Sędzia Paweł Juszczyszyn od roku nie orzeka. "Nieustannie zgłaszam gotowość do przywrócenia do pracy i służby sędziowskiej"

- Angażuję się w coraz większym zakresie w aktywność społeczną. Staram się spotykać z ludźmi, rozmawiać z nimi. Bo jest wiele spraw do omówienia i do odkłamania - mówił w Poranku Radia TOK FM sędzia Paweł Juszczyszyn. Od roku nie pracuje, po decyzji o zawieszeniu wydaną przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego.
Zobacz wideo

Mija dokładnie rok od zawieszenia Pawła Juszczyszyna w prawie do orzekania przez Izbę Dyscyplinarną SN. Kłopoty sędziego zaczęły się, przypomnijmy, gdy nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. W efekcie prezes olsztyńskiego sądu oraz członek KRS Maciej Nawacki zdecydował o odsunięciu go od orzekania najpierw na miesiąc, a potem Izba Dyscyplinarna zawiesiła sędziego. 

Czym od roku zajmuje się Paweł Juszczyszyn? - Czekam na okno pogodowe. Jak wspinacz poręczuję trudne odcinki i zbieram siły - powiedział w Poranku Radia TOK FM. Nawiązania do wspinaczki nie są przypadkowe. Paweł Juszczyszyn pasjonuje się wspinaczkami wysokogórskimi, brał udział w wielu wyprawach.

- A tak poważnie mówiąc i odchodząc już od górskiej metafory, angażuję się w coraz większym zakresie,  mimo trudności wynikających z pandemii, w aktywność społeczną. Staram się spotykać z ludźmi, rozmawiać z nimi. Bo jest wiele spraw do omówienia i do odkłamania - kontynuował w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Gość TOK FM podkreślał, że sędziowie w ostatnim czasie podlegali presji i naciskom medialnym. Przekonywał, że próbowano ich "zdyskredytować w oczach społeczeństwa", dlatego on teraz "stara się przekazywać prawdziwy obraz sędziowskiej służby dla obywateli". 

Jak mówił, stara się też wyjaśniać to, "w jak niecny i zakłamany sposób pozbawia się sądownictwa niezależności, a obywateli gwarancji ich praw i wolności pod płaszczykiem tzw. reformy sądownictwa, która, póki co doprowadziła tylko do przedłużania się postępowań sądowych i skoku na stanowiska w sądownictwie ludzi z klucza koleżeńsko-politycznego, a nie merytorycznego".

Sędzia Juszczyszyn gotowy do pracy

Dopytywany przez Żakowskiego, czy może zrobić coś, by wrócić do orzekania - sędzia Juszczyszyn odparł: "nieustannie zgłaszam oficjalnie gotowość do przywrócenia do pracy i służby sędziowskiej". - Kieruję pisma do prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie [Macieja Nawackiego] z żądaniami wydania stosownych zarządzeń, które umożliwią mi przystąpienie do wykonywania moich obowiązków - powiedział.

Jak dodał, to prezes sądu jest ostatnim w hierarchii sądowniczej, który powinien o tym zdecydować, choć wskazał również, że w jego opinii decydują tu także "wyższe instancje z Ministerstwem Sprawiedliwości na czele".

- Prezes Nawacki, tak samo jak Ministerstwo Sprawiedliwości, pomijali milczeniem to, na co ja się powołuję w pismach, żądając przywrócenia mnie do pracy, czyli to, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, co już przesądził nasz Sąd Najwyższy w historycznej uchwale trzech izb i to, że TSUE zawiesiło działalność Izby - wyjaśniał.

Sędzia, pytany, czy na jego pisma jest jakaś reakcja, przyznał, że dostał dwie lub trzy odpowiedzi mówiące o tym, że dopóki decyzja Izby Dyscyplinarnej o jego zawieszeniu nie zostanie przez tę izbę uchylona, to - zdaniem prezesa Macieja Nawackiego - obowiązuje, więc on odmawia dopuszczenia Juszczyszyna do orzekania. 

Czy wymiar sprawiedliwości stać na karanie sędziego Juszczyszyna?

Sędzia podkreślił, że w sądzie rejonowym rozpatrywał nawet 900 spraw rocznie. Jego zawieszenie sprawiło zatem, że tymi sprawami zostali obciążeni inni sędziowie, co oznacza z kolei ciągłe przedłużenie postępowań. 

Zaznaczył, że mógłby starać się walczyć o powrót do orzekania, chociażby w sądzie pracy, ale z drugiej strony - jak podkreślał - to też nie jest takie proste. - Moja argumentacja musiałaby się w dużej mierze opierać na tym, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, a osoby tam zasiadające nie są sędziami. A w tej chwili mamy w Polsce obowiązującą ustawę "kagańcową", która w sposób absolutnie sprzeczny z konstytucją ogranicza sędziów w możliwości badania statusu sędziów i tego, czy mamy do czynienia z sądem niezależnym i bezstronnym - przypomniał.

Pawłowi Juszczyszynowi pozostaje więc czekanie.

Pytany na koniec, z czego żyje, sędzia odparł, że z tej części jego wynagrodzenia, która jest mu wypłacana (obniżono mu pensję o 40 proc.). Korzysta też ze wsparcia funduszu pomocy działającego w ramach Fundacji Dom Sędziego Seniora i "gospodaruje wspólnie z rodziną". 

- Ja jestem nadal sędzią. Nie mogę zatem wykorzystać czasu, którego mam teraz trochę więcej na "dorobienie". Nie mam prawa podjęcia pracy zarobkowej poza takim wyjątkiem, jak praca dydaktyczna czy naukowa, której nie prowadzę - podsumował sędzia Paweł Juszczyszyn.

DOSTĘP PREMIUM