Zarzuty dla Marty Lempart są, ale wyroku nie będzie? RPO: Może nie o to chodzi

Marta Lempart usłyszała zarzuty, jednak zdaniem Adama Bodnara "spokojnie się wybroni". O ile dojdzie do rozprawy przed niezawisłym sądem. Choć RPO oceniał też, że może wcale nie chodzi o to, żeby kogokolwiek osądzać. - Tylko żeby ta sprawa wisiała jak ten miecz Damoklesa nad Martą Lempart, żeby cały czas jej groziła - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Prokuratura przedstawiła Marcie Lempart zarzuty, do których jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet się nie przyznała. Odmówiła również składania wyjaśnień. Zdaniem prokuratury, Lempart znieważyła funkcjonariuszy policji oraz "sprowadziła niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego". Grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Jacek Żakowski zapytał w "Poranku Radia TOK FM" Adama Bodnara, co rzeczywiście grozi Marcie Lempart i czy zostanie "więźniem politycznym". RPO ocenił, że sam fakt, iż można takie pytanie zadać, jest wstrząsający.  - Możemy się zastanawiać i zastanawiamy się zupełnie na poważnie, że taka sytuacja może mieć miejsce. Ale jak przeczytałem wczoraj tę informację o zarzutach, to mi się przypomniała scena z Sejmu - mówił Bodnar. 

- Można by powiedzieć, że władza ma pewną logikę w swoim postępowaniu. W połowie listopada, kiedy trwała debata w Sejmie na temat protestów, strajku kobiet, ataków gazem na parlamentarzystów (...), to wtedy Jarosław Kaczyński użył słów "dopuściliście się zbrodni, jesteśmy państwem praworządnym, będziecie siedzieć" - przypominał RPO.

Później, jak zauważał, wytłumaczono, że chodzi o zastosowanie art. 165 Kodeksu Karnego, który mówi o sprowadzaniu niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia. Również przez "szerzenie się choroby zakaźnej". - Skoro takie słowa padły, to władza konsekwentnie idzie w tym kierunku - stwierdził Bodnar. Ocenił też, że w postępowaniu władz coraz częściej widać radykalizację, a konflikty wewnątrz obozu władzy sprawiają, że podejmowane decyzje mogą być jeszcze mniej racjonalne. 

- Sytuacja z punktu widzenia prawnego jest bardziej skomplikowana - mówił o zarzutach wobec Marty Lempart. - Mamy przede wszystkim przepis Kodeksu Karnego, który mówi o sprowadzaniu niebezpieczeństwa, mamy ograniczenia związane z zapewnieniem egzekwowania norm sanitarnych, w tym także ograniczenie wolności zgromadzeń - wymieniał. Zaznaczał jednak, że dotychczasowe orzecznictwo sądów, zarówno administracyjnych, jak i powszechnych, wskazuje na to, że nie można poprzez rozporządzenie pozbawiać obywateli wolności zgromadzeń.

Jakie zatem są, według RPO, szanse Marty Lempart w sądzie? - Jeżeli by doszło do sprawy, to myślę, że spokojnie Marta Lempart się wybroni - ocenił. Podkreślił też, że w tym przypadku potrzebny jest prawdziwie niezwisły sąd. - Po drugie, może nie chodzi o to, żeby kogokolwiek osądzać, tylko żeby ta sprawa wisiała jak ten miecz Damoklesa nad Martą Lempart, żeby cały czas jej groziła, także w kontekście pociągania jej do odpowiedzialności za jakieś kolejne czyny i zdarzenia - stwierdził Bodnar. 

RPO komentuje reakcję USA. "Sojusznik nie traktuje nas w kategoriach partnerskich"

RPO skomentował również sprawę nowej daniny, którą media miałyby płacić od reklam. Jacek Żakowski zauważał, że głos zabrał też rzecznik Departamentu Stanu USA, który powiedział, że Stany Zjednoczone uważnie przyglądają się sytuacji w Polsce i opowiadają się za dostępem do niezależnych mediów. - Oświadczenia Departamentu Stanu są niezwykle mocne i jednoznaczne, one pokazują też, że zmienia się podejście do Polski - ocenił Bodnar. 

- Jeżeli priorytetem dla Polski jest bezpieczeństwo w sensie fizycznym, bezpieczeństwo od Rosji, musimy być lojalnym członkiem nie tylko Unii Europejskiej, ale także NATO, i budować współpracę ze Stanami Zjednoczonymi - zaznaczał. - Na tego typu sygnały powinniśmy reagować, bo to oznacza, że nasz największy sojusznik nie traktuje nas w kategoriach partnerskich, tylko w takich, że jednak dzieje się u nas coś niepokojącego - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM