Nowe prawo o służbie zagranicznej. Ekspertka o upolitycznieniu MSZ i obniżeniu wymagań dla kandydatów na dyplomatów

Nowa ustawa o służbie zagranicznej znacznie obniża kryteria dla osób, które marzą o karierze dyplomaty. - Już nie musi być znajomości dwóch języków obcych, wystarczy jeden. A nawet można nie znać języka obcego, żeby zacząć pracę w MSZ. I nauczyć się go w trakcie - wyliczała w TOK FM Grażyna Sikorska. Ekspertka ostrzegała też przed jeszcze większym upolitycznieniem MSZ.
Zobacz wideo

Sejm w czwartek uchwalił nową ustawę o służbie zagranicznej. Zakłada ona m.in. utworzenie odrębnego stanowiska Szefa Służby Zagranicznej, zmianę struktury stopni dyplomatycznych, zgodnie z którą najwyższym stopniem będzie minister-pełnomocnik, a nie jak obecnie - ambasador.

Ponadto ustawa zakłada zmianę zasad naboru kandydatów do służby zagranicznej oraz udostępnienie archiwów MSZ obejmujących okres do 1990 r. Instytutowi Pamięci Narodowej. W myśl przyjętych poprawek dyplomata będzie mógł być oddelegowany do Kancelarii Prezydenta, a sam prezydent będzie mógł powoływać ambasadorów-specjalnych.

Sejmowa debata nad projektem była dość burzliwa. Przedstawiciele partii rządzącej, w tym poseł Radosław Fogiel oraz szef MSZ Zbigniew Rau przekonywali, że nowe prawo ma dostosować dyplomację do współczesnych warunków i wyzwań. Opozycja z kolei krytykowała PiS za to, że chce zrobić po prostu nowe miejsce dla "swoich" kadr. 

Upolitycznienie służby i obniżone wymagania

Zmiany komentowała w TOK FM Grażyna Sikorska - dyplomatka, była ambasador RP w Czarnogórze oraz była dyrektorka generalna służby zagranicznej. Nie zostawiła na przepisach suchej nitki.

Przekonywała, że uchwalona przez Sejm ustawa "doprowadza do upolitycznienia MSZ przez rządzące ugrupowanie" i otwiera resort dla adeptów, dla których obniża się obowiązujące do tej pory wymagania dla przyszłych dyplomatów.

- [Obecnie] Zawodowy dyplomata musi posiadać wykształcenie wyższe, mieć tytuł magistra lub równorzędny. Musi znać dwa języki obce. Ze względów formalnych musi być obywatelem Polski i musi wykazać dyspozycyjność (...). Z tych rzeczy się powoli rezygnuje w stosunku do nowo napływowej kadry, niezatrudnionej na stałe w MSZ, tylko przychodzącej spoza. Już nie musi być znajomości dwóch języków obcych, wystarczy jeden. A nawet można nie znać języka obcego, żeby zacząć pracę w MSZ i w trakcie się go nauczyć - wyliczała rozmówczyni Filipa Kekusza.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Minister to za mało

Jednym z ważniejszych założeń ustawy jest stworzenie nowego stanowiska - Szefa Służby Zagranicznej.

Ma on całościowo kierować służbą zagraniczną, organizować szkolenia, wskazywać kryteria oceny członków służby zagranicznej, a także nadawać stopnie dyplomatyczne, kierować Akademią Dyplomatyczną oraz przygotowywać projekty aktów prawnych dotyczących służby zagranicznej. Do jego zadań będzie należało też monitorowanie i nadzorowanie wykorzystania środków finansowych na wynagrodzenia członków korpusu służby zagranicznej.

Grażyna Sikorska podkreśliła, że "jest to zupełnie nowy twór w służbie zagranicznej", który odbiera część kompetencji Szefowi Służby Cywilnej, który wyżej wymienione zadania wykonywał za pośrednictwem dyrektora generalnego służby zagranicznej. Taką funkcję w 2015 roku pełniła właśnie gościni TOK FM.

Dyplomatka zwróciła uwagę, że w myśl nowych przepisów Szef Służby Zagranicznej "nie musi być urzędnikiem, zawodowym dyplomatą ani nawet nie musi posiadać żadnego doświadczenia w służbie zagranicznej".

- Wystarczy mu trzyletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym związanym ze stosunkami międzynarodowymi - dziwiła się. 

Zmiany są potrzebne. Ale jest pewne "ale"

W rozmowie z Filipem Kekuszem dyplomatka przyznała, że służba zagraniczna rzeczywiście powinna przejść pewne zmiany. Ale, jak mówiła, "powinny one służyć uporządkowaniu, unowocześnieniu i usprawnieniu jej działania", a nie upolitycznieniu.

- Należy wprowadzić rozwiązania związane z korelacją tej służby z dyplomacją ekonomiczną albo z całą dyplomacją europejską, którą obecnie kieruje minister ds. europejskich Konrad Szymański (...). Także lifting by się przydał, ale zapewniający sprawny mechanizm działania, naboru i płynnej rotacji pracowników - wyjaśniła Grażyna Sikorska.

Nowe przepisy miałyby wejść w życie po 3 miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, wcześniej jednak ustawą zajmie się Senat. 

DOSTĘP PREMIUM