Kolejki i nerwy przed przychodniami. "Usłyszałam, żeby dowiadywać się w kwietniu, kiedy można będzie się zaszczepić"

Kilkudziesięciu pacjentów oczekiwało rano na rejestrację na szczepienie przed jedną z przychodni na warszawskim Mokotowie. Niektórzy stali ponad godzinę. Efekt? Marny. Seniorzy słyszą, że "muszą czekać", bo na razie nie wiadomo, kiedy szczepienia będą możliwe. W innych miastach sytuacja wygląda podobnie.
Zobacz wideo

Od godziny 6 rano trwają zapisy na szczepienia przeciwko COVID-19 dla osób powyżej 70. roku życia. Teoretycznie zapisać można się na kilka sposobów - przez internet, infolinię i osobiście w placówce Podstawowej Opieki Zdrowotnej. W praktyce nie wszystko jest jednak szybkie i proste. 

- Dziś rano próbowałem się zapisać przez system internetowy, ale padł. Próbowałem też przez słynną infolinię, ale ta też nie łączyła. Przyszedłem więc po prostu do przychodni, żeby się tu zarejestrować - mówił dziennikarce TOK FM jeden z pacjentów oczekujących na przyjęcie przed przychodnią na warszawskim Mokotowie.

Podobnych przypadków było znacznie więcej. Jedni przyszli do placówki, bo nie udało im się zapisać zdalnie. Inni, kiedy usłyszeli w mediach, że na infolinię raczej trudno się dodzwonić, bo jest 300 tysięcy połączeń na minutę, nawet nie próbowali - od razu stawili się osobiście. 

Jedna z pacjentek powiedziała, że w kolejce stała godzinę, ale w okienku u pani pielęgniarki obsłużono ją bardzo szybko. Czy dowiedziała się czegoś konkretnego? Nie.

- Usłyszałam, że można się dowiedzieć w kwietniu, kiedy można będzie się zaszczepić - relacjonowała naszej dziennikarce. 

- Próbowałem się zarejestrować i w tej chwili oznajmiono mi, że przyjmują na listę rezerwową, która jest bez jakichkolwiek terminów, bo nikt nie wie, kiedy będą szczepienia - dodał inny pacjent. 

W innych miastach sytuacja wygląda podobnie. Przed przychodniami w Łodzi reporter TOK FM usłyszał od seniorów, że nie udało im się zarejestrować, bo "zapisy są zakończone". - Od poniedziałku ewentualnie możemy telefonować i się dowiadywać - relacjonowała jedna z pań.  Inna usłyszała, że zapisać się powinna przez internet, a nie w przychodni. - Ale kiedy ja nie mam internetu i nie muszę się z tego nikomu tłumaczyć - podkreśliła.

Brakuje szczepionek

Na konferencji szef KPRM Michał Dworczyk tłumaczył, że ograniczenia w szczepieniach przeciw COVID-19 wynikają z wielkości dostaw, a nie z liczby punktów ani dni, w które prowadzi się szczepienia. A nadal nie ma szczepień w dni wolne od pracy.

Przypomnijmy, przed tygodniem koncern Pfizer poinformował o przejściowym zmniejszeniu dostaw szczepionki do krajów europejskich. Ma pozwolić na zwiększenie mocy produkcyjnych w Europie w drugim kwartale. Większe dostawy mają się pojawić od 25 stycznia.

Min. Dworczyk około 10:30 poinformował, że zostało jeszcze 150 tys. wolnych miejsc na szczepienia przeciw COVID-19 do końca marca. - Uruchomiliśmy nowe funkcjonalności w kanałach dostępu do centralnego kalendarza szczepień przeciw COVID-19 - dodał.

I wskazał, że każda osoba, która zadzwoni pod nr 989 i usłyszy, że w jej miejscowości nie ma już terminów szczepień do końca I kwartału, będzie mogła zostawić swoje dane, przede wszystkim pesel i numer telefonu komórkowego, i jak tylko pojawią się nowe dostawy szczepionek, a w konsekwencji wolne terminy - do tej osoby zadzwoni konsultant z infolinii i zaproponuje konkretny termin szczepienia.

Od ubiegłego tygodnia trwają też zapisy wśród osób powyżej 80. roku życia. Ich szczepienia mają się rozpocząć w poniedziałek 25 stycznia. 

DOSTĘP PREMIUM