Mimo obostrzeń połowa branży fitness otwarta. "Strach klientów jest mniejszy niż w czerwcu"

Do połowy miesiąca obowiązują poważne ograniczenia związane z epidemią koronawirusa. Mimo obostrzeń na otwarcie zadecydowała się połowa firm z branży fitness. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", pozostali przedsiębiorcy czekają na pracowników albo boją się utraty publicznego wsparcia.
Zobacz wideo

Jak informuje "DGP", siłownie i kluby fitness, żeby zabezpieczyć się przed negatywnymi konsekwencjami kontroli sanepidu, najczęściej zapisują klientów na kurs np. przygotowujący do pracy w roli trenera personalnego. Są i takie siłownie, które obchodzą rozporządzenie, wydając licencje związków sportowych, np. Polskiego Związku Przeciągania Liny. Koszty? Od 10 do 40 zł, czyli mniej więcej jednorazowe wejście do klubu.

- Na razie nie da się porównać popytu z zainteresowaniem sprzed pandemii, ale jedno już wiemy, na pewno strach klientów jest mniejszy niż w czerwcu -  podkreśla, cytowany przez "DGP", Tomasz Napiórkowski, założyciel Polskiej Federacji Fitness.

Jak czytamy, wielu właścicieli przyznaje, iż otworzyło się już w styczniu, a nawet grudniu, po konferencji rządu zapowiadającej dalsze zamrożenie. "Taką decyzję, jako pierwsi podjęli ci, którym nie przysługiwała pomoc ze strony państwa bądź koszty utrzymania ich lokalu znacznie przewyższały otrzymaną wcześniej pomoc. Dla nich akcja przekłada się jednak na rosnące zainteresowanie klientów" - czytamy.

Gazeta podkreśla, że samo otwarcie nie oznacza jednak zakończenia walki z obostrzeniami. "Teraz branża koncentruje się na wyegzekwowaniu odszkodowań. Według jej szacunków - straty z tytułu lockdownów sięgają nawet 4,5 mld zł. Jeśli senacki projekt tzw. ustawy odszkodowawczej nie wejdzie w życie, to zapowiada pozwy - najpierw zbiorowy ws. nielegalności obostrzeń, a później indywidualne w kwestii odszkodowań od Skarbu Państwa" - napisano.

Dziennik poinformował, że we wtorek (2 lutego) "kancelaria LWW Łyszyk Wesołowski i Wspólnicy przekazała w KPRM w imieniu części klubów przedsądowe wezwania do Skarbu Państwa o odmrożenie branży i wypłatę odszkodowań".

To nie jedyna branża, która chce walczyć z państwem. Pozew zbiorowy szykuje kancelaria reprezentująca właścicieli lokali gastronomicznych. Może to być największy tego typu pozew w historii Polski.

DOSTĘP PREMIUM