Ukarano go za słowa "Tęsknię za Tobą, Żydzie". "Polska skręciła w tak przedziwnym kierunku"

Artysta i dziennikarz Rafał Betlejewski został już dwukrotnie ukrany przez sąd za swoją akcję "Tęsknię za Tobą, Żydzie", ale ostatnio Sąd Najwyższy uznał, że jeden z tych wyroków wydano z rażącym naruszeniem prawa. - To budzi mój niepokój, przykrość, ale także oburzenie - tak artysta komentował w TOK FM wyroki sądów niższych instancji. Stwierdził również, że "obudził się z letargu" i wróci z kolejną akcją.
Zobacz wideo

Hasła "Tęsknię za Tobą, Żydzie" pojawiały się w ostatnich latach w wielu polskich miastach, które związane są z żydowską historią. Inicjatorem akcji był artysta i dziennikarz Rafał Betlejewski, który przypominał na antenie TOK FM, że za te słowa został ukarany przez sądy już dwukrotnie. - To budzi mój niepokój, przykrość, ale także oburzenie - mówił. Po chwili dodał jednak, że wczoraj otrzymał list z wyrokiem Sądu Najwyższego, który uznał, że zasądzenie grzywny za wywieszenie transparentu w Węgrowie było "rażącym naruszeniem prawa". O kasację wyroku wniósł RPO Adam Bodnar. 

Artysta wspominał, że o akcji w Węgrowie powiadomił władze miasta, a nawet kierowniczkę lokalnej biblioteki. Zaprosił też do udziału mieszkańców. Grzywną za umieszczenie transparentu został ukarany w październiku 2019 roku razem z aktywistą Dawidem Gurfinkielem. Poza tym w styczniu tego roku, również grzywną, Betlejewskiego ukarał Sąd Rejonowy w Białymstoku. Chodziło o napis, który namalował w kwietniu ubiegłego roku na murze cmentarza żydowskiego w Tykocinie. 

Betlejewski opowiadał w "Pierwszym śniadaniu w TOK-u", że jego zdaniem najsmutniejsze jest to, że Polacy nie są w stanie rozpoznać własnego antysemityzmu. - Zracjonalizowaliśmy sobie różnego rodzaju antysemickie uprzedzenia. W taki sposób, że przy stole wszyscy możemy sobie je opowiadać, kiwać głowami ze zrozumieniem i uważać, że wypowiadamy się w sposób racjonalny, jednocześnie powtarzając najgorsze antysemickie kalki - mówił Betlejewski. 

- One składają się z całej listy różnego rodzaju punktów, których nie potrafimy rozpoznać, powtarzamy i w związku z tym ten antysemityzm, który dla etnografów, socjologów czy ludzi zajmujących się tematem jest oczywisty, dla nas nie jest oczywisty. Przesiąka w nasze codzienne rozmowy w sposób niekontrolowany - kontynuował. - Wynika to z tego, że po pierwsze nie ma na ten temat żadnej edukacji. Po drugie, niestety, mamy przyzwolenie na tego rodzaju zachowania i myślenie idące z góry, czyli od rządu, który dzisiaj jest katolicko-narodowy - stwierdził. 

"Gazeta Wyborca" przypominała słowa artysty, który w 2009 roku tłumaczył, że rozpoczął akcję, ponieważ słowo Żyd "kojarzy się niemal wyłącznie z antysemickimi napisami na murach" i dlatego postanowił "przełamać ten lęk przed jego wypowiadaniem". Jak mówił Betlejewski w TOK FM, w 2012 roku zakończył swój projekt, ponieważ uznał, że to, co miał do zrobienia, już zrobił. 

- Ale okazało się, że to nieprawda. Po prostu Polska skręciła w tak przedziwnym, kuriozalnym, groteskowym kierunku, że obudziłem się z tego letargu. Uznałem, że (...) powinienem coś temu krajowi oddać w zakresie działalności społecznej, nie działać tylko charytatywnie, ale także w sferze publicznej. Wyrażać głośno protest przeciwko zakłamywaniu prawdy, odwracaniu biegu historii - stwierdził. 

Na koniec Rafał Betlejewski opowiedział o swoim nowym pomyśle. - Może trzeba zgłosić pomysł społecznej organizacji budowy pomnika ofiar Holokaustu - proponował. - Polska jest jedynym krajem holocaustowym, który nie ma takiego pomnika. Trudno jest mi to pojąć, od wielu lat się nad tym zastanawiam. My nie uczciliśmy ofiar Holocaustu, czcimy coraz mocniej tzw. sprawiedliwych wśród narodów świata, która to narracja wypełnia przestrzeń i rozmowy o zagładzie, natomiast nie uznajemy prawa głosu ofiar Holocaustu - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM