Z powodu przyboru Wisły pod Płockiem podjęto decyzję o ewakuacji mieszkańców i zwierząt

W związku z przyborem Wisły spowodowanym zatorem lodowym prezydent Płocka zdecydował we wtorek po południu o ewakuacji z zagrożonych powodzią terenów osiedla Borowiczki - ul. Gmury. Ewakuowanych ma być 115 osób, a także zwierzęta - podał Urząd Miasta. Wcześniej wojewoda mazowiecki przekonywał, że sytuacja nie jest aż tak dramatyczna.
Zobacz wideo

W Płocku od poniedziałku obowiązuje alarm powodziowy. Powodem jest zator lodowy na Wiśle poniżej miasta - w miejscowości Popłacin, który blokuje swobodny przepływ wody i powoduje przybór rzeki. We wtorek po południu w Płocku obradował sztab kryzysowy z udziałem wojewody mazowieckiego.

- Jestem w porozumieniu ze wszystkimi resortami, które mogą być w sytuacji takiego kryzysu właściwe do tego, żeby wesprzeć nas w walce z tym żywiołem. Na dzisiaj sytuacja wygląda tak, że nie jest aż tak dramatyczna, jak to się jeszcze zdawało wczoraj wieczorem czy dzisiaj rano - powiedział Radziwiłł na konferencji prasowej w Płocku, po posiedzeniu sztabu kryzysowego. Wyjaśnił, że według prowadzonych obserwacji Wisły w rejonie Płocka oraz prognoz, woda znajduje tam przejście pod zatorem lodowym i w ciągu najbliższych godzin można się spodziewać, że poziom rzeki będzie się stabilizował, a być może nawet opadał.

- W zarządzaniu kryzysowym, jak w każdym innym działaniu, które dotyczy rzeczy ważnych, należy brać pod uwagę przede wszystkim wiedzę naukową, doświadczenie. Eksperci mówią, że to, co niektórym zdawało się najlepszym rozwiązaniem już w tej chwili, jak łamanie lodu, w tym momencie nie byłoby najwłaściwszym działaniem i mogłyby doprowadzić nie tylko do pogorszenia sytuacji teraz, ale przede wszystkim w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu dni, wtedy, kiedy lód zacznie topnieć - oświadczył wojewoda mazowiecki.

Wcześniej o potrzebie użycia lodołamaczy na Wiśle w rejonie Płocka mówił prezydent tego miasta, Andrzej Nowakowski. - Jedynym wyjściem, w naszej ocenie, które może poprawić obecną sytuację jest uruchomienie lodołamaczy, które krusząc lód, stworzą rynnę umożliwiającą swobodny przepływ wody. Niestety ta decyzja nie została dotąd podjęta przez Wody Polskie, które tłumaczą, że jest zbyt niska temperatura i woda będzie zamarzała za płynącymi rzeką lodołamaczami - powiedział PAP we wtorek rano prezydent Płocka. - Sytuacja jest poważna i pogarsza się - ocenił wówczas Nowakowski.

Ewakuacja mieszkańców

Po południu urząd miasta poinformował jednak o konieczności ewakuacji mieszkańców i zwierząt z zagrożonych powodzią terenów osiedla Borowiczki - ul. Gmury. Ewakuowani mieszkańcy mają być kierowani do Bursy Płockiej przy ul. 3 Maja 35.

Jak przekazano w komunikacie urzędu, "ewakuacja dotyczy 115 osób". W informacji podano też, że "dopuszcza się samoewakuację przy wykorzystaniu własnych środków transportu".

Urząd Miasta Płocka zapewnił, że niezbędną liczbę autobusów do ewakuacji pozostałej ludności zapewni Komunikacja Miejska Płock, przy czym transport osób niepełnosprawnych do Bursy Płockiej zapewni Rzecznik Osób Niepełnosprawnych magistratu.

W komunikacie wspomniano też, że prezydent Płocka "zobowiązał Komendanta Miejskiego Policji oraz Komendanta Straży Miejskiej do zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego w trakcie ewakuacji, w miejscach zakwaterowania ludności ewakuowanej, a także ochronę pozostawionego mienia.

"Zwierzęta domowe ewakuowane będą do Schroniska dla Zwierząt w Płocku prowadzonego przez SUEZ PGK. Transport zapewni SUEZ PGK" - oznajmił płocki Urząd Miasta.

DOSTĘP PREMIUM