stwierdził Kowalski.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Czy rząd się ugnie?

Z 5000 klubów fitness i basenów, otwarcie zadeklarowało już kilkaset obiektów. – W czasie obu lockdownów, w związku z brakiem pomocy, nasi pracownicy rozeszli się do innych branż. Musimy skompletować więc nasze zespoły na nowo. Potrzebujemy też czasu, żeby przygotować pod kątem rygoru sanitarnego, żeby nie było problemów podczas kontroli sanepidu, które na pewno się odbędą – mówił gość TOK FM.

Siłownie same mają podjąć decyzje, czy otworzą się 1 lutego. Federacja Fitness przekazuje tylko rekomendacje. – Chodzi np. o odległości między ćwiczącymi, limity osób na sali, czy obowiązkową dezynfekcję sprzętów – wyjaśniał członek Polskiej Federacji Fitness.

I podkreślił, że zdaniem jego organizacji - i wielu innych przedsiębiorców - nałożenie obostrzeń na kluby fitness było niezgodne z przepisami.

– Dlatego przekazujemy też przykładowe strategie, na podstawie których ryzyko stwierdzenia niezastosowania się do obostrzeń może być minimalizowane. Chodzi o działanie w ramach m.in. sportu zawodowego np. wraz ze słynnym Polskim Związkiem Przeciągania Liny, czy jako pozaszkolna edukacja sportowa. Dysponujemy siecią wsparcia prawnego dla tych, którzy zdecydują się na otwarcie – przekonywał w rozmowie z Rochem Kowalskim.

Przypomnijmy, niedawno głośno było o jednym z warszawskich basenów, który żeby obejść obostrzenia, zapisywał klientów do kadry narodowej Polskiego Związku Przeciągania Liny. Bo z obiektów nie mogą korzystać amatorzy, natomiast reprezentanci kraju już tak. 

Zdaniem przedsiębiorcy deklaracja o otwarciu siłowni i klubów fitness 1 lutego zrobiła wrażenie na rządzących.

– Wydaje mi się, że po tym oświadczeniu retoryka rządu się zmienia. W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki powiedział, że wspólnie będziemy wdrażać nowy protokół sanitarny. Była mowa o lutym. Otrzymaliśmy też zaproszenie na spotkanie z przedstawicielami sanepidu. Warto zaznaczyć, że my te protokoły sanitarne wypracowaliśmy jesienią – podsumował przedstawiciel Polskiej Federacji Fitness.

DOSTĘP PREMIUM