SN ma się ponownie zająć zdjęciem krzyża w pokoju nauczycielskim. Stoi za tym Zbigniew Ziobro i "Ordo Iuris"

Krzyż zdjęła jedna z nauczycielek, a sprawa dotyczyła dyskryminacji jej ze względu na bezwyznaniowość. Grażyna Juszczyk prawomocnie wygrała i była pewna, że to już koniec tej walki. Nic bardziej mylnego. Skargę nadzwyczajną złożył prokurator generalny, a "Ordo Iuris" właśnie przygotowało do sprawy - swoją opinię.
Zobacz wideo

Grażyna Juszczyk, nauczycielka matematyki z Krapkowic, dziś jest już na emeryturze. Była przekonana, że sądowa batalia o dyskryminację jest już dawno zakończona. Okazało się, że jest inaczej. - Jestem zaskoczona, a jednocześnie nie wiem, co będzie. To jest ten sam sąd - Sąd Najwyższy, w którym była rozpoznawana kasacja, jest to ta sama dokumentacja. Nie rozumiem, dlaczego trzeba się tą sprawą zajmować ponownie. Przyznaję, że boję się o wynik - mówi pani Grażyna.

Sprawa krzyża w pokoju nauczycielskim sięga 2013 roku. Gdy do szkoły miał przyjechać biskup, na ścianie zawisł krzyż. Grażyna Juszczyk, nauczycielka matematyki miała wtedy dłuższy urlop zdrowotny. Po powrocie podjęła decyzję, że krzyż zdejmie. Nie chodzi do kościoła, nie jest katoliczką i nie chciała symbolu wiary w swoim miejscu pracy. Początkowo nikt nie zauważył, że krzyża nie ma, ale ostatecznie powieszono go z powrotem. Zdjęła ponownie. Była wytykana palcami na radzie pedagogicznej, mówiono, że krzyż ukradła; stosowano wobec niej ostracyzm, pojawiły się skargi. Dlatego poszła do sądu i prawomocnie wygrała.

Prokurator generalny jednak nie odpuścił

Przed rokiem prokurator generalny złożył skargę nadzwyczajną. To nowa formuła, wprowadzona przez obecną władzę. - Formuła, która powoduje, że praktycznie każdy wyrok można podważyć - mówią nam prawnicy. Zgodnie z art. 89 Ustawy o Sądzie Najwyższym, taką skargę można wnieść od prawomocnego orzeczenia w trzech sytuacjach: gdy wyrok narusza wolności i prawa człowieka; gdy w sposób rażący narusza prawo lub gdy zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego.

Sprawa skargi w Sądzie Najwyższym do dziś nie ma terminu na jej rozpoznanie, ale znane ze swoich skrajnych poglądów Stowarzyszenie "Ordo Iuris" właśnie przygotowało opinię prawną dla sądu. Wynika z niej m.in., że to Grażyna Juszczyk miała sprowokować "molestowanie" jej w miejscu pracy. "(...) swoim prowokacyjnym postępowaniem uniemożliwiła korzystanie przez jej współpracowników z gwarantowanego konstytucyjnie prawa do wyrażania swoich przekonań religijnych w miejscu publicznym – którym bez wątpienia jest szkoła" - czytamy w opinii. 

"Z całą pewnością zachowanie powódki nie zasługuje na ochronę, nawet jeżeli pozornie wywodzona jest ona z okoliczności, które były następstwem jej nagannych działań (dwukrotnego zdjęcia krzyża wbrew woli większości nauczycieli zatrudnionych w szkole). Z kolei zgodna z prawem oraz adekwatna do zachowania powódki reakcja pracodawcy zinterpretowana została jako molestowanie, a zatem działanie bezprawne. Selektywna ocena stanu faktycznego, a następnie błędne zastosowanie prawa materialnego przez kolejne sądy rozpoznające sprawę doprowadziły do rażącego naruszenia prawa" - pisze "Ordo Iuris". 

To nie był proces o krzyż, ale o dyskryminację

Zdaniem mecenas Karoliny Kędziory z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, która jest pełnomocniczką pani Grażyny przed sądem, opinia "Ordo Iuris" opiera się na założeniu, że w całej sprawie chodzi o walkę o krzyż. - A tak nie jest. Sąd Najwyższy, rozpoznając skargę kasacyjną, podkreślał, że w tej sprawie absolutnie nie chodziło o to, czy krzyże mają wisieć na ścianie czy nie. I tak naprawdę, w mojej ocenie, jest to rodzaj manipulacji ze strony "Ordo Iuris", że próbuje tak tę sprawę przedstawiać - mówi Kędziora.

- W tej sprawie w ogóle nie o to chodzi - tu chodzi o to, co zrobił pracodawca w sytuacji, kiedy między pracownikami pojawił się konflikt de facto na tle religijnym. Jak pracodawca rozwiązał spór o to, czy ma wisieć krzyż czy nie i czy zrobił to w taki sposób, by dać równe szanse sporom tego sporu, by mogły się wypowiedzieć - tłumaczy Karolina Kędziora. I dodaje, że sądy jednoznacznie uznały, że dyrektorka szkoły nie stanęła w tym zakresie na wysokości zadania, że pozwoliła na "lincz" na pani Grażynie i na dyskryminację nauczycielki. Stąd zasądzone odszkodowanie w wysokości 5 tysięcy zł.

- Opinia "Ordo Iuris" to już kolejna ich opinia, tym razem w związku ze skargą nadzwyczajną. Nie wiem, dlaczego im tak bardzo zależy, by uwolnić moją dyrektorkę od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Może chodzi im o to, by w podobnej sytuacji szefowie firm mieli odwagę podejmować takie drastyczne działania, że obrona krzyża uzasadnia wszystko, że cel uświęca środki - mówi Grażyna Juszczyk.

Tłumaczy, że czuje się przede wszystkim zastraszona i zaszczuta, odczuwa też ogromny lęk. - Widzę, do czego zdolne są służby naszego państwa. Organa państwa, które są powołane do tego, by chronić każdego obywatela, mnie krzywdzą. Mam poczucie, że są używane do jakiejś walki światopoglądowej. Zupełnie nie potrafię tego uzasadnić - mówi Grażyna Juszczyk.

DOSTĘP PREMIUM