Sędzia Juszczyszyn będzie miał sprawę przed sądem dyscyplinarnym. Jest oświadczenie rzecznika Schaba

Rzecznik dyscyplinarny dla sędziów Piotr Schab poinformował, że skierował sprawę Pawła Juszczyszyna do sądu dyscyplinarnego. Sędzia ma odpowiadać m.in. za swoje czynności orzecznicze, ale też za zbyt szybką jazdę.
Zobacz wideo

Sędzia Paweł Juszczyszyn od ponad roku nie orzeka, ma obniżoną pensję. Taką decyzję podjęła Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. To stworzony przez rząd PiS sąd, który - zdaniem trzech połączonych izb Sądu Najwyższego i TSUE - nie jest sądem.

Paweł Juszczyszyn wielokrotnie podkreślał, że decyzji Izby Dyscyplinarnej nie uznaje i się z nią nie zgadza. Regularnie składa wnioski o przywrócenie do orzekania. Bezskutecznie. 

We wtorek (9 lutego) późnym popołudniem powołany przez ministra sprawiedliwości rzecznik dyscyplinarny dla sędziów Piotr Schab poinformował w komunikacie, że skierował do sądów dyscyplinarnych kilka sędziowskich spraw, w tym właśnie sprawę Pawła Juszczyszyna (określanego przez rzecznika jako Pawła J.). 

Pięć zarzutów dla niepokornego sędziego

Schab zarzuca sędziemu z Olsztyna popełnienie pięciu deliktów dyscyplinarnych, w tym "przekroczenie uprawnień o znamionach przestępstwa nadużycia władzy przez funkcjonariusza publicznego".

Chodzi o decyzję, podjętą w trakcie jednej ze spraw przed sądem odwoławczym o zażądaniu list poparcia kandydatów do neo-KRS. Paweł Juszczyszyn chciał w ten sposób sprawdzić, czy sąd w pierwszej instancji był prawidłowo obsadzony.

Rzecznik dyscyplinarny uznał, że poprzez swoją decyzję sędzia "przyznał sobie kompetencje do oceny prawidłowości, w tym legalności wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, a w dalszej kolejności (...) do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta RP prerogatywy powoływania sędziów".

Sędzia ma odpowiadać również za to, że przedstawił mediom swoje twierdzenia i oceny "związane z pełnionym urzędem, a dotyczące kwestii delegowania go do wykonywania czynności orzeczniczych w sądzie okręgowym, a następnie odwołania go z tej delegacji".

Wśród zarzutów jest też sprawa... zbyt szybkiej jazdy; Paweł Juszczyszyn w obszarze zabudowanym miał jechać z prędkością 101 km/godz., zamiast 50 kom/godz.

"Efekt mrożący" 

Adwokat Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy "Wolne Sądy" nie ma wątpliwości, że w sprawie zarzutów chodzi o tzw. efekt mrożący w stosunku do innych sędziów. - Chodzi o danie sygnału, pokazanie innym sędziom: "Bójcie się. Pamiętajcie, że z wami zrobimy dokładnie to samo, jeżeli nie będziecie nam zupełnie podlegli". Na zasadzie - nie będziesz naszym niewolnikiem, to cię zniszczymy - mówi.

Prawnik jest przekonany, że racja jest po stronie sędziego Pawła Juszczyszyna, a o jego postawie i działalności niebawem studenci będą się uczyć na studiach prawniczych.

A komunikat rzecznika dyscyplinarnego? - Brzmi jak komunikat z lat 50. ubiegłego wieku w komunistycznej Polsce. To, z czym mamy do czynienia, to otwarta wojna wypowiedziana wolnym, niezawisłym sędziom - ocenia Wawrykiewicz.

Rzecznik Schab zajął się nie tylko Pawłem Juszczyszynem. We wtorkowym komunikacie pojawiły się też inne wątki, w tym sprawa innego z walczących o praworządność sędziów - Waldemara Żurka (rzecznik pisze o Waldemarze Ż.).

Jemu zarzucono, że nie zapłacił podatku od... transakcji kupna ciągnika i nie złożył odpowiedniej deklaracji podatkowej. Sędzia sam opowiadał o tym w wywiadzie. - CBA zjawiało się nawet u osoby, która kupiła ode mnie stary traktor rocznik 1977. Chcieli sprawdzić, czy rzeczywiście do transakcji doszło. Weszli do człowieka, do domu w Bieszczadach. Był w szoku - wyjaśniał.

DOSTĘP PREMIUM