Nie tylko o wlepki z Matką Boską chodziło. Podleśna: Druga strona szybko zapomina, że Kościół krył pedofilów

Po wyroku nie spodziewam się niczego. Boję się mieć jakieś oczekiwania. Nie oczekiwałam, że nasze państwo pójdzie w takim kierunku, że będziemy się pogrążać w ciemnej nocy. Nie chcę mieć żadnej nadziei oprócz tej, którą dają mi moi sojusznicy i przyjaciele - mówiła w TOK FM Elżbieta Podleśna.
Zobacz wideo

2 marca płocki Sąd Rejonowy wyda wyrok w sprawie trzech kobiet oskarżonych o obrazę uczuć religijnych. Chodzi o naklejki z Matką Boską w tęczowej aureoli, które Elżbieta Podleśna, Anna Prus i Joanna Gzyra w kwietniu 2019 roku rozklejały w pobliżu jednego z płockich kościołów. Oskarżyciele - wśród których znajduje się m.in. Kaja Godek, działaczka pro-life i proboszcz parafii Tadeusz Łepkowski - domagają się po półtora roku prac społecznych dla każdej z kobiet. Obrońcy całkowitego uniewinnienia, bo ich zdaniem nie doszło do obrazy uczuć religijnych.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Podleśna na antenie TOK FM mówiła, że proces jest dla niej niezwykle męczący. – To wyczerpujące stawiać czoła takim oskarżeniom i słuchać w kółko powtarzanych nieprawd. Dużo emocji wywołują też jawnie homofobiczne wystąpienia drugiej strony. Choć Godek dzisiaj nie było w sądzie, to ksiądz Łepkowski radził sobie za dwoje – relacjonowała aktywistka.

Wskazywała, że ich akcja to nie były tylko wlepki z Matką Boską w tęczowej aureoli. – To także publikacja długiej listy nazwisk wysokich funkcjonariuszy Kościoła katolickiego, który przez lata kryli przestępstwa związane z czynami pedofilnymi. Strona przeciwna tego z premedytacją nie widzi i jakoś jej to bardzo szybko znika z pamięci – mówiła Podleśna i dodała, że to szczególnie istotne w świetle ostatnich doniesień na temat zmarłego w środę księdza Andrzeja Dymera - przestępcy seksualnego. - To właśnie "dzięki" aktywności biskupów ten człowiek od 1995 roku nie trafił w ręce świeckiego wymiaru sprawiedliwości. Ta sprawa wstrząsnęła po raz kolejny opinią publiczną, ale obawiam się, że po raz kolejny na krótko, jak inne skandale – wskazała gościni TOK FM.

Podleśna mówiła, że z pokorą czeka na wyrok sądu w swojej sprawie. – Nie spodziewam się niczego. Boję się mieć jakieś oczekiwania. Nie oczekiwałam, że nasze państwo pójdzie w takim kierunku, że będziemy się pogrążać w ciemnej nocy. Nie chcę mieć żadnej nadziei oprócz tej, którą dają mi moi sojuszniczy i przyjaciele. Osoby, które pomagają mi nie upaść. Choć jeśli jest się obiektem tak zmasowanej kampanii, to łatwe – ubolewała kobieta.

DOSTĘP PREMIUM