Prof. Łętowska: Gdy uchwalano konstytucję, nie było wątpliwości, że nie ma czegoś takiego jak ochrona życia od poczęcia

- To uzasadnienie stawia pod znakiem zapytania kolejny przypadek dozwolonej aborcji, który jeszcze się ostał, a mianowicie gdy przestępstwo jest przyczyną ciąży. To otwarcie wrót do dalszego postępującego zaostrzenia rygorów przerywania ciąży - mówiła w TOK FM prof. Ewa Łętowska, komentując uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej ws. aborcji.
Zobacz wideo

- Gdy uchwalano konstytucję, nie było żadnej wątpliwości, że nie ma czegoś takiego jak ochrona życia od poczęcia. Jest ochrona życia, ale w jakim zakresie - decydują o tym zwykłe ustawy, również ustawa, która dopuszcza możliwość legalnej aborcji, takie przesłanki legalnego dokonania tego zabiegu dopuszczała - mówiła w "A teraz na poważnie" prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, była Rzecznik Praw Obywatelskich.

Uzasadnienie Trybunału Konstytucyjnego do wyroku w sprawie aborcji z 22 października twierdzi inaczej. Że chroni się życie od poczęcia. Jaki to ma skutek? Jednym jest wyeliminowanie dopuszczalności przerywania ciąży, gdy ma ona charakter embriopatologiczny, co stanowi 97 proc. wszystkich dokonywanych zabiegów. Jak podkreśliła więc prof. Łętowska w bardzo niewielu wypadkach istnieje jeszcze możliwość legalnej aborcji. Ale to nie wszystko.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

"Zatrute uzasadnienie" do wyroku

- To uzasadnienie stawia pod znakiem zapytania kolejny przypadek dozwolonej aborcji, który jeszcze się ostał, a mianowicie, gdy przestępstwo jest przyczyną ciąży. To uzasadnienie to otwarcie wrót do dalszego postępującego zaostrzenia rygorów przerywania ciąży - tłumaczyła prof. Łętowska w rozmowie z Mikołajem Lizutem. I nazwała to "pierwszą zatrutą rzeczą w tym uzasadnieniu". Jest jeszcze "druga zatruta rzecz".

- Lekarzy czyni się zakładnikami decyzji, czy ciąża zagraża zdrowiu matki, czy nie - wskazała prof. Łętowska. 

I przypomniała przypadek Savity Halappanavar, której w 2012 roku w Irlandii, w Glasgow, nie przeprowadzono w porę aborcji w trakcie poronienia, mimo że jej życie było zagrożone. Tłumaczono to tym, że serce płodu nadal biło. Savita Halappanar na skutek tej decyzji zmarła na sepsę.

- To jest wygodnie namawiać lekarzy do heroizmu, ale oni mogą się bać, że za każdą ich decyzją, że ciąża zagraża zdrowiu kobiety, będzie perspektywa tłumaczenia się w prokuraturze. Ja jestem tutaj pesymistką - mówiła prof. Łętowska na antenie TOK FM. 

Jak dodała, obawia się też tego, że "praktyka pójdzie w kierunku lekarzy przed korzystaniem z tej przesłanki (o ochronie zdrowia matki - red)". - I wtedy mamy otwartą drogę do tego, co wydarzyło się kilkanaście lat temu w Irlandii - tłumaczyła. - Dlatego uważam to uzasadnienie za bardzo, bardzo złe - zaznaczyła dobitnie.

Konstytucja nie przeszkadza w zliberalizowaniu prawa do aborcji

Redaktor Lizut pytał prof. Łętowską, czy widzi sens w tym, żeby nadal protestować. Odparła, że tak, mimo że "nie jest człowiekiem rewolucji".

Jak zauważała, "rozchodzą się drogi pomiędzy prawem na papierze, czyli konstytucją, a praktyką, czyli tym jak to prawo jest rozumiane, obchodzone, łamane". - Prawo jest umową społeczną. A jeśli jest odrzucane, to alternatywą jest droga pozaprawna, To proces, który ma wiele faz i jesteśmy w jednej z nich. Jeżeli działania pozaprawne mają postać gwałtowną, to wtedy mamy rewolucję, a bardziej umiarkowaną, to mamy protesty uliczne - mówiła prof. Łętowska. 

Jak podkreśliła jednak "wyrok na gruncie prawa jest ostateczny". - Niezależnie od licznych wad wyroku, to będzie on działał jak byłby to normalny wyrok. Mamy tu do czynienia z przykładem kolejnej atrapizacji prawa - tłumaczyła. Wyjaśniła też, czym są "atrapizacje prawa". - To są sytuacje, które niby mają wygląd wyroku, ale są obciążone licznymi wadami, tylko nie ma, jak ich z tego obrotu prawnego usunąć. I będą działały tak, jakby były niewadliwe - tłumaczyła. 

Stwierdziła też, że nie widzi żadnej gotowości ustawodawcy do działania, a wciąż może on wszystko zrobić, również zliberalizować ustawę. Co - jak zauważyła - jest mało prawdopodobne w obecnej sytuacji politycznej. Jednak "to nieprawda, że karty zostały zabrane ustawodawcy, artykuł 38. (o ochronie życia -red.) nie przesądza sprawy".

Zwróciła uwagę, że między TK, a ustawodawcą toczy się gra, która ma swoją logikę. - Ustawodawca jest skrępowany wizją ochrony życia od poczęcia. Ale to jest fałszywa etykieta. Tego artykuł 38. konstytucji nie mówi - przekonywała konstytucjonalistka w "ATNP". - Gdyby doszło do zmiany politycznej, to nie ma konstytucyjnej przeszkody, żeby zliberalizować obowiązujące ustawodawstwo. Od strony politycznej droga jest otwarta, wszystko jest dopuszczalne prawnie - dodała. 

DOSTĘP PREMIUM