Prof. Rychard: Nikt nie zrobił więcej dla przesuwania społeczeństwa w stronę liberalizmu niż Kaczyński i Kościół

Prof. Andrzej Rychard uważa, że podgrzewanie nastrojów społecznych tematami takimi jak aborcja nie musi przynieść PiS sukcesu. - Może uda się dojechać do następnych wyborów, ale śmiem wątpić, czy można z tym planem wygrać kolejne wybory - mówił w TOK FM dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.
Zobacz wideo

Zapowiedź opublikowania orzeczenia upolitycznionego TK w sprawie aborcji spowodowała protesty w kilkudziesięciu miastach w całym kraju. Karolina Lewicka pytała w TOK FM Renatę Grochal i prof. Andrzeja Rycharda, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się znowu na podgrzanie społecznych emocji.

Prof. Rychard nie wierzy, że na publikację wyroku, który przypomnijmy zapadł 22 października 2020 roku, zdecydowano się, by "przykryć" jakiś niewygodny dla rządzących temat. Bo jak tłumaczył, taka strategia mogłaby być "przeciwskuteczna".

- Zamiast przykrywania, mielibyśmy dodawanie jednej frustracji do drugiej. Możliwość integracji tych frustracji - wyjaśnił w Poranku Radia TOK FM dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.

Zdaniem Renaty Grochal Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o odwrócenie nie tyle uwagi społeczeństwa a przeciwników politycznych. - Opozycji, która w ostatnich dniach bardzo celnie punktowała PiS za blamaż związany ze szczepionkami, za program pomocy dla przedsiębiorców. Kaczyński chciał przekierować [uwagę] na grunt, który dla PiS jest bardzo wygodny, czyli wojny o aborcję, która mobilizuje tak naprawdę elektorat PiS wokół tej partii - argumentowała dziennikarka "Newsweeka".

Grochal przypomniała, że w styczniu kilkukrotnie cała Polska mogła zobaczyć seniorów stojących po kilka godzin w kolejkach, by zapisać się na szczepienia. A to przecież osoby starsze są najwierniejszymi wyborcami partii Jarosława Kaczyńskiego.

-  Ci seniorzy mogą być dzisiaj mocno zdenerwowani na PiS, że zafundowało im stanie na mrozie. Opozycja to wykorzystuje, może na tym "rosnąć". Tymczasem kiedy wrzuci się bardzo wygodny dla PiS-u temat aborcji, to wtedy elektorat Prawa i Sprawiedliwości znowu zacznie zajmować się ideologicznym sporem, a nie realnymi problemami - oceniła. I dodała, że PiS jest najlepszy w "rozkręcaniu awantur ideologicznych".

"Jarosław Kaczyński traktuje temat aborcji instrumentalnie"

Czy na podgrzaniu nastrojów w społeczeństwie i grze tematem aborcji można dziś zbić duży kapitał polityczny?

Prof. Rychard przypomniał sondaże, które wielokrotnie pokazały, że protesty organizowane w związku z zaostrzeniem prawa dotyczącego aborcji, cieszą się dużym poparciem. Dlatego, jak wyjaśnił, plan Jarosława Kaczyńskiego nie przystaje do tego, jacy są obywatele w 2021 roku.

- Konserwatyzm polskiego społeczeństwa jest moim zdaniem mniejszy, niż zwykle sądzimy. Nikt nie zrobił więcej dla przesuwania polskiego społeczeństwa w stronę liberalizmu, mniejszego konserwatyzmu, niż Jarosław Kaczyński i polski Kościół katolicki - ocenił. Dlatego, jak dodał, gra tematami takimi jak aborcja nie musi przynieść rządzącym sukcesu. - Może uda się dojechać do następnych wyborów, ale śmiem wątpić, czy można z tym planem wygrać kolejne wybory - uważa prof. Rychard.

Renata Grochal nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyńskiemu sprzeciwia się aborcji przede wszystkim po to, żeby zyskać politycznie. - Kaczyński, akurat w sprawie aborcji, nigdy nie był radykałem. On zwykle uciekał od tego typu sporów, wiedząc, że to grząski grunt dla polityka - zauważała.

Dziennikarka przypomniała, jak w 2007 roku ówczesny marszałek Sejmu Marek Jurek rozstał się z PiS właśnie przez różnice poglądów ws. aborcji. Jurek chciał wpisania ochrony życia od poczęcia do Konstytucji RP. Nie zgodził się na to właśnie Kaczyński. - On traktuje temat aborcji i prawa kobiet czysto instrumentalnie - podsumowała Renata Grochal.

DOSTĘP PREMIUM