Rząd znów chce likwidować OFE. Do trzech razy sztuka? "Gdyby nie pandemia, sprawa byłaby załatwiona"

Kolejny raz rząd przymierza się do likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych, które mają zostać przekształcone w Indywidualne Konta Emerytalne. Rządzący na tym nie stracą - wręcz przeciwnie, bo budżet państwa mogą zasilić miliardy złotych. O projekcie dyskutowali na antenie TOK FM eksperci. Nie wszyscy byli pewni, że za trzecim razem rządowy plan się uda.
Zobacz wideo

Rząd wraca do planu likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano nowy projekt w tej sprawie. O co chodzi? Pieniądze, które obecnie są w OFE, mają trafić na IKE, czyli Indywidualne Konta Emerytalne. Przy tym jednak będzie pobierana opłata przekształceniowa (15 procent zgromadzonych aktywów), która zasili budżet państwa. Maksymalne wpływy oszacowano na ponad 22 miliardy złotych. 

Projekt zakłada też możliwość złożenia deklaracji przez członka OFE o przeniesieniu środków nie do IKE, ale do ZUS. W tym przypadku nie będzie pobierana opłata przekształceniowa. Co ważne, środki w ZUS nie będą mogły być - w przeciwieństwie do środków z IKE - dziedziczone. 

Prowadzący "EKG" Tomasz Setta przypomniał, że to już trzecie podejście rządu do likwidacji OFE. A dr Lidia Adamska, ekspertka w zakresie rynków finansowych, zauważała, że problem jest bardzo złożony i "z wielu względów" niełatwy. Jej zdaniem, wiele wątpliwości, które poruszano przy okazji tego tematu w przeszłości, nie zostało wyjaśnionych. - Jestem trochę zdziwiona tym trzecim podejściem po tak niedługim czasie od ostatniego - dodała, po czym stwierdziła, że wątpi w powodzenie tego przedsięwzięcia. 

- Wydaje mi się, że gdyby nie pandemia, to dzisiaj o tym temacie byśmy już nie rozmawiali i ta sprawa byłaby załatwiona - stwierdził z kolei Tomasz Prusek z Fundacji Przyjazny Kraj. Przypominał, że OFE powinny przestać istnieć już 27 listopada 2020 roku. - Jednak sytuacja pandemiczna powodowała, że wiele planów legislacyjnych rządu trafiło do zamrażarki - zauważał. Zgodził się też ze stwierdzeniem, że za tą zmianą idą poważne pieniądze dla rządu, co ocenił jako "istotny argument za tym, że te trzecie podejście się uda". 

Również trzeci gość "EKG", ekonomista i wykładowca SGH dr Marek Rozkrut, zwracał uwagę na środki, które zasilą budżet państwa. - Dochody z przekształcenia, czyli de facto z podatku naszych środków, które pójdą do IKE, będą istotne w przyszłym roku. Dlatego że w roku pandemii tzw. fiskalna reguła wydatkowa została zawieszona, więc te rygory tak nie obowiązywały - wyjaśniał. Jak dodał, w przyszłym roku właśnie tak pozyskane środki mogą mieć kluczowe znaczenie dla budżetu

Projekt likwidacji OFE był gotowy w ubiegłym roku 

Już w połowie września ubiegłego roku wiceminister Waldemar Buda mówił w TOK FM, że projekt ustawy likwidującej OFE jest gotowy. - Jeszcze drobne szlify legislacyjne przed nami. Ale zakładam, że w najbliższym czasie on stanie na Komitecie Stałym Rady Ministrów, potem na samej Radzie Ministrów i w końcu w parlamencie. To kwestia najbliższych tygodni - zapewniał. 

Jak wyjaśniał wówczas wiceminister, środki z OFE będą mogły trafić albo na IKE, albo do ZUS. W pierwszym przypadku państwo zainkasuje opłatę przekształceniową. - Ta opłata jest konieczna z takich sprawiedliwościowych przyczyn, bo wszyscy, którzy zdecydują się na ZUS, będą mieli ją [emeryturę - red.] później opodatkowaną i to dużo wyżej - tłumaczył wówczas Buda.

Okazało się jednak, że to nie kwestia najbliższych tygodni, a prace się przeciągały. Obecnie wejście w życie noweli ustawy zaplanowano na 1 czerwca 2021 r.

DOSTĘP PREMIUM