Polski aktywista LGBT na liście "Time". "Może teraz władza zastanowi się, zanim zrobi coś głupiego"

- PO jak ognia boi się dotknąć tematu LGBT. Patrzy na te swoje słupki i boi się, że straci jakieś poparcie społeczne, że to im zaszkodzi w wyborach, więc lepiej tego nie dotykać, bo to jest temat zastępczy. Dla mnie i dla wielu tysięcy ludzi w Polsce to nie jest temat zastępczy - mówił w Poranku TOK FM aktywista LGBT Bart Staszewski.
Zobacz wideo

Bart Staszewski, aktywista LGBT znany między innymi z akcji robienia zdjęć z tabliczką "Strefa wolna od LGBT", znalazł się na prestiżowej liście wschodzących liderów amerykańskiego magazynu "Time". Pytany w Poranku TOK FM, czy w czymś mu to wyróżnienie pomoże - odparł, że może to pomóc nie tyle jemu, ale całej społeczności LGBT. - Im więcej zagraniczne media o nas mówią, to poza tym, że nadajemy głos prawom, które są dla nas ważne, to może też władza, która tak nas nie cierpi, dwa razy zastanowi się, zanim zrobi coś głupiego albo pod publiczkę - stwierdził. 

Prowadzący audycję Jacek Żakowski zastanawiał się, dlaczego Staszewski angażuje się na rzecz społeczności LGBT. Redaktor przypomniał, że oprócz akcji związanej ze zdjęciami w "strefach wolnych od LGBT", aktywista organizował też marsz równości w Lublinie.  - Jeśli chodzi o tabliczki [ze "strefami wolnymi od LGBT - red.], to mamy takie czasy, że trzeba sięgnąć po niekonwencjonalne metody. A jeśli chodzi o marsz równości, to mamy prawo pokazać się na ulicach naszych polskich miast, bo one są też nasze. Zwłaszcza, kiedy dzieje się tyle niefajnego wokół nas - mówił gość TOK FM. Jak dodał, rok 2019 był dla społeczności LGBT szczególnie trudny. Wtedy bowiem, przy okazji wyborów, często mówiono o wydumanej "ideologii LGBT", częściej też pojawiały się ataki ze strony władzy czy Kościoła. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Dalej redaktor Żakowski zastanawiał się, wśród której partii politycznej aktywiści LGBT mogą szukać sojuszników. - To jest bardzo dobre pytanie. Sam próbuje znaleźć na nie odpowiedź, kiedy widzę kolejnych polityków różnych partii, którzy nas zwodzą - odparł wprost Staszewski. - Zawodziła nas Platforma, zawodziło nas SLD. To są fakty historyczne, które możemy sobie przypomnieć - kto był u władzy i kto nam nic nie dał, jeżeli chodzi na przykład o związki partnerskie. To, co teraz mamy w Polsce, jest pokłosiem tych zaniedbań, które wprowadziły poprzednie partie będące u władzy - dopowiedział.

Przyznał, że na co dzień rozmawia z wieloma politykami opozycji. Zaznaczył, że w różnych partiach są pojedyncze jednostki, które starają się bardzo aktywnie działać na rzecz społeczności LGBT - próbują wcielać w życie jej postulaty i biorą udział w marszach równości. - Tylko że oni są w mniejszości - powiedział.

- Platforma Obywatelska jak ognia boi się dotknąć tematu LGBT. Patrzy na te swoje słupki i boi się, że straci jakieś poparcie społeczne, że to im zaszkodzi w wyborach, więc lepiej tego nie dotykać, bo to jest temat zastępczy. Dla mnie i dla wielu tysięcy ludzi w Polsce to nie jest temat zastępczy - dalej przekonywał aktywista.

Staszewski przyznał, że jego sytuacja i tak jest obiektywnie nie najgorsza. Mieszka w dużym mieście, jest freelancerem, ma tolerancyjną rodzinę i kochającego partnera. - Ale są tacy ludzie, którzy mieszkają na przykład w Łęcznej pod Lublinem i piszą do mnie, że nie mogą się doczekać momentu, kiedy wyjadą z domu, bo mają homofobiczną rodzinę, która ich nie toleruje i twierdzi, że ich orientacja to wymysł. A teraz, w czasie covidu, muszą spędzać z tą rodziną 24 godziny na dobę - opowiadał Staszewski.

DOSTĘP PREMIUM