"Pandemiczny koszyk Polaka". Więcej mydła i czekolady, mniej szczoteczek do zębów

Zamknięci w domach Polacy chodzili (i chodzą) do sklepów rzadziej, ale kupują więcej. Na początku pandemii rekordy zainteresowania bił papier toaletowy. Jednak ten trend nie trwał długo. Polacy kupowali za to zdecydowanie więcej mydła i... czekolady niż rok wcześniej, ale mniej szczoteczek do zębów i szamponów. "Pandemiczny koszyk Polaka" analizował w TOK FM Szymon Mordasiewicz.
Zobacz wideo

Zamknięcie restauracji, barów, hoteli, kin, muzeów i wielu innych miejsc sprawiło, że Polacy zaczęli wrzucać do sklepowych koszyków inne rzeczy niż w 2019 roku. Niebagatelne znaczenie miał również fakt, że wielu z nas w domu nie tylko śpi i je, lecz także z powodu pandemii pracuje.

Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK, podkreślił, że 2020 rok, który upłynął pod znakiem koronawirusa, był dla handlu detalicznego dobrym czasem. Średnia wartość koszyka (kupowanych produktów) wzrosła o 20 proc., choć Polacy średnio o 40 razy mniej w skali roku odwiedzali sklepy. Kupowaliśmy więc rzadziej, ale więcej. 

Analizowanie danych dotyczących zakupów przypomina emocje towarzyszące nam wraz z coraz większym zalewem niepokojących informacji na temat koronawirusa. W marcu na przykład szybowały dane dotyczące sprzedaży papieru toaletowego.

Jak przypomniał gość TOK FM, w jedenastym tygodniu roku dane dotyczące zakupów papieru i innych produktów "wystrzeliły o 200, a czasami o 300 proc.". Był to efekt krótkotrwałej paniki. Dane dotyczące sprzedaży papieru z całego roku nie odbiegają od normy, szybko więc ten produkt spadł z listy najbardziej poszukiwanych.

Co to jest "kokonowanie"?

Zdecydowanie na dłużej Polacy przywiązali się do kupowania środków antybakteryjnych, mydła, produktów do sprzątania domów. - Mydło rok 2020 skończyło ze wzrostem wartości sprzedaży o 60 proc. - poinformował ekspert. 

- Mamy jeszcze trzy ciekawe grupy związane z zachowaniem, które my nazywamy "kokonowaniem" - dodał Mordasiewicz. Chodzi oczywiście o to, że Polacy znaczną część roku siedzieli zamknięci w domach. Miało to znaczący wpływ na wyniki firm, które produkują pralinki i czekolady. Bo sprzedaż tych produktów wzrosła od 14 do 20 proc.

- Skoro siedzimy w domu, to zaczynamy więcej gotować. A więc kasze, makarony - wymieniał dalej produkty, których Polacy kupowali najwięcej.

Okazuje się, że na naszym "kokonowaniu" sprzedaż niektórych produktów straciła. - Skoro siedzimy w domu, nie pojawiamy się w biurze tak często, to spadło zużycie takich kategorii jak szampony, dezodoranty, szczoteczki do zębów, produktów do pielęgnacji twarzy - wyliczał gość TOK FM. Spadek sprzedaży tych produktów to ok. 10 proc.

Koniec pandemii i nasze zakupy

Pytanie, jak zniesienie obostrzeń i powrót do normalności, którego tak oczekujemy, przełoży się na zmianę naszych nawyków zakupowych. Zdaniem eksperta można się spodziewać, że sprzedaż mydła wciąż będzie rosła. Podobnie może być z produktami, których potrzebujemy do gotowania w domu.

Pandemia miała też wpływ na jeden bardzo ważny aspekt dotyczący tego, co kupujemy. Koronawirus zwiększył poczucie niepewności, miał też wpływ na spadek dochodów czy też utratę pracy. To wszystko spowodowało, że podczas robienia zakupów znacznie większą uwagę zwracamy na cenę produktu, który chcemy nabyć. Dlatego też w minionym roku znacząco wzrosła sprzedaż rzeczy sprzedawanych pod markami własnymi dużych sieci handlowych. Z zasady są one tańsze od tych firmowanych przez duże firmy.

Sprzedaż takich produktów wzrosła o 12 proc. - Konsumenci w trosce o niepewną przyszłość zaczynają dwa razy oglądać każdą złotówkę, którą wydają - podsumował Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

DOSTĘP PREMIUM