Wyrok za Matkę Boską w tęczowej aureoli coraz bliżej. "Wszczynanie takich postępowań może powodować efekt mrożący"

2 marca Sąd Rejonowy w Płocku ogłosi wyrok w sprawie trzech kobiet oskarżanych o obrazę uczuć religijnych. Chodzi o wydarzenia z kwietnia 2019 roku w pobliżu jednego z płockich kościołów rozwieszono wizerunki Matki Boskiej w tęczowej aureoli. - Rośnie liczba spraw o obrazę uczuć religijnych. Jednak nie przekłada się to na liczbę skazań - mówiła w TOK FM dr Anna Demenko.
Zobacz wideo

2 marca sąd w Płocku ma ogłosić wyrok wobec Elżbiety Podleśnej i dwóch innych kobiet – oskarżanych o obrazę uczuć religijnych. Sprawa dotyczy rozlepiania w 2019 r. wokół jednego z tamtejszych kościołów nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą. W Polsce za obrazę uczuć religijnych grodzi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Jak wyjaśniała w TOK FM dr Anna Demenko z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, aby faktycznie doszło do czynu zabronionego według Kodeksu Karnego, należy udowodnić, że doszło do znieważenia przedmiotu czci religijnej. – Czyli trzeba wykazać, że nie tyle dana osoba postąpiła niewłaściwie, ale że jej zachowanie miało charakter ekspresyjny wyrażało pogardę wobec przedmiotu, czy symbolu i tego, co ów przedmiot reprezentuje – oceniał współautorka książki "Cenzura w sztuce polskiej po 1989 roku".

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jej zdaniem, stosując obiektywne kryteria oceny, czyn Podleśnej i jej koleżanek nie powinien być traktowany jako pogardliwy. – Należy podkreślić, że to była odpowiedź na inne zajścia. Nie można tego izolować od kontekstu. Była to wypowiedź zaangażowana polityczne i korzysta z większej ochrony w kontekście wolności słowa – mówiła prawniczka i dodała, że wyrok sądu powinien być uniewinniający, choć oczywiście nie można w tej chwili tego przesądzić. 

Przypomnijmy, akcja z wlepkami miała miejsce po tym, gdy w Wielką Sobotę, 20 kwietnia 2019 r., w kościele św. Dominika pojawiło się dwoje aktywistów protestujących przeciw aranżacji wielkanocnego Grobu Pańskiego, gdzie na tekturowych pudełkach wypisano m.in. słowa: LGBT, gender, agresja, pycha, odrzucenie wiary, a także - kłamstwo, zboczenia, egoizm, hejt i pogarda.

Jak podkreślała dr Demenko, nie zawsze słowa, czy gesty, które wydają się wulgarne, w odpowiednim kontekście mają takie znaczenie. – Weźmy słowo "k****a", które może być obraźliwe, ale też są sytuacje, w których wyraża zachwyt. Wszystko zależy od interpretacji – dodała gościni TOK FM.

Wskazywała, że w ostatnich latach rośnie ilość spraw o obrazę uczuć religijnych. – Jednak nie przekłada się to na liczbę skazań. Wszczynanie takich postępowań może powodować efekt mrożący, że ludzie będą się bali. Warto tu przypomnieć starą sprawę Doroty Nieznalskiej, która wkomponowała w krzyż męskie genitalia. Finalnie została uniewinniona, ale zanim do tego doszło, poniosła wiele negatywnych konsekwencji całej sprawy. Wielu artystów zaczęło się zastanawiać nad pewnymi swoimi wizjami, bo po co mieć problemy – podsumowała ekspertka.

DOSTĘP PREMIUM