Bezdzietne małżeństwo najlepszą rodziną adopcyjną? "Na innych wciąż jest blokada"

- Pokutuje przekonanie, że najlepszą rodziną adopcyjną będzie dla dziecka bezdzietne małżeństwo. A przecież rodziny nienormatywne mogłyby się zająć dzieckiem, dać mu szansę rozwoju. Te rodziny mają również większą otwartość na przyjęcie dzieci z niepełnosprawnościami - mówiła posłanka Lewicy Monika Falej, komentując trzeci odcinek produkowanego przez TOK FM serialu "Piecza".
Zobacz wideo

Kulawy i mocno ułomny system adopcyjny w Polsce jest tematem trzeciego odcinka radiowego serialu dokumentalnego "Piecza". Dziennikarz TOK FM Michał Janczura tym razem udaje się na tyły budowli na odludziu, do której w "Pieczy" porównujemy system pieczy zastępczej. Okazuje się, że na tyłach jest ogród - z kwiatami, hamakiem, zielony i zadbany. To miejsce, które symbolizuje adopcję.

System jednak działa tak, że do ogrodu najłatwiej jest trafić tym zdrowym i ślicznym maluchom. Chorych, starszych, z niepełnosprawnościami często w ogóle nie bierze się pod uwagę - trzeba je wyciągać przez wybite okna. Robią to przyszli rodzice, często z pomocą zapaleńców, którzy organizują się w mediach społecznościowych. 

Okazuje się również, że w XXI wieku w Polsce baza dzieci czekających na adopcję to papierowe teczki, gromadzone w pokojach w ośrodkach adopcyjnych i rozsyłane pocztą. I choć taki rejestr jest wpisany w ustawę i nawet fizycznie istnieje, ośrodki adopcyjne wciąż działają wyłącznie analogowo. Dlaczego tak jest? Wiceminister z resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, która usłyszała pytanie o niedziałający rejestr, stwierdziła, że "naprawdę musi już lecieć", ale poprosi o pytanie na piśmie, żeby jej nie umknęło.

- Uczestniczyłam w tym procesie, znam go z autopsji. Jestem mamą adopcyjną, więc temat jest mi niezmiernie bliski - przyznała w audycji Mikrofon TOK FM posłanka Wiosny Monika Falej. Polityczka dodała, że gdy słuchała "Pieczy", "trochę się jej pootwierały różne rzeczy", wróciły wspomnienia.  

Falej przyznała, że w ośrodkach adopcyjnych wciąż pokutuje przekonanie, że najlepszą rodziną adopcyjną będzie dla dziecka bezdzietne małżeństwo. - A przecież rodziny nienormatywne mogłyby się zająć dzieckiem, dać mu szansę rozwoju. Te rodziny mają również większą otwartość na przyjęcie dzieci z niepełnosprawnościami. Niestety jest blokada jeśli chodzi o adopcję przez inne osoby niż bezdzietne małżeństwa - wskazywała.

Co mogłoby pomóc? Na pewno przyjęcie dokumentu, do którego stworzenia Polska jest zobligowana. Chodzi o całościową strategię dotyczącą rozwoju i deinstytucjonalizacji usług w obszarze dzieci, młodzieży i rodziny, która miałaby obowiązywać do 2040 roku.

- Dokument został opracowany przy bardzo dużym udziale czynnika społecznego, ale nie został jeszcze przyjęty przez ministerstwo. Nie ujrzał światła dziennego - wyjaśniła posłanka. Dodała, że dokument, który wciąż jest konsultowany i oglądany, powinien zostać przyjęty już jakiś czas temu. - Prace nad nim zakończyły się w grudniu 2020 roku, a realizowany powinien być od 2021 - podkreśliła.

Dziecku należy się prawo do decyzji

Co należałoby zmienić? Zdaniem Moniki Falej na pewno trzeba sprawdzić, czy według przepisów funkcjonowanie rodziny i ochrona praw dziecka są spójne. Kolejną kwestią jest reprezentowanie dziecka przed sądem rodzinnym - dziś taka reprezentacja nie istnieje, o ile nie uznamy, że rolę tę pełni kurator. Rozmówczyni Pawła Sulika uważa, że należy dać samemu dziecku wpływ na to, co się z nim dzieje i gdzie ono trafi. 

- Za mało mówi się też o rodzicach, którzy przeszli proces adopcyjny. Za mało skarg czy zastrzeżeń na piśmie jest przez nich składanych. Wiele rodzin, które borykały się z problemami, nie robi tego, bo boją się, co by było, gdyby ponownie starały się o adopcję - dodała polityczka Wiosny.

Wszystkie odcinki serialu "Piecza" można znaleźć TUTAJ. Premiera ostatniego, czwartego odcinka 9 lutego w samo południe na tokfm.pl w aplikacji TOK FM, a o godz. 20 na antenie TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM