Medioznawca: Zablokowanie zakupu Eurozetu to pozamerytoryczna interwencja w rynek. Argumenty prezesa UOKIK są kuriozalne

Agora odwoła się od zakazu przejęcia Eurozetu, nadawcy m.in. Radia Zet, do sądu. - Decyzja kompromituje UOKiK, podjęta została z naruszeniem przepisów - ocenia zarząd spółki. Zdaniem medioznawcy Tadeusza Kowalskiego, blokada to chęć "pozamerytorycznej interwencji w rynek".

Na początku stycznia prezes UOKiK Tomasz Chróstny zakazał przejęcia spółki Eurozet przez Agorę. Według Urzędu w wyniku koncentracji powstałaby silna grupa radiowa, mogąca ograniczać konkurencję na rynku reklamy radiowej oraz rozpowszechniania programów radiowych. - Transakcja mogła prowadzić do powstania duopolu i marginalizacji pozostałych grup i stacji radiowych - ogłosił UOKiK. W ocenie urzędu w wyniku koncentracji dwie wiodące grupy radiowe posiadałyby łącznie ok. 70-proc. udział w rynku.

Agora, która jest między innymi właścicielem Radia TOK FM i Radia Złote Przeboje, nie zgadza się z decyzją prezesa UOKiK i zapowiada, że podejmie wszelkie przewidziane prawem działania w tej sprawie. - Wnioski, które Prezes Chróstny wyciągnął z analizy rynku są absurdalne. Pod pretekstem ochrony rynku przed sytuacją zbliżoną do duopolu, Prezes chroni sytuację zbliżoną do monopolu - ocenia Zarząd Agory.

Decyzja o blokadzie transakcji zdziwiła medioznawcę Tadeusza Kowalskiego. - Te argumenty prezesa UOKiK są dość kuriozalne i opierają się głównie na przypuszczeniu, co by było, gdyby było. Decyzja odnosi się do naruszania prawa i zasad konkurencji, ale nie wykazano żadnych przykładów, że ktoś takie praktyki prowadzi. To tak, jakby oskarżono kogoś o możliwość ataku na inną osobę na podstawie tego, że ma nóż w kuchni. "Sytuacja zbliżona do duopolu" to publicystka, a nie pojęcie prawne - ocenił Kowalski.

Gość Mikołaja Lizuta przyznał, że decyzje prezesa Chróstnego często go zaskakują. - Obserwuję to, co robi i często jest w tym więcej PR niż merytoryki. Na przykład ta ostatnia spektakularna kara ponad 700 mln zł dla sieci Biedronka. To wszystko ładnie brzmi na konferencjach prasowych, ale doświadczenie uczy, że po procesach sądowych z takich decyzji mało co zostaje. W kontekście Eurozetu to wygląda na chęć pozamerytorycznej interwencji w rynek - przekonywał medioznawca.

Lizut zasugerował, że zablokowanie transakcji mogło mieć podłoże polityczne. Prowadzący przypomniał, że chrapkę na zakup Eurozetu miała między innymi spółka Fratria braci Karnowskich, która nie ukrywa prorządowych sympatii. - Już wtedy, kiedy okazało się, że to Agora kupi Eurozet, politycy i prorządowi dziennikarze pisali, że UOKiK na to nie pozwoli - powiedział Lizut. 

- Kontekst polityczny na pewno występuje. To też szersze zjawisko, że władza próbuje zawłaszczać urząd poprzez spolegliwych szefów, podatnych na decyzję polityków. Nie tak dawno wicepremier Piotr Gliński powiedział w wywiadzie radiowym, być może świadomie, a może mu się wymsknęło, że władzy chodzi o zwiększenie udziału w rynku "stacji związanych z rządem i polską racją stanu". Bardziej komunistycznego manifestu od dawna nie słyszałem. To szalenie groźne dla wolności słowa w Polsce - uczulał prof. Kowalski.  

Zdaniem eksperta dobrze, że sprawa trafi do sądu. - Bo tam pojawią się analizy ekspertów, materiał dowodowy i stanie się to wszystko bardziej oczywiste - wskazał medioznawca związany z Uniwersytetem Warszawskim.

DOSTĘP PREMIUM