Piecza zastępcza w Polsce. "Dobro dziecka się nie liczy. Ważne jest dobro rodziny jako instytucji"

Serial dokumentalny Michała Janczury "Piecza" pokazał, jak obowiązujący w Polsce system zepchnął dobro dziecka na dalszy plan. Jak oceniła w TOK FM Anna Krawczak, w Polsce "próg społecznej wrażliwości wobec krzywy dziecka jest nieprawdopodobnie wysoki". Dlatego reakcja na krzywdzenie dzieci często pojawia się zbyt późno. Zdaniem prof. Małgorzaty Arczewskiej ważniejsze od dobra dziecka jest u nas dobro rodziny "wyniesionej w Polsce na ołtarze".
Zobacz wideo

Za nami premiera ostatniego odcinka serialu dokumentalnego "Piecza", w którym dziennikarz TOK FM Michał Janczura opisuje system pieczy zastępczej w Polsce. Tematem byli sędziowie rodzinni i system sądownictwa, który - zdaniem ekspertów - jest kompletnie niewydolny w podejmowaniu decyzji o losie dzieci. Najczęstsze zarzuty to przeciągnie się postępowań i dawanie biologicznym rodzicom kolejnych szans na poprawę sytuacji, mimo że ci z nich nie korzystają. 

Przypomnijmy, serial "Piecza" opowiada o niedoskonałościach i absurdach całego systemu pieczy zastępczej. Pokazuje historię konkretnych dzieci. Opowiada m.in. o przypadku jednej z rodzin w podwarszawskim Piasecznie. Asystentka rodziny w 2019 roku zgłosiła, że sześciorgu dzieci dzieje się krzywda i trzeba je zabrać z domu rodzinnego. W domu tym mieszkały także psy. Pięć miesięcy po zgłoszeniu zwierzęta były już bezpieczne w nowym miejscu, ale dzieci cały czekały na pomoc.

- Bardzo się cieszę z tego, że ten serial powstał i z tego, jaką ma jakość reporterską, i jak jest odbierany przez rodziny zastępcze i środowisko - mówiła w TOK FM Anna Krawczak z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem przy Uniwersytecie Warszawskim.

>> WSZYSTKIE ODCINKI SERIALU "PIECZA" ZNAJDZIESZ TU << 

Prof. Magdalena Arczewska z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśniała, że problem ze skutecznym zapewnieniem pieczy zastępczej dziecku bierze się często stąd, że sytuacja danego dziecka rozpatrywana jest na dwóch poziomach: wymiaru sprawiedliwości (sąd) oraz pomocy społecznej zarządzanej przez samorząd.

Systemy te nie zawsze (by nie powiedzieć - wcale) ze sobą współpracują, nie wykonują należycie swoich "działek", a często przerzucają się odpowiedzialnością. - Możemy mówić, że winny jest system, ale gdyby wszyscy uczestnicy tego systemu wypełniali swoje zadania, to być może nie byłoby problemu. Bo ja już w swoich badaniach w 2007 roku zwracałam uwagę, że podstawowym problemem jest kwestia braku koordynacji i braku przepływu informacji - mówiła prof. Arczewska.

Ekspertka przyznała, że po wysłuchaniu serialu było jej smutno. Bo w reportażu dobitnie pokazane zostało bowiem m.in. to, jak opieszałość urzędników doprowadza do sytuacji, w której dziecko miesiącami nie może opuścić domu, w którym dzieje mu się krzywda. 

Co to znaczy "dobro dziecka"?

Prof. Arczewska wskazała, że pojęcie "dobra dziecka" jest wprawdzie w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym przywoływane wiele razy, ale nie jest jednoznaczne zdefiniowane. - Gdyby popatrzeć na normy prawne, to owszem, pojęcie "dobra dziecka" jest w przepisach chronione. Ale jeśli popatrzymy na praktykę tego systemu, to mam wrażenie, że nikt tym dobrem dziecka się nie interesuje - mówiła.

- Ważne jest tylko dobro rodziny jako pewnej instytucji, która została wyniesiona w Polsce na ołtarze. Strzeżona jest właśnie rodzina biologiczna ponad dobro dziecka. I wszyscy uczestnicy systemu dorzucają swoje kamyki do tego ogródka - wyjaśniła gościni TOK FM.

Eksperta z UW przypomniała, że kiedy, w prowadzonych kilka lat temu przez siebie badaniach, pytała m.in. pracowników socjalnych, jak postrzegają dobro dziecka - wszyscy wskazywali mniej więcej na to samo: zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa i zabezpieczenie jego podstawowych potrzeb. - Natomiast to, co pojawia się w serialu "Piecza" przeczy całkowicie temu, co wiąże się z zapewnieniem dziecku bezpieczeństwa. Takie jest wrażenie po odsłuchaniu serialu i niestety taka jest też prawda - podsumowała prof. Arczewska.

"Próg społecznej wrażliwości". W Polsce reagujemy za późno

Dobro dziecka powinno być kluczowym argumentem przy decyzji o zabraniu go z rodzinnego domu. Jak podkreśliła Anna Krawczak, w Polsce takie decyzje często są podejmowane, gdy rodzinny dramat trwa od dawna. A dziecko np. jest tak skatowane, że leży na oddziale intensywnej terapii. 

Gościni TOK FM przypomniała, że krzywda dziecka to nie tylko tak skrajne sytuacje, jak właśnie pobicie czy molestowanie. Ale także np. niepodchodzenie do łóżeczka dziecka, kiedy płacze przez dłuższy czas albo niedawanie dziecku posiłku.

Problem polega jednak na tym, że - jak oceniła ekspertka z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW - w Polsce "próg społecznej wrażliwości wobec krzywy dziecka jest nieprawdopodobnie wysoki". Dlatego reakcja na krzywdzenie dzieci często pojawia się zbyt późno. 

Posłuchaj całej rozmowy na temat serialu dokumentalnego "Piecza"!

DOSTĘP PREMIUM