Sędzia Tuleya znów nie stawił się w prokuraturze. "Liczę się z tym, że mogę zostać przymusowo doprowadzony"

To już drugi raz, kiedy sędzia Igor Tuleya nie stawił się w Prokuraturze Krajowej. W TOK FM przyznał, że liczy się z tym, iż może zostać doprowadzony siłą. - Uważam, że tak naprawdę mój immunitet nie został uchylony - stwierdził. Ocenił też, że prokuratura jest w tym przypadku "jedną z dwóch stron procesu karnego".
Zobacz wideo

Sędzia Igor Tuleya po raz drugi nie stawił się w środę w Prokuraturze Krajowej, gdzie został wezwany w charakterze podejrzanego. Już na początku grudnia zapowiadał, że jeśli prokurator chce go przesłuchać, będzie musiał zastosować środki przymusu. - Myślę, że ta władza może się na wszystko odważyć i absolutnie liczę się z tym, że mogę zostać przymusowo doprowadzony na to przesłuchanie prokuratorskie - mówił w TOK FM sędzia.  

Jak przyznał, na każdym wezwaniu do prokuratury jest pouczany, że mogą zostać zastosowane środki przymusu. Przypominał również, dlaczego nie stawia się na przesłuchania. - Wszyscy wiemy, że tzw. Izba Dyscyplinarna nie jest niezależnym sądem i nie orzekają tam niezawiśli sędziowie. W ogóle ten organ nie powinien funkcjonować - wyjaśniał. - Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 8 kwietnia 2020 r. wydał postanowienie zawieszające działalność tej izby, również wielokrotnie Sąd Najwyższy zajmował stanowisko, z którego wynikało, że to coś nie jest sądem - dodawał. 

- Uważam, że tak naprawdę mój immunitet nie został uchylony - stwierdził. - Tak naprawdę prokuratura jest jedną z dwóch stron procesu karnego. Równie dobrze mógłbym pójść na jakąś rozkminkę zorganizowaną przez grupę ożarowską albo pruszkowską. To byłaby taka sama sytuacja - ironizował, a oskarżenia prokuratury nazwał "bzdurami". 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

"Kij na niezawisłych sędziów"

Sędzia relacjonował, że do prokuratury został wezwany na godzinę 12, a pół godziny wcześniej - przed budynkiem Prokuratury Krajowej - Stowarzyszenie "Iustitia" zorganizowało konferencję, której jednak, ze względu na protest, media nie pokazały. Natomiast słuchali jej zebrani przed prokuraturą ludzie. - Tłumaczyliśmy, z jakiego powodu nie mogę wziąć udziału w tej czynności, dlaczego ten zarzut stawiany przez prokuraturę jest zarzutem fałszywym. Jest po prostu zwykłą, polityczną zemstą i upolityczniona prokuratura jest takim kijem na niezawisłych sędziów - mówił Tuleya.  

Przypomnijmy, że w sprawie chodzi o rzekome naruszenie tajemnicy postępowania przygotowawczego podczas posiedzenia, które sędzia Tuleya prowadził w grudniu 2017 roku. Rozpoznawał wówczas zażalenie na umorzenie śledztwa przez prokuraturę, które wnieśli posłowie opozycji. Sprawa dotyczyła głosowania w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Według prokuratury sędzia ujawnił informacje z postępowania przygotowawczego, do czego nie miał prawa.

DOSTĘP PREMIUM