"Gazeta Wyborcza" ujawnia taśmy Obajtka. Tak prezes PKN Orlen miał niszczyć firmę swojego wuja i skłamać przed sądem

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" ujawnili, w jaki sposób Daniel Obajtek, jeszcze gdy był wójtem Pcimia, chciał wykończyć spółkę swojego wuja, jako samorządowiec kierował z tylnego siedzenia konkurencyjną firmą, a potem skłamał pod przysięgą przed sądem. Dowód? Ponad dwie godziny nagranych rozmów.
Zobacz wideo

Jak pisze "Gazeta Wyborcza", na ujawnionych taśmach słychać, że Daniel Obajtek wydaje pracownikowi firmy TT Plast polecenia, zleca rozmowy z klientami czy decyduje o urlopach. Był wówczas wójtem Pcimia, a ustawa o pracownikach samorządowych zabrania łączenia takiej posady z działalnością biznesową. "Za zatajenie informacji o prowadzeniu działalności gospodarczej grozi nawet do ośmiu lat więzienia. Zeznając kilka lat później w sądzie Obajtek podkreślał, że wiedział, iż nie mógł dzielić pracy wójta z biznesem" - czytamy w "GW". 

Według ustaleń dziennikarzy, Obajtek chciał również "wykończyć Elektroplast", czyli firmę swoich wujów, Romana i Józefa Lisów, w której wcześniej pracował. Przypominają, że dzisiejszy prezes Orlenu najpierw był w niej operatorem maszyn, potem awansował na kierownika, jednak po jego odejściu w 2006 r. wybuchła afera. "Lisowie zorientowali się, że coś było nie tak. Media szeroko opisywały, jak prokuratura - już za rządów PO-PSL - zarzuciła Obajtkowi, że w latach 1999–2005 wraz z kilkoma innymi osobami, także z półświatka, naraził spółkę na straty w wysokości 1,4 mln zł. Chodziło o fikcyjne zakupy granulatu do produkcji rur, na czym miał zarobić pokątnie kilkaset tysięcy złotych" - czytamy. 

Do sądu trafił nawet akt oskarżenia w tej sprawie, jak jednak pisze "GW", został wycofany, gdy kontrolę nad prokuraturą przejął Zbigniew Ziobro, a w 2017 roku postępowanie zostało ostatecznie umorzone. 

"Daniel Obajtek był w firmie jako cichy wspólnik"

Oficjalnie od 2006 roku Obajtek kierował tylko gminą Pcim, jednak nagrania, do których dotarli dziennikarze "GW", wskazują, że był związany z firmą TT Plast. Podobnie jak Elektroplast, firma działała w branży elektroinstalacyjnej, była jednak mniejszym przedsiębiorstwem niż Elektroplast.  

Nagrania obejmują okres od 17 lutego do 28 sierpnia 2009 r. Dokumentują rozmowy, które Obajtek prowadził z mężczyzną o imieniu Szymon. "Sprawdziliśmy: w materiałach reklamowych firmy TT Plast sprzed lat widnieje osoba o tym imieniu podpisana jako dyrektor handlowy. Z ich rozmów wynika, że mężczyźni dobrze się znają, mówią do siebie per „przyjacielu”, nie stronią od wulgaryzmów. I omawiają wspólne działania biznesowe" - pisze "GW". 

Dziennikarze dotarli również do kilku byłych pracowników TT Plastu, którzy potwierdzili, że Obajtek działał w tej firmie. Nazywali go "cichym wspólnikiem". Dotarli także do Szymona z nagranych rozmów, który nie chciał się wypowiadać. Podobnie jak obecne szefostwo TT Plastu. 

Daniel Obajtek skłamał pod przysięgą? 

"W październiku 2016 r. Roman Lis przekazuje krakowskiej prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu złożenia fałszywych zeznań przez Obajtka na rozprawie z grudnia 2014 r. Z naszych informacji wynika, że wuj obecnego prezesa Orlenu jako dowód dołączył dysk z nagraniami rozmów z Szymonem oraz ich pisemną transkrypcję" - czytamy dalej. 

Jak wyjaśnia "GW", po ponad pięciu latach od ostatniego nagrania Obajtek stanął przed sądem w Krakowie w charakterze świadka w procesie Romana i Józefa Lisów, których oskarżono o wyłudzenie 200 tys. zł unijnych dotacji. Wówczas, pod przysięgą, Obajtek miał zeznać, że "nie łączył go żaden stosunek pracy z Elektroplastem". "Jeżeli ktoś mi zadał pytanie odnośnie przejęcia np. klientów od Elektroplastu przez TT Plast i była to rozmowa towarzyska, a mnie już nie łączył żaden stosunek pracy z Elektroplastem, to mogły takie rozmowy być, ale nie pamiętam, czy były. Nie pamiętam, czy doradzałem właścicielom TT Plastu, jak przejąć klientów Elektroplastu" - mówił cytowany przez "GW" Obajtek. Dalej miał twierdzić, że Szymona "znał średnio".

Również w tym przypadku prokuratura zadziałała szybko. Dziennikarze ustalili, że już po miesiącu zdecydowała, że "nie będzie badać sprawy ze względu na brak znamion czynu zabronionego". Wtedy Obajtek nie był już wójtem Pcimia, był szefem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dziennikarze dopytywali prokuraturę, co zrobiła z nagranymi rozmowami, a w krótkiej odpowiedzi prokuratura stwierdziła tylko, że "prokurator zapoznał się z załączonymi do zawiadomienia transkrypcjami zapisów rozmów telefonicznych". 

Z "GW" nie chciał rozmawiać Roman Lis, a Daniel Obajtek, któremu dziennikarze przesłali pytania i fragment nagrania, nie zdementował tego, że na taśmach słychać jego głos. Dyrektorka Biura Komunikacji Zewnętrznej PKN Orlen, w imieniu Obajtka, napisała, że "pytania dotyczą okresu sprzed kilkunastu lat", dlatego "trudno ustosunkować się do nich, tym bardziej do załączonego nagrania, a zwłaszcza jego daty".

"Jednocześnie informujemy, że do 2016 r. oświadczenia majątkowe Prezesa Zarządu Daniela Obajtka były jawne. Prezes Daniel Obajtek składał je rokrocznie od wejścia w życie przepisów obligujących go do tego - najpierw jako wójt, później jako prezes ARiMR. Należy też podkreślić, że kontrolę oświadczeń majątkowych Prezesa Daniela Obajtka za lata 2002-2013 przeprowadziło CBA i nie dopatrzyło się żadnych uchybień. Daniel Obajtek nie ma ponadto w zwyczaju odnoszenia się do nagrań, których pochodzenia, integralności, czasu i okoliczności utrwalenia nie sposób stwierdzić" - napisała Joanna Zakrzewska. 

DOSTĘP PREMIUM