Tłumy na ulicach Warszawy i przepychanki z policją, użyto gazu m.in. wobec Marty Lempart

Piątek był kolejnym dniem protestów Strajku Kobiet przeciw publikacji decyzji Trybunału Julii Przyłębskiej ws. aborcji. Na demonstracji w Warszawie było mnóstwo policji, doszło do przepychanek. Funkcjonariusze użyli gazu m.in. wobec Marty Lempart.
Zobacz wideo

Relację na żywo z wydarzenia prowadził reporter Tokfm.pl Piotr Barejka. Można ją było śledzić na fanpage'u TOK FM na Facebooku.

Protest rozpoczął się, zgodnie z planem, o godzinie 20 w centrum Warszawy - na rondzie Dmowskiego, nazwanym symbolicznie przez Strajk Kobiet rondem Praw Kobiet. 

Zaraz po starcie przedstawicielki Strajku poinformowały, że wypuszczona została zatrzymana dzień wcześniej Klementyna Suchanow.

Jak donosił reporter TOK FM Tomasz Setta, który także był na miejscu, policja od początku wzywała uczestników do zejścia z ronda Dmowskiego. Manifestanci zagłuszali te komunikaty i odpowiadali, że to legalne zgromadzenie. "Zadarliście z kobietami" - krzyczeli. 

Z centrum demonstrujący ruszyli w kierunku ronda de Gaulle'a. Na miejscu było mnóstwo policji. Jak relacjonował nasz reporter Piotr Barejka, protest omijał blokady radiowozów skręcając w mniejsze uliczki, takie jak Krucza czy Widok. 

Policja użyła gazu

- Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Na ulicy Widok "utknęło" wiele osób, ale mieszkańcy otworzyli im bramę i części udało się przedostać na Al. Jerozolimskie - opisywał Barejka. Jak dodał, wszędzie było mnóstwo policji, która próbowała zablokować przemarsz. 

Chwilę przed godziną 21 doszło do przepychanek. Protestujący krzyczeli w stronę funkcjonariuszy, że "mają prawo protestować" i że robią to pokojowo. - To wy nie pozwalacie nam tego robić, dlaczego? - pytali. - Policja chce, żeby któreś z nas dziś zginęło - mówiła Marta Lempart.

W pewnym momencie, jak mówił nasz reporter, "policja użyła gazu". - Gazem dostała m.in. Marta Lempart - podał Piotr Barejka.

Po tym incydencie marsz przeniósł się na Marszałkowską, sytuacja się nieco uspokoiła. Demonstrujący próbowali przejść dalej, ale co kilkaset metrów natykali się na kolejne policyjne blokady.

Około godziny 22 demonstracja doszła do placu Bankowego, gdzie dalszy przemarsz miał uniemożliwić im kordon policji. Protestujący skręcili jednak w ul. Elektoralną i przeszli dalej - w kierunku Żoliborza, gdzie mieszka prezes PiS Jarosław Kaczyński. Tam czekała na nich także liczba grupa funkcjonariuszy.

Oświadczenie policji

Przed godziną 23 oświadczenie opublikowali stołeczni policjanci. Podali, że "w czasie zabezpieczania dzisiejszego protestu jedna z uczestniczących w nim osób użyła gazu w kierunku policjantów". "Dwóch funkcjonariuszy wymagało udzielenia im doraźnej pomocy medycznej" - napisali funkcjonariusze z KSP.

"W celu zapewnienia bezpieczeństwa funkcjonariuszom i zapobieżenia atakowi na nich także wykorzystany został miotacz pieprzu. Była to jednak wyłącznie reakcja na agresję wobec policjantów. Jeden z funkcjonariuszy został uderzony" - podali dalej.

Protesty w całej Polsce

Manifestacje odbywały się w piątek nie tylko w Warszawie, ale w prawie 40 miastach w całej Polsce - nawet w małych miejscowościach takich jak Polkowice, Węgorzewo czy Złotów. 

- Jest ciężko, ale widać, że poparcie tego strajku jest. Przyłączają się do nas różne inne grupy - mówiła w TOK FM Hanna Kustra z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. - Małymi krokami, jak kamyczek rusza lawinę, pójdziemy do przodu. Na pewno codziennie będzie coraz więcej osób - zapewniała.

Jak poinformowała, w sobotę i niedzielę Strajk Kobiet będzie wspierał WOŚP, więc protestów w Warszawie nie będzie. - Najprawdopodobniej w poniedziałek ruszymy z powrotem. Nie przestaniemy - powiedziała. 

Upolityczniony Trybunał Konstytucyjny 22 października orzekł, że aborcja ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu jest niezgodna z konstytucją. Na uzasadnienie czekaliśmy trzy miesiące - zostało ogłoszone 27 stycznia. Tego samego dnia wieczorem wyrok został opublikowany w Dzienniku Ustaw, co oznacza, że stał się obowiązującym w Polsce prawem. 

Strajk Kobiet zwołał protest tuż po publikacji uzasadnienia na stronie upolitycznionego TK. Środowa demonstracja w Warszawie miała spokojny przebieg. Jednak już następnego dnia policja zatrzymała w Warszawie kilka osób, które przedostały się na teren siedziby Trybunału. Wśród nich była jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Klementyna Suchanow.

Według informacji OSK, jedna z zatrzymanych osób została pobita. Choć tym razem funkcjonariusze nie użyli gazu, otaczali demonstrujących w tzw. "kotłach" i legitymowali do 3 nad ranem.

DOSTĘP PREMIUM