Sześć osób zatrzymanych po piątkowej demonstracji. "Nowa technika stołecznej policji"

Sześć osób zatrzymała policja w czasie piątkowych demonstracji Strajku Kobiet - mówiła w Poranku TOK FM - Weekend mec. Sylwia Gregorczyk-Abram. Stwierdziła również, że nową strategią stołecznej policji wobec zatrzymanych i ich obrońców jest rozwożenie takich osób po podwarszawskich miejscowościach.

Trzy z zatrzymanych osób przewieziono do Nowego Dworu Mazowieckiego, jedną do Wołomina. Jedna z osób, o których mówiła w TOK FM Gregorczyk-Abram, była osobą nieletnią i została odebrana przez rodziców. Adwokatka i współtwórczyni inicjatywy Wolne Sądy dodała, że obrońcy zatrzymanych dopiero nad ranem opuścili komisariaty. 

- Te osoby (zatrzymane) są wywożone do Wołomina, Legionowa, Piaseczna, Pruszkowa, żeby nie było tzw. solidemo pod komisariatami, i po to, żeby obrońcom utrudnić i uprzykrzyć wykonywanie czynności - tłumaczyła Sylwia Gregorczyk-Abram. 

Prowadząca audycję Karolina Głowacka przywołała tłumaczenia Komendy Stołecznej Policji, która rozwożenie zatrzymanych po okolicznych miejscowościach tłumaczyła brakiem miejsc w samej Warszawie i koniecznością m.in. rozdzielenia od siebie mężczyzn i kobiet. - Wywożenie do dalszych komisariatów to nowa technika stołecznej policji. Kiedy w sierpniu 2020 po demonstracji solidarnościowej z aktywistką Margot zatrzymywano ponad 50 dzieciaków, jakoś wszyscy zmieścili się na terenie Warszawy, a teraz jakimś dziwnym trafem się nie mieszczą - ironizowała Gregorczyk-Abram. 

Prawniczka wraz z pozostałymi twórcami inicjatywy Wolne Sądy przygotowuje podcast "Na prawo patrz" - tematem jednego z odcinków był zestaw pytań i odpowiedzi o to, czego może spodziewać się protestujący i co może zrobić w razie interwencji policji. Posłuchaj:

W piątek ulicami Warszawy przeszło co najmniej kilka tysięcy osób, które protestowały przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. Była to trzecia w tym tygodniu manifestacja w stolicy po ogłoszeniu uzasadnienia wyroku tzw. Trybunału Konstytucyjnego. Stwierdził on, że aborcja dokonywana ze względu na ciężkie uszkodzenie płodu jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Nagrania wideo z tego wydarzenia można zobaczyć na koncie TOK FM na Facebooku - relację prowadził dziennikarz radia Piotr Barejka. 

Demonstracja w stolicy rozpoczęła się ok. godz. 20 na rondzie Dmowskiego, nazywanym przez protestujących mianem "ronda Praw Kobiet". Uczestnicy protestu mieli ze sobą transparenty z różnymi hasłami takimi jak "Aborcja bez granic", "Aborcja to moje prawo", "PiS to wirus" czy "Tych czarownic nie spalicie". Niektórzy nieśli ze sobą biało-czerwone flagi, tęczowe lub z logo Strajku Kobiet. W czasie protestu policja zablokowała furgonetkę demonstrantów, użyto również gazu pieprzowego, którym dostała m.in. liderka Strajku Kobiet Marta Lempart. 

Ok. godz. 23 protestujący dotarli na Żoliborz, mijając wcześniej wiele blokad policji, która starała się uniemożliwić im przejście w okolice domu wicepremiera, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wzdłuż ulicy Mickiewicza, przy której mieszka Kaczyński, ustawiony był sznur radiowozów i zgromadzone były znaczne siły policji. Kilka aut ustawiono w poprzek jezdni. Na ulicy i torowisku tramwajowym stali też funkcjonariusze w kaskach i z tarczami przed sobą. 

Demonstracje odbyły się też w innych miastach, m.in. w Łodzi, w Katowicach i we Wrocławiu. 

DOSTĘP PREMIUM