Zbigniew Ziobro miał dwa tygodnie, żeby przeprosić sędzię Morawiec. Nie zrobił tego

Minister Sprawiedliwości nie przeprosił sędzi Beaty Morawiec za naruszenie jej dóbr osobistych, mimo że taki wyrok wydał warszawski Sąd Apelacyjny. Zbigniew Ziobro miał na to dwa tygodnie. - Znamy pana ministra, który pokazuje, że jest mnóstwo sposbów na to, aby unikać wykonywania wyroków - mówiła w TOK FM sędzia Morawiec.
Zobacz wideo

Szef resortu sprawiedliwości przeprosić miał za to, że oficjalnie łączył dymisję sędzi Morawiec z aferą gospodarczą w krakowskiej apelacji. Do Sądu Apelacyjnego zwrócił się z wnioskiem o wstrzymanie wykonania prawomocnego wyroku. - Znamy pana ministra, który pokazuje, że jest mnóstwo sposobów na to, aby unikać wykonywania wyroków, co bardzo źle wróży jeżeli chodzi o odbiór społeczny. To właśnie taka osoba jak minister sprawiedliwości powinna dawać przykład - komentowała w TOK FM sędzia Beata Morawiec. 

Minister Ziobro zapowiedział złożenie kasacji do Sądu Najwyższego, bo sędzi Morawiec przepraszać nie zamierza. Na razie nie wiadomo, czy do jego wniosku o wstrzymanie wykonania prawomocnego wyroku przychyli się Sąd Apelacyjny.

Sąd apelacyjny oddalił apelację obrońców ministra

Przypomnijmy, że Sąd Okręgowy w Warszawie już w styczniu 2019 r. uznał, że minister sprawiedliwości musi przeprosić w oświadczeniu na stronie internetowej resortu sędzię Morawiec za naruszenie jej dobrego imienia. Minister miał też wpłacić 12 tys. zł na Fundację Dom Sędziego Seniora. Szef MS złożył jednak apelację od tego wyroku.

20 stycznia tego roku sąd apelacyjny oddalił apelację obrońców ministra i utrzymał orzeczenie sądu I instancji w tej sprawie. Jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne od części wyroku dotyczącej wpłaty na cel społeczny. Przed sądem nie stawił się w środę ani minister sprawiedliwości, ani sędzia Morawiec.

Orzeczenie zapadło w procesie cywilnym, który b. prezes Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Beata Morawiec wytoczyła ministrowi sprawiedliwości-skarbowi państwa. Sędzia zarzuciła szefowi MS, że ten w komunikacie resortu z 2017 r. informującym o odwołaniu miał podać niezwiązane w żaden sposób z nią, informacje o zatrzymaniach w ramach śledztwa dotyczącego korupcji w krakowskich sądach.

Jak argumentował pełnomocnik sędzi, "samo zestawienie informacji w komunikacie MS spowodowało, że wszyscy odbiorcy łączą osobę pani sędzi Morawiec ze sprawą korupcji w wymiarze sprawiedliwości, co narusza jej dobre imię i godność sprawowania urzędu".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM