Adam Michnik: Janek Lityński nie był dla mnie legendą, był po prostu przyjacielem

- Jan Lityński zawsze był po stronie wolności Polski i wolności człowieka w Polsce. Temu był wierny na każdym zakręcie swojego życia, a miał ich dużo - wspominał na antenie TOK FM Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

W rozmowie z Mikołajem Lizutem tragicznie zmarłego opozycjonistę z czasów PRL Jana Lityńskiego wspominał Adam Michnik. Naczelny "Gazety Wyborczej" już w pierwszych słowach zaznaczył, że Lityński "nie był dla niego legendą, tylko po prostu przyjacielem". - Myśmy się znali od szkoły. Pierwsze nasze spotkania to były zawody sportowe, na które chodziliśmy jako kibice - mówił. Przypomnijmy, o tragicznej śmierci Lityńskiego poinformował w niedzielę wieczorem Eugeniusz Smolar. Lityński utonął w Narwi w okolicach Pułtuska, próbując ratować psa.

Michnik podkreślał, że biografia Jana Lityńskiego "to biografia odważnego, uczciwego i mądrego inteligenta, który zawsze był po stronie demokracji, po stronie Polski niepodległej, demokratycznej i tolerancyjnej". - Był po stronie wolności Polski i wolności człowieka w Polsce. Temu był wierny na każdym zakręcie swojego życia, a miał ich dużo - zaznaczał.

Naczelny "GW" zwracał uwagę, że momentem zwrotnym dla Lityńskiego był marzec 1968 rok i studenckie wystąpienia, których był uczestnikiem i organizatorem. Za to został skazany na 2,5 roku więzienia. Michnik podkreślał, że zarówno w więzieniu, jak i w czasie procesu Lityński "zachowywał się wspaniale", choć była to dla niego zupełnie nowa sytuacja. Jak podkreślał gość TOK FM, Lityński był bardzo dzielny, nikogo nie zdradził, dalej chciał walczyć o "prawdę i wolność". 

Później, jako działacz Komitetu Obrony Robotników, pomagał innym represjonowanym i ich bliskim. - Był bardzo aktywnym, czynnym współpracownikiem i jednym z ważniejszych ludzi solidarnościowego podziemia - mówił Michnik. - Miał bezbłędną intuicję moralną. Doskonale wiedział, gdzie jest świństwo, któremu się trzeba sprzeciwiać, gdzie kłamstwo i oszustwo. A jednocześnie on nie miał temperamentu patetycznego. Był raczej zdystansowany, ironiczny. Bardzo przyjaźnił się z Januszem Szpotańskim i często mówił językiem Szpotańskiego. Pełnym ironii - opowiadał dalej.

Prywatnie zaś, jak wspominał Michnik, Lityński był "wspaniałym przyjacielem, bardzo towarzyskim", który lubił pomagać innym. - Lubił muzykę rockowa i śmiał się ze mnie, że ja się na tym nie znam. Przyjaźnił się z Wackiem Kisielewskim. Miał kolekcję kaset z muzyką w swoim domu - opowiadał. - Świetnie gotował, co też nas odróżniało - przyznał. 

Policja szuka ciała Jana Lityńskiego

Jan Lityński miał 75 lat. Jak przekazał w poniedziałek rzecznik Komendy Głównej Policji, ciała legendarnego opozycjonisty z czasów PRL do tej pory nie odnaleziono. Poszukiwania prowadzą policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku.

W 1980 roku Lityński był doradcą władz NSZZ "Solidarność". Rok później, w stanie wojennym, został internowany, a następnie aresztowany. Po ucieczce z przepustki z więzienia od 1984 roku w solidarnościowym podziemiu, członek Regionalnego Komitetu Wykonawczego NSZZ "S", Region Mazowsze. W 1989 roku uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. W latach 1989-2001 był posłem na Sejm. 

Odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą.

DOSTĘP PREMIUM