Sędzia Tuleya nie stawił się w prokuraturze. "Prokurator, który wyda decyzję o zatrzymaniu, będzie odpowiadał za przestępstwo"

Sędzia Igor Tuleya nie stawił się w środę w siedzibie Prokuratury Krajowej, do której został wezwany w charakterze podejrzanego o naruszenie tajemnicy postępowania przygotowawczego. Przed siedzibą PK zgromadziło się za to kilkadziesiąt osób, by zademonstrować solidarność z Tuleyą.
Zobacz wideo

Sędzia Igor Tuleya już na początku grudnia zapowiadał, że jeśli prokurator chce go przesłuchać, będzie musiał zastosować środki przymusu. - Gdybym stawił się dobrowolnie, taką postawą legitymizowałbym działanie tak zwanej Izby Dyscyplinarnej. Działanie niezgodne z prawem. Prokurator będzie musiał mnie zmusić do udziału tej czynności - mówił wtedy w TOK FM.

Wcześniej Izba Dyscyplinarna SN uchyliła mu immunitet. Sprawa dotyczy posiedzenia, które sędzia Tuleya prowadził w grudniu 2017 roku. Rozpoznawał wówczas zażalenie na umorzenie śledztwa przez prokuraturę. Zażalenie wnieśli posłowie opozycji, a sprawa dotyczyła głosowania w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Według prokuratury sędzia ujawnił informacje z postępowania przygotowawczego, do czego nie miał prawa.

Pod siedzibą Prokuratury Krajowej na ul. Postępu, do której Tuleya został wezwany na godz. 12, odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli sędziowie, w tym były I prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz, a także inni przedstawiciele zawodów prawniczych. Łącznie pod budynkiem zgromadziło się kilkadziesiąt osób chcących wyrazić wsparcie dla sędziego. Obecnych było też co najmniej kilkunastu policjantów, którzy wylegitymowali część zgromadzonych.

Z ustawionych niedaleko siedziby PK głośników puszczane były utwory krytykujące obecny rząd, a na trzymanych przez zgromadzonych transparentach widać było napisy takie jak "Cześć i chwała sędziom niezawisłym", "Ziobro musi odejść" czy "Wolna prokuratura, nie partyjna". Na największym z nich wypisano żądanie przywrócenia do pracy sędziów: Igora Tuleyę, Beatę Morawiec oraz Pawła Juszczyszyna.

- Zarzut, który jest mi stawiany, nie ma żadnego poparcia w prawie, nie popełniłem żadnego przestępstwa. W mojej sprawie rozstrzygało coś, co nie jest sądem i wątpię w to, czy ten immunitet faktycznie został uchylony - mówił sędzia Tuleya. - Od pięciu lat bronimy z obywatelami praworządności w Polsce i będziemy to robili do końca. Nie można zrezygnować z tych podstawowych zasad. Nie można być trochę wolnym - albo jest się jest wolnym, albo jest się niewolnikiem - stwierdził.

Podkreślił, że nie boi się ani odpowiedzialności, ani prokuratury i nie zamierza się ukrywać. - Dzisiaj stawiłem się pod prokuraturą, żeby pokazać, że nie jestem przedstawicielem nadzwyczajnej kasty, jestem zwykłym obywatelem - powiedział sędzia Tuleya. - Gdybym jednak stawił się w prokuraturze, tym samym uznałbym działania tzw. Izby Dyscyplinarnej za działania zgodne z prawem, a tak nie jest. Nie mogę uznawać bezprawia i jestem gotowy ponieść tego konsekwencje - dodał.

Otwierając zgromadzenie, przedstawicielka sędziowskiego stowarzyszenia Iustitia sędzia Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka podkreślała, że osoby w nim uczestniczące nie przyszły pod siedzibę PK po to, by "strzelać obcasami na wezwanie tego czy innego prokuratora". - Jesteśmy tutaj, żeby powiedzieć, że racja jest po stronie Igora Tulei - zaznaczyła.

- Stosunkowo rzadko biorę udział w tego rodzaju spotkaniach, ze względu na wiek i z wielu innych przyczyn. Dlaczego zdecydowałem się dzisiaj przyjść? Dlatego, że została przekroczona jeszcze jedna granica - mówił b. I prezes SN prof. Adam Strzembosz. Jak podkreślał, wezwany jako podejrzany został sędzia, któremu "nie uchylono immunitetu". Jak tłumaczył, Izba Dyscyplinarna SN - decyzją TSUE - nie może prowadzić postępowań dyscyplinarnych do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia w tej sprawie.

- Ale mówi się przecież: to nie chodzi o postępowanie dyscyplinarne, to chodzi o postępowanie karne - kontynuował. "Powiem państwu tak: jakiś nauczyciel bije dzieci po rękach i dyrektor mu powiedział: panie profesorze, zakazuję tego panu. Następnego dnia dyrektor wchodzi do klasy i mówi: zakazałem panu bicia po rękach. A nauczyciel mówi: panie dyrektorze, nie biłem po rękach, ja uderzyłem w twarz, a tego mi pan nie zakazał. To jest to samo" - stwierdził prof. Strzembosz.

- Prokurator, który wyda decyzję o zatrzymaniu sędziego Tulei, będzie w przyszłości odpowiadał za przestępstwo, a ten który mu to poleci będzie odpowiadał za przestępstwo kierownicze - powiedział Strzembosz.

Głos zabrał też przewodniczący Iustitii sędzia Krystian Markiewicz, który przekazał na ręce sędziego Tulei figurę Statui Wolności. - Ta Statua Wolności składa się z wielu elementów, tak samo jak z wielu elementów składa się barykada praworządności. To jest też symbol sędziów, prawników, którzy taką barykadę tworzą i którzy przez ostatnie dni dla Igora, dla sędziów odsuniętych od orzekania przebiegli, przeszli, przejechali, przepłynęli kilka tysięcy kilometrów - mówił, nawiązując do inicjatywy nazwanej "sztafetą dla praworządności".

Na miejscu byli też m.in. prokuratorzy zrzeszeni w stowarzyszeniu Lex Super Omnia, w tym prokurator Jarosław Onyszczuk z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, wobec którego niedawno zapadła decyzja o oddelegowaniu do odległej jednostki prokuratury.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich IUSTITIA zapowiadało, że sędziowie zbiorą się przed zaplanowanym przesłuchaniem i będą protestować. "Przesłuchanie jest niezasadne i nie może odbyć się legalnie, a wszelkie czynności planowane wobec Igora Tuleyi mają charakter represji, celowo kierowanej wobec sędziego, który nie boi się być wolnym i orzekać w sposób niewygodny dla rządzących" - czytamy na stronie stowarzyszenia. 

DOSTĘP PREMIUM