Mail z sądu do adwokata będzie z automatu uznawany za doręczone pismo. Prawnicy krytykują pomysł resortu Ziobry

Pismo wysłane przez sąd do adwokata mailem będzie uznawane za doręczone. To pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości, który wśród prawników budzi duże kontrowersje. Jak resort tłumaczy takie "przywiązanie" adwokatów do skrzynek mailowych?
Zobacz wideo

W uzasadnieniu projektu zmian Kodeksu postępowania cywilnego napisano m.in., że nadszedł czas na umożliwienie komunikacji elektronicznej między sądem i fachowymi pełnomocnikami. Przepis zakłada m.in. że adwokat czy radca prawny, wnosząc do sądu pierwsze pismo procesowe, powinien podać adres służbowej poczty  elektronicznej. Po to, żeby sąd mógł wysyłać całą dalszą korespondencję, uznając ją niemal natychmiast za doręczoną.

"Cyfrowe odwzorowania pism procesowych, zawiadomień, wezwań i orzeczeń uznaje się za doręczone w następnym dniu roboczym od chwili wprowadzenia ich przez sąd do środka komunikacji elektronicznej w taki sposób, żeby adresat mógł zapoznać się z jego treścią" - czytamy.

Długa lista uwag

Tłumaczą, że jeśli adwokat - z jakiegokolwiek powodu - nie odbierze maila i nie odpowie na korespondencję, może się okazać, że jest np. za późno na odwołanie od decyzji sądu. - Zaproponowane zmiany tak naprawdę przywiązują pełnomocników do ich skrzynek mailowych w celu ciągłej weryfikacji, czy aby nie wpłynęło jakieś sądowe pismo - mówi prawniczka Eliza Rutynowska z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Jak dodaje, nie jest do końca jasne, czy chodzi o obowiązek, czy jedynie możliwość podania sądowi adresu mailowego. - Zmiany należy ocenić jako niedopracowane. Choćby sformułowanie "cyfrowe odwzorowanie pism procesowych". Tak naprawdę nie wiemy, co to znaczy, czy to forma zdjęcia, scanu, czy też może będzie potrzebny jakiś specjalny program do otworzenia takiego cyfrowego odwzorowania - mówi Rutynowska.

Adwokatka Natalia Klima-Piotrowska zwraca uwagę na coś jeszcze: mail z sądu może trafić jako spam i z tego powodu można go na czas nie zauważyć. Może być też tak, że pełnomocnik będzie za granicą, bez dostępu do swojej poczty mailowej i z tego powodu nie będzie w stanie na czas odpowiedzieć na pismo z sądu.

- Ustawodawca, pod pretekstem stanu epidemii, wprowadza przepisy bez głębszej refleksji, których konsekwencje będą istotne nie tylko dla nas - adwokatów, ale także dla stron - mówi. Prawniczka dodaje, że założenie projektodawcy jest takie, że adwokat nie może zachorować czy wyjechać na urlop.

- Mamy, mówiąc kolokwialnie, warować przy swoich mailach i weryfikować folder ze spamem - dodaje.

Adwokat Konrad Pogoda tłumaczy, że problemem może być też bezpieczeństwo przekazywanej z sądu korespondencji. Chodzi nie tylko o tajemnicę korespondencji, ale również o tajemnicę adwokacką, która w przypadku włamania do skrzynki pocztowej, mogłaby zostać naruszona. Nie wiadomo bowiem, czy korespondencja z sądu miałaby być w jakikolwiek sposób szyfrowana, czy też nie.

Jak słyszymy, temat elektronicznego doręczania korespondencji można było rozwiązać w inny, bezpieczny sposób - poprzez wysyłanie pism przez platformę EPUAP, co jest już wykorzystywane w sądownictwie administracyjnym.

Pomysł dobry, ale...

- Generalnie elektronizację wymiaru sprawiedliwości w zakresie komunikacji między sądem a stronami uważam za dobry pomysł, ale musi to być pomysł dobry w realizacji. A to oznacza, że powinien być skonsultowany z uczestnikami postępowania sądowego - mówi mec. Konrad Pogoda.

- Dziwi to, że takich konsultacji nie było, bo skutki tego typu regulacji, wprowadzanych ad hoc, będą daleko idące nie tylko dla pełnomocników, ale i dla klientów. Bo uznanie korespondencji za doręczoną powoduje określone konsekwencje - dodaje.

Projekt zmian w Kodeksie postępowania cywilnego od kilku dni jest już w Sejmie i został skierowany do pierwszego czytania. Najprawdopodobniej niebawem zajmą się nim posłowie.

DOSTĘP PREMIUM