"Decyzje polityków są absolutnie odrealnione. My sobie, oni sobie". Aborcyjny Dream Team w 2020 roku pomógł 7000 osób

- Mamy minimum 10 osób dziennie, które przechodzą z nami aborcje. Tutaj zmiana ustawy nic nie zmienia. Tak naprawdę decyzje polityków są absolutnie odrealnione. My sobie, oni sobie - mówiła w TOK FM Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu. Aktywistka przypomniała, że Polska jest jedynym krajem, który zdecydował się ostatnio na zaostrzenie przepisów dotyczących aborcji.
Zobacz wideo

Orzeczenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego Juli Przyłębskiej w sprawie aborcji zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw po godzinie 23. Zgodnie z jego treścią aborcja ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu jest niezgodna z konstytucją. Na ulice polskich miast w związku z tym wyszło tysiące protestujących.

Jak przekonywała Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu, Polska jest w tej chwili jedynym krajem, który tak mocno zaostrza dostęp do aborcji. – To zaskakujące, że w 2021 roku zajmujemy się takim tematem. W ciągu ostatnich czterech tygodni Argentyna, Chile, Korea Południa czy Tajlandia liberalizowały prawo do aborcji. A u nas dopycha się nas coraz bardziej do ściany – oceniła gościni Piotra Maślaka w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Aktywistka podkreślała, że jej organizacja od początku swojej działalności zakładała tak czarny scenariusz. – Brałyśmy pod uwagę to, że rząd będzie chciał w końcu spłacić dług wobec bardzo konserwatywnych organizacji. Wiedzieliśmy, że tacy ludzie jak Kajak Godek się nie cofną i będą chcieli założyć nam ten symboliczny kaganiec. Zdawaliśmy sobie sprawę, że władza się w końcu temu podda – stwierdziła.

Broniarczyk przypomniała, że przez polskie przepisy aborcyjne wiele kobiet decyduje się na wyjazd z kraju, by w bezpieczny sposób dokonać terminacji ciąży. – Pomimo pandemii i trudniejszych warunków w 2020 roku pomogłyśmy siedmiu tysiącom osób w dostępie do aborcji. W okresie od 22 października, czyli wyroku TK, do 21 stycznia, 120 osób wyjechało z nami na aborcję w drugim trymestrze – wyliczała rozmówczyni Piotra Maślaka.

Przyznała, że większość tych osób jeszcze do wczoraj miała prawo do legalnej aborcji w Polsce. – Ale albo odbijało się od drzwi gabinetów lekarskich, albo nawet nie próbowało dochodzić swoich praw, bo czuło, że personel medyczny nie mówi im o wszystkich opcjach, nie jest  z nimi uczciwy – mówiła Natalia Broniarczyk.

"Odrealniona debata o aborcji"

W ocenie gościni TOK FM aborcje, w których pomaga jej organizacja, to tylko "kropla w morzu" wszystkich terminacji ciąży w Polsce. – 98 procent aborcji w Polsce od lat dokonuje się zawsze "poza ustawą". Chodzi najczęściej o terminacje ciąży w pierwszym trymestrze, najczęściej za pomocą leków poronnych z internetu, czy z czarnego rynku. Wiele z tych osób dowiaduje się, że można to zrobić z pomocą działaczek feministycznych - wyjaśniła.

Jak podkreśliła Broniarczyk, Aborcyjny Dream Team ma teraz pełne ręce roboty. - Mamy minimum 10 osób dziennie, które przechodzą z nami takie aborcje. Tutaj zmiana ustawy nic nie zmienia. Tak naprawdę decyzje polityków są absolutnie odrealnione. My sobie, oni sobie – stwierdziła.

Aktywistka dodała, że wyrok TK, którym kieruje Julia Przyłębska, jeszcze bardziej "odrealniają" debatę o aborcji w Polsce. - My w końcu wyjdziemy "na wierzch" i pokażemy, że cały czas to robimy, działamy. Wierzę, że takie negatywne sytuacje należy wyciskać jak cytrynę i pokazywać, że solidarność między osobami w Polsce jest coraz większa – mówiła Natalia Broniarczyk w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u.

DOSTĘP PREMIUM